środa, 26 maja 2010

Kama Bubicz ,"Suka"


14 - 28 maja, Galeria Biała, Lublin

Projekt Kamy Bubicz opiera się na interpretacji wizualnej niejednoznacznego terminu „suka”. Zabawa znaczeniami rozpina się pomiędzy zoologiczną terminologią a szowinistycznym wulgaryzmem, lokując pomiędzy nimi kilkaset możliwych interpretacji. Rysunkowe wariacje powstałe wokół tego kontrowersyjnego tytułu studentka tworzy na miniaturowych formatach. Ilustracje rozmaitych definicji często zachodzą na siebie i przez to wzajemnie odkrywają nowe dotychczas nie oczywiste (i nieocenzurowane) znaczenia.

Kama Bubicz urodziła się w 1986 roku, jest studentką czwartego roku Edukacji Artystycznej na Wydziale Artystycznym UMCS w Lublinie. Brała udział w wystawie organizowanej przez Towot Squat w 2009 oraz uczestniczyła kilkakrotnie w wystawach zbiorowych, organizowanych przez Młode Forum Sztuki Galerii Białej. Obecna wystawa, jest już drugim indywidualnym pokazem studentki w ramach tego programu Galerii Białej.

Informacja o wystawie pochodzi z blogu Młodego Forum Sztuki Galerii Białej.
Niestety tym razem jedynie informuję, nie komentuję, nie krytykuję, nie zachwycam się, bo nie dane mi było zobaczyć wystawy. A i zdjęcia, którymi dysponuję ukazują raczej widok ekspozycji niż same prace. Niemniej z tego co widzę na zdjęciach, wnioskuję, że chciałabym tę wystawę zobaczyć, a tu już sporo! ;-) Poza tym tytuł i tematyka wystawy doskonale korespondują zarówno z ostatnim wpisem na temat plakatu Fundacji Viva jak i z hasłem mojego blogu, który komentowałam szerzej w tekście Dlaczego Nie-zła sztuka?, m. in. pisałam dlaczego słowo "suka" łączy się z feminizmem i wyzwoleniem zwierząt. Prace Kamy Bubicz są zapewne ciekawym głosem w tej kwestii.






Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.

poniedziałek, 24 maja 2010

I kto tu jest suką?



Fundacja Viva! Akcja dla Zwierząt rozpoczęła kampanię społeczną, która ma celu zwrócenie uwagi na zachowania wobec zwierząt, które można zaobserwować na ulicy, a które zyskują zazwyczaj ciche przyzwolenie społeczne. Plakaty są dość prowokujące i dwuznaczne. Pojawiają się w nich hasła-pytania "I kto tu jest suką?" "I kto tu jest bydlęciem?", "I kto tu jest zwierzęciem?". Odwołują się one do pejoratywnych określeń "zwierzęcych", których używa się zazwyczaj w stosunku do ludzi postępujących złośliwie czy okrutnie. Język jest odzwierciedleniem mentalności, która deprecjonuje zwierzęta, a często także inne grupy, np. kobiety. O tym problemie pisałam już wcześniej w tekście pt. "Dlaczego Nie-zła sztuka?". Z pewnością plakaty w przewrotny sposób zwracają uwagę zarówno na problem złego traktowania zwierząt nie-ludzkich przez zwierzęta gatunku ludzkiego jak i sposób używania słów określających zwierzęta w znaczeniu pejoratywnym. Nie jestem tylko pewna, czy przy okazji trochę nie utrwalają takiego właśnie stereotypowego użycia słów, np. kojarzenia określenia "suka" z wredną kobietą.

Język uważam za niezwykle ważny, bo jedynie to, co ujęte w słowa (niekoniecznie spisane lub wypowiedziane) zostaje naprawdę pomyślane.

Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.

wtorek, 18 maja 2010

Mięciutko



Najnowszą wystawę prac Basi Bańdy, jednej z najbardziej znanych i cenionych polskich artystek współczesnych, można obecnie oglądać w Laboratorium Sztuki w toruńskiej galerii Wozownia.

Jak pisze kuratorka wystawy Maria Niemyjska, artystka umieściła w sali laboratorium obiekty, quasi-zwierzęta. Centralnie umiejscowiony "Stwór z północy" powstał po pobycie artystki w Skandynawii. Niedookreślona figura tajemniczego zwierzęcia stała się tu zapisem doświadczenia podróży do obcego, odmiennego świata. "Stworowi z północy"towarzyszy nakręcany, niewielki, czarny obiekt. Przywołuje on liczne skojarzenia – sposób jego poruszania się przywodzi na myśl charakterystyczną nieporadność młodych zwierząt lub owadów. Obiekt przypomina również maskotkę albo zwinięty fragment ubrania. Na wystawie napotykamy jeszcze dwie „maskotki”, o nie do końca określonym statusie i przeznaczeniu.
Napięcie pomiędzy pokusą jednoznacznego nazwania oglądanych rzeczy, a niemożliwością dokonania tego zdaje się być kluczowe dla interpretacji zaprezentowanych prac. Dzieła sztuki stawiają w ten sposób opór językowemu zawłaszczeniu ich sensu. Dowartościowana zostaje z kolei sama praca oka i wyobraźni.
Jaką więc funkcję w tak określonym procesie odbioru odgrywa dotyk? Chęć dotykania wyrasta z pragnienia odszyfrowania tajemnicy tych prac – chcemy sprawdzić, co mieści się w wijącym się włóczkowym worku, co poczujemy kiedy pogłaszczemy duże zwierzę albo przytulimy dziwnie smutne maskotki. Ale wtedy czar może prysnąć – ulotnić się może to „poruszenie wyobraźni”, które uruchamia sieć skojarzeń o niejasnych formach i konturach, dzięki którym w gruncie rzeczy dzieło ożywa.


Mięciutko jest drugą po Overpressure of Being Stano Masara wystawą w ramach cyklu Dotykać bardzo proszę, kuratorowanego przez Marię Niemyjską. Projekt ma na celu prezentację działalności współcześnie tworzących artystów, dla których wykorzystanie zmysłu dotyku do komunikacji sensów wydaje się szczególnie istotne. U podstaw projektu leży pytanie o rolę, jak odgrywają haptyczne walory dzieł sztuki w procesie ich odbioru i interpretacji. Wszystkie wystawy w ramach tego cyklu odbywają się w niewielkiej salce galerii nazywanej Laboratorium. Przestrzeń ta nie należy do łatwych dla artysty i kuratora, nie tylko przez swoją wielkość, lecz także eklektyczność. Tradycyjną przestrzeń wystawienniczą reprezentują tu zaledwie dwie białe ściany, bowiem trzecią zajmują szklane suwane drzwi w ramach z PCV, a w czwartej przeprute są dwa stare okna w ciemnych brązowych ramach, między nimi zaś znajduje się wnęka, której tylna ścianka jest także oknem. Wnęka ta jest z kolei przedsionkiem dla dwóch malusieńkich pokoików, które może najbardziej przypominałyby tradycyjny white cube, tyle, że w skali mikro, gdyby nie podłoga z szarej terakoty, znajdująca się na obszarze całego pomieszczenia. Taką przestrzeń, bez gruntownych przekształceń aranżacyjnych trudno jest zagospodarować sztuką. Ta trudność ujawnia się niestety także w wystawie Mięciutko. Mały, czarny, wijący się obiekt niknie na tle szarej posadzki i podobnie jak szare futro Stwora z północy lepiej by się prezentowało na jednolitym wyrazistym tle, choćby białym. Niemniej mroczne maskotki doskonale wpasowują się w ciasne pokoiki o przytłumionym, żółtym świetle, zyskując w wyrazie coś z Dziewczynki z chryzantemami Olgi Boznańskiej. Choć są to dzieła z innych epok, operujące innym medium i inną stylistyką, to zarówno w obrazie młodopolskiej malarki jak i obiektach współczesnej artystki przestraszona dziecięcość została wtłoczona w ciasną przestrzeń, postawiona pod ścianą, bez wyjścia, bez możliwości ucieczki, co powoduje wrażenie niepewności i osaczenia.*





Wystawa Basi Bańdy w Wozowni, choć malutka, jest warta zobaczenia z kilku powodów. Znalazł się na niej obiekt dotychczas nigdzie nie wystawiany od czasów studenckich artystki: obły przedmiot-stworzenie z miękkiej włóczki, przypominający ruchem liszkę wijącą się na piaszczystej drodze lub ludzkiej dłoni. Z jednej strony prowokuje on do dotykania, wydaje się bezbronny i nieporadny, z drugiej strony przez swoją "owadziość" może budzić strach lub obrzydzenie. Artystka kojarzona głównie z malarstwem, kolażami i obiektami z tkanin i włóczki, prezentuje tym razem ruchomą rzeźbę z dźwiękiem. Co jeszcze nietypowe dla tej wystawy to kompletny brak koloru różowego. I choć Banda odchodzi ostatnio od dominacji tej barwy w swych pracach, to jednak trudno uwierzyć, że na wystawie Mięciutko widzimy właściwie wyłącznie szarość, czerń, biel i brąz. I wreszcie wystawa Bańdy w Wozowni jest bardzo "zwierzęca", podobnie z resztą jak jej ostatnie obrazy. Zwierzęcość ta jest jednak bardzo ambiwalentna - prostolinijna ale niedookreślona, słodka i urocza ale niebezpieczna, subtelna ale perwersyjna...





Taka właśnie, a także inna zwierzęcość i postacie zwierząt pojawiają się z resztą w wielu pracach Basi, zarówno wcześniejszych, jak i nowszych. Poniżej kilka przykładów.

Nowsze obrazy:


Basia Bańda, Czerwony Kapturek, 2010.


Basia Bańda, Las, 2010.


Basia Bańda, Las, 2010.


Basia Bańda, Wróżby, kompresja, sciśnienie, 2010.


Basia Bańda, Wspinaczka, 2010.

A tu kilka wcześniejszych prac:


Basia Bańda, Świnia, 2007.


Basia Bańda, Żuk, 2009.


Basia Bańda, Bez tytułu, 2007.


* Por. A. Skalska, „Dziewczynka z chryzantemami" Olgi Boznańskiej-osaczona. Uwagi o spojrzeniu, Artium Quaestiones, nr VII (1995), s. 141.

Dziękuję Galerii Wozownia za udostępnienie zdjęć.

P.S. Futro stwora z północy jest sztuczne!!! :-)

Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.

środa, 12 maja 2010

Konferencje - turbulencje i konsekwencje

W Instytucie Filozofii, Socjologii i Dziennikarstwa Uniwersytetu Gdańskiego właśnie wczoraj zakończyła się konferencja naukowa SOCJOLOGIA RELACJI MIĘDZY LUDŹMI, NIE-LUDŹMI I HYBRYDAMI. Konferencja jest częścią obchodów Jubileuszu 20-lecia Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego. Ma ona posłużyć konsolidacji pola badań nad społecznymi interakcjami między ludźmi, nie-ludźmi i hybrydami. Ludzkie związki ze światami naturalnym i technicznym są przedmiotem debaty w ramach różnych dyscyplin nauk społecznych – takich jak socjologia, antropologia, badania kulturowe, filozofia, feminizm etc. Celem konferencji jest próba podsumowania stanu tej debaty i zbliżenia perspektyw różnych dyscyplin.

To wydarzenie przyćmiła jednak afera wokół warszawskiej konferencji PRAWNE I ETYCZNE ASPEKTY HUMANITARNEJ OCHRONY ZWIERZĄT, która została odwołana na UW. Wstyd na skalę światową! Naprawdę żenujące posunięcie polskiej uczelni. Na szczęście inicjatorzy dr Tomasz Kozłowski i mgr Agnieszka Gruszczyńska nie poddali się tak łatwo i w rezultacie konferencja odbyła się w księgarni Traffic, która udostępniła swą przestrzeń bezpłatnie. Oficjalnym powodem odwołania konferencji przez Uniwersytet Warszawski było "wycofanie się wielu prelegentów". Jak się okazało wielu oznaczało zaledwie troje. Powodem ich wycofania się była niechęć wobec prof. Petera Singera jako osoby o kontrowersyjnych poglądach. Sprawę opisał w Gazecie.pl Jacek Żakowski, zwracając uwagę na problem braku otwartości na wielość światopoglądów i teorii naukowych na polskich uczelniach. Ciekawy komentarz zamieścił również Dawid Karaś na stronie wrocławskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt Ekostraż. Jako, że moje stanowisko w tej sprawie bliskie jest podlinkowanym komentarzom, pozostaje mi cieszyć się, że konferencja, choć w innym miejscu - nie na uczelni, to jednak się odbyła oraz przypomnieć o konferencji gdańskiej Nie zdążyłam niestety zamieścić o niej informacji na czas, niemniej warto chyba poczekać na zapowiedzianą przez organizatorów publikację pokonferencyjną.

A już 14 maja Zakład Etyki APS w Warszawie i Zakład Filozofii Moralnej i Bioetyki UMK w Toruniu organizują IV MIĘDZYNARODOWą KONFERENCJĘ
Z CYKLU "CZŁOWIEK I ŚWIAT – WYMIARY ODPOWIEDZIALNOŚCI": PODMIOTOWOŚĆ W PERSPEKTYWIE EKOFILOZOFICZNEJ.

Poniżej zamieszczam linki do programów konferencji:

PRAWNE I ETYCZNE ASPEKTY HUMANITARNEJ OCHRONY ZWIERZĄT

SOCJOLOGIA RELACJI MIĘDZY LUDŹMI, NIE-LUDŹMI I HYBRYDAMI

IV MIĘDZYNARODOWA KONFERENCJA Z CYKLU "CZŁOWIEK I ŚWIAT – WYMIARY ODPOWIEDZIALNOŚCI": PODMIOTOWOŚĆ W PERSPEKTYWIE EKOFILOZOFICZNEJ

Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Jeżeli chcesz skomentować blog, a nie chcesz się logować, wybierz opcję "Anonimowy" i podpisz się w komentarzu.

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Zmarł Tomasz Tatarczyk

Tomasz Tatarczyk 15.05.1974 - 10.04.2010



Tego samego dnia, którego zginęli ludzie lecący prezydenckim samolotem, umarło także wiele innych osób, np. Tomasz Tatarczyk, artysta malarz. Urodził się w Katowicach. Studiował najpierw na Politechnice Warszawskiej (1966-1972), potem na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych (1976 -1981), dyplom obronił pod kierunkiem prof. Jana Tarasina. Od 1984 współpracował z Galerią Foksal. Jego prace znajdują w większości najważniejszych kolekcji sztuki współczesnej w Polsce i wielu kolekcjach zagranicznych.

14.04.2010 ciało artysty zostało spopielone i zgodnie z Jego wolą prochy zostaną rozsypane nad Wisłą w okolicy niewielkiej wsi Męćmierz, w której od wielu lat mieszkał. Nie będzie oficjalnej uroczystości pogrzebowej.

W dniach 23-25.04.2010 Galeria WizyTUjąca w Warszawie (ul. Bema 65) przedstawiła niekomercyjny pokaz ostatnich prac Tomasza Tatarczyka. Niestety dowiedziałam się o nim za późno.





Jak napisał Grzegorz Borkowski, Tomasz Tatarczyk stworzył wyjątkowo indywidualny kod malarskiego dialogu z naturą, malarstwo radykalnie powściągliwe i hipnotyzujące.

Ja pragnę zwrócić szczególną uwagę na jego obrazy przedstawiające psy, najczęściej w wodzie, czasem na śniegu. Artysta potrafił doskonale uchwycić zarys sylwetki, kształt ciała zwierzęcia, specyfikę jego ruchu. Nie antropomorfizował zwierząt, nie przetwarzał ich w symbole czy metafory ludzkich zachowań i uczuć. Malował PO PROSTU psy. Zmarszczenie tafli wody od ruchu psa, kręgi na wodzie rozchodzące się wokół głowy psa, ślady psich łap na śniegu, cień psa... i światło. Wszystkie elementy obrazu koncentrują się na zwierzęciu, do niego sprowadzają, dookreślają je. Pojawiają się także obrazy ukazujące relację psa z człowiekiem. Właśnie psa z człowiekiem, a nie człowieka z psem, gdyż to pies jest centrum tych obrazów, a człowiek jedynie jednym z elementów dookreślających jego kondycję, jego miejsce w świecie. Czasem pojawia się postać ludzka, jej fragment lub cień, czasem znakiem obecności człowieka jest sama smycz. Na innych jeszcze obrazach wkraczanie człowieka w przestrzeń natury znaczą ślady butów lub opon na śniegu.


























Jeżeli chcesz skomentować blog, a nie chcesz się logować, wybierz opcję "Anonimowy" i podpisz się w komentarzu.

piątek, 23 kwietnia 2010

Niusy, fotki i call for papers

Nie mam ostatnio energii do pisania dłuższych tekstów, dlatego zamieszczam zaledwie kilka tzw. newsów, ale ponieważ nie cierpię anglicyzującej nowomowy, bardzo modnej ostatnio i rozpowszechniającej się w zastraszającym tempie, również we wszelakich humanistycznych tekstach publicystycznych, naukowych, kuratorskich, więc owe niusy nazywam aktualnościami, różnościami, drobnymi informacjami...

A może ktoś z czytelników ma ochotę mnie wesprzeć w tej walce o nadążanie języka polskiego za współczesnością i pomoże mi wymyślić polskie słowo na "call for papers"?

1. Zapraszam do lektury moich tekstów w najnowszym numerze Sztuki.pl, jednego z dwóch czasopism w Polsce, obok Art&Biznes (oraz portalu Artinfo), które zajmuje się rynkiem sztuki i antyków. Jeden z tekstów to recenzja wystawy stałej w Bydgoszczy Galeria Sztuki Nowoczesnej, którą cały czas można oglądać, drugi dotyczy wystawy Wszystkie stworzenia duże i małe, która skończyła się już w lutym i o której pisałam swego czasu na blogu oraz w Obiegu. Wart przeczytania w tym numerze jest z pewnością także tekst dr Marty Smolińskiej-Byczuk o twórczości Jana Berdyszaka.


2.
W Kronice Towarzyskiej Obiegu można obecnie zobaczyć zrobione przeze mnie zdjęcia z wernisażu wartej zobaczenia wystawy "Płeć? Sprawdzam!" dotyczącej podejmowania tematyki płci, kobiecości i męskości przez artystki i artystów z Europu Wschodniej, w tym Bałkanów, nazywanych niekiedy Europa Południową. W roli paparazzi czułam się niezbyt komfortowo, a poczucie to wzmagał zupełnie nieprofesjonalny sprzęt fotograficzny, ale w rezultacie zdjęcia ogląda się fajnie. Czasem mam wątpliwości co do sensu Kroniki Towarzyskiej na Obiegu i fotografowania "wipów", ale koniec końców sama zawsze oglądam te zdjęcia ;-)

http://www.obieg.pl/kronika-towarzyska


Na zdjęciu ja z Izą Kowalczyk, która była konsultantką kuratorki Bojany Pejic ds. sztuki polskiej i która pisała o wystawie na swoim blogu Straszna Sztuka. Warto nadmienić, że od niedawna na blogu Izy pojawiła się kategoria postów "prawa zwierząt" :-)



A na tym zdjęciu ja i Iza z Izabelą Gustowską, której prace znajdują się zarówno na tej wystawie jak i opisanej przeze mnie w Sztuce.pl ekspozycji bydgoskiej. W tle Ania, która jest autorką bardzo ciekawego tekstu o zwierzętach w Dziennikach Gombrowicza w ostatnim Artmixie oraz Ben z Zachęty.

3. Tematyce gender w Europie Wschodniej poświęcony ma być następny numer "Artmixa". Zachęcam wiec do nadsyłania propozycji tekstów dotyczących tej tematyki, a jednocześnie wpisujących się w profil czasopisma. A więc wspomniane call for papers:.



GENDER EUROPY WSCHODNIEJ
Ten numer odnosić się będzie do wystawy, która zostanie otwarta w marcu 2010 roku w Galerii Sztuki Współczesnej Zachęta Gender Check. Femininity and Masculinity in the Art of Eastern Europe. Wydaje się, że ta wystawa może być przełomem w badaniach problematyki reprezentacji płci w sztuce Europy Środkowej, zmuszając do przyjrzenia się pracom już nie w kontekście porównań ze sztuką powstającą na Zachodzie, ale w kontekście prac tworzonych w „gorszej” części Europy. Może ona również być ważnym impulsem do dyskusji na temat feminizmu w Europie Wschodniej.

Proponujemy zastanowienie się nad następującymi problemami:

Sztuka feministyczna Europy Wschodniej
Podwójne mechanizmy opresji: komunizm i patriarchat
„Prywatne jest polityczne” – jak można to rozumieć w kontekście doświadczeń życia w krajach komunistycznych?
Nieznane związki pomiędzy sztuką poszczególnych krajów Europy Wschodniej
Dlaczego brakuje nam własnych metodologii?
Pytanie o teorie feministyczne w Europie Wschodniej
Feminizm a postkolonializm
Wyzwolenie przez kulturę konsumpcyjną?
Kobiecość i męskość – płeć bloku wschodniego
Męskość – konstrukt feminizmu?

4. W długi weekend majowy w Warszawie odbędzie się VI ogólnopolski zjazd proanimalistyczny, którego głównym celem jest integracja i współpraca wszystkich osób w Polsce zajmujących się działalnością na rzecz praw i wyzwolenia zwierząt.



VI OGÓLNOPOLSKI ZJAZD RUCHU WALCZĄCEGO
O PRAWA I WYZWOLENIE ZWIERZĄT.


30 kwietnia - 3 maja 2010, Warszawa

Podczas zjazdu odbędą się warsztaty, wykłady, prezentacje i dyskusje na następujące tematy:

* Bezpieczna komunikacja,
* Prowadzenie kampanii,
* Kreatywne działania - poszukiwanie nowych sposobów na promocję praw zwierząt,
* Współpraca między grupami - gdzie szukać sprzymierzeńców?,
* Rozpoczęcie ogólnopolskiej kampanii przeciwko polowaniom,
* Feminizm i weg(etari)anizm,
* Gatunkowizm,
* Medycyna naturalna w promocji weg(etari)anizmu?,
* Porady prawne dla aktywistów,
* Cyrk bez zwierząt - koordynacja działań,
* Partyzantka ogrodnicza w promocji weg(etari)anizmu,

Pierwszego dnia zjazdu odbędzie się demonstracja pod siedzibą wykorzystującej futra naturalne firmy odzieżowej Simple. Będzie też czas na omówienie tematów, które pojawią się na zjeździe w trakcie dyskusji. Podczas zjazdu będzie można kupić lub wymienić się materiałami dot. walki o prawa zwierząt. W planach również wieczorne imprezy integracyjne. Dalsze szczegóły wkrótce.

http://zjazdproanimal.prv.pl/


5. Dalej nie działa mi prawidłowo edytor tekstu, więc przepraszam za niedoskonałości w wizualnej stronie blogu: brak justowania, brak drobnej czcionki w podpisach zdjęć.


Jeżeli chcesz skomentować blog, a nie chcesz się logować, wybierz opcję "Anonimowy" i podpisz się w komentarzu.

niedziela, 28 marca 2010

Bestiarium Waltona Forda




Walton Ford, Sensations of an Infant Heart, 1999



Od 23 stycznia do 6. czerwca w Hamburger Bahnhoff, muzeum sztuki współczesnej w Berlinie, można oglądać wystawę wielkoformatowych rysunków Waltona Forda przedstawiających zwierzęta.

Akwarele Forda przez swoją realistyczną stylistykę sytuują się na marginesie współczesnej sztuki. Na pierwszy rzut oka prace Forda przypominają francuskie i brytyjskie ilustracje z czasów kolonialnych XIX wieku - silące się na realizm studia egzotycznych gatunków zwierząt. Po bliższym przyjrzeniu się okazuje się jednak, że obrazy te pełne są niepokojących aluzji: paw, którego ogon nurza się popiele ogniska, słoń z penisem w erekcji, na którym siadają małe ptaszki, zakuta w łańcuchy małpa dusząca papugę.

Niezliczone dzikie zwierzęta jawią się jako bohaterowie alegorycznych walk, symbolicznych narracji i surrealistycznych wizji przyrody. Pojawiają się w pozornie naturalnych układach przywołujących zagadkową symbolikę lub też w otoczeniu przedmiotów, których obecność dziwi i niepokoi. Lwy, bawoły, małpy, ptaki i inne zwierzęta pojawiają się w sytuacjach, które wykraczają poza przyrodniczy dokumentalizm. Swoisty wyraz tych prac jest wynikiem połączenia historycznych faktów, dociekań z zakresu historii naturalnej i surrealistycznej wyobraźni.

Mnie najbardziej intryguje spojrzenie małpy, która uwięziona przez człowieka mści się za swą niewolę na papudze. Jak rozumieć jej nader ludzkie spojrzenie? Jak rozumieć tę sytuację? Wyraz oczu pięknych kolorowych ptaków (kolorowych zimorodków?) jest złowrogi, inne ptaki zostały ukazane w pozycji, która przypomina seksualne zbliżenie ludzi, a jednocześnie morderstwo przez utopienie, orzeł przykrywa ogonem łono niemowlęcia w kołysce przypominającego Jezuska w żłobku... W niektórych z tych stworzeń czai się zło i seksualność o niejasnym odcieniu, inne, jak np. rój ptaków, są tajemniczą groźbą, przypominają plagę szarańczy, burzącą porządek przyrody poprzez uniesienie w powietrze pnia drzewa. Choć przecież szarańcza i huragany to też elementy przyrody. Czy zwierzęta są znakiem bezkompromisowości przyrody i nieodłącznego do niej okrucieństwa czy może są symbolami ludzkich cech, ludzkich wad?

Myślę, że niemal każda z prac Forda otwiera ogromne możliwości interpretacyjne. Rysunki te można postrzegać w kontekście tradycyjnej ikonografii, średniowiecznych bestiariuszy, oświeceniowego i XIX-wiecznego rozwoju nauk przyrodniczych, podwójnego oblicza kolonizacji, surrealistycznego malarstwa i... na pewno czegoś jeszcze.






Walton For, Baba-B.G., fragment, 1997




Walton Ford, Bula Matari, 2001

Walton Ford znany jest dotychczas głównie w Stanach Zjednoczonych. Wystawa w Hamburger Bahnhooff będzie pierwszą prezentacją jego prac w Europie. Więcej o wystawie poczytać można na stronie galerii.

Podziękowania dla Julianny Makiłły, która podesłała mi info o wystawie.

A już niebawem postaram się zamieścić słów parę o wystawie Płeć? Sprawdzam / Gender Check. Kobiecość i męskość w sztuce Europy Wschodniej. w Zachęcie. Ale najpierw muszę jeszcze raz w spokoju tę wystawę obejrzeć. Póki co, polecam wystawę oraz wpisy na jej temat na blogu Izy Kowalczyk, która z resztą była konsultantką kuratorki ds. sztuki polskiej.
http://strasznasztuka.blox.pl/2010/03/Gender-Check-lyzka-dziegciu
http://strasznasztuka.blox.pl/2010/03/Gender-Check-w-Warszawie
http://strasznasztuka.blox.pl/2009/11/Gender-Check-w-Wiedniu

P.S. Przepraszam za niedopracowaną stronę graficzną wpisu, ale pojawił się jakiś problem techniczny z edytorem tekstu na moim blogu.

Jeżeli chcesz skomentować blog, a nie chcesz się logować, wybierz opcję "Anonimowy" i podpisz się w komentarzu.

sobota, 13 marca 2010

Artmix 23(13): Anty-gatunkowizm

Właśnie ukazał się nowy Artmix!! :)
www.obieg.pl/artmix



Artmix 23(13) "Anty-gatunkowizm"

Spis treści:

Dorota Łagodzka, Paradoksy wolności.

Dariusz Gzyra, Wybiórcze oburzenie.

Marietta Radomska, Od feminizmu do gatunkowizmu, czyli jak się stajemy i jak współpracujemy.

Marietta Radomska, From feminism to speciesism and back again or how we are becoming and how we collaborate.

Zezwierzęcenie, Uczłowieczenie, z Jessicą Ullrich rozmawia Dorota Łagodzka.

Tier-Werden, Mensch-Werden, mit Jessica Ullrich spricht Dorota Łagodzka.

Agnieszka Pera, Między człowiekiem a szczurem, czyli o zacieraniu międzygatunkowych granic w twórczości Patricii Piccinini.

Anna Orzechowska-Barcz, Człowiek i zwierzę – problem granicy w „Dziennikach” Gombrowicza.

Anna Wiatr, Machina pracuje pełną parą.

Katarzyna Maniak, Niepokojący świat ludzi i zwierząt – analiza wybranych prac Sandy Skoglund.





Patricia Piccinini, Leather Landscape, 2003 (o tej pracy w tekście Agnieszki Pera)


Ten numer jest dla mnie wyjątkowo ważny z kilku powodów. Po pierwsze jest to pierwszy numer, który powstał z moim udziałem. Chcę serdecznie podziękować Izabeli Kowalczyk i Edycie Zierkiewicz za to, że zaprosiły mnie do współpracy w redakcji Artmixa. Jest to dla mnie zaszczyt, ciekawe doświadczenie, ale przede wszystkim poczucie robienia czegoś, co ma sens i... ogromna frajda! :D

Przypomnę jeszcze, że Artmix jest czasopismem internetowym, które ukazuje się od 2001 roku, kiedy to zostało założone przez Magdalenę Ujmę i Izabelę Kowalczyk. Później było współredagowane przez Izabelę Kowalczyk i Bognę Burską, a w 2005 tę ostatnią zastąpiła Edyta Zierkiewicz. Od 2006 roku Artmix funkcjonuje w ramach Obiegu. W Artmixie podejmowane były dotychczas tematy takie jak m. in. "ulica", "rak piersi", "antysemityzm", "odczarowania", "antywładza" . Jak napisały redaktorki we wstępie do jubileuszowego 20. numeru (10. od czasu przeniesienia do Obiegu), wszystkie te tematy dotyczą obszarów marginalnych, wymagają podejścia interdyscyplinarnego, spojrzenia na problem z wielu różnych perspektyw. Teksty zamieszczone w piśmie pisane są często z perspektywy feministycznej, albo szerzej: wpisują się w wolnościowy dyskurs na temat kultury.

Drugi powód, dla którego ten numer jest dla mnie niezmiernie ważny to temat numeru: anty-gatunkowizm. Otwartość Izy i Edyty na ten temat była dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Ostatnio, częściowo chyba głównie z powodu darwinowskiej rocznicy, ukazało się kilka publikacji związanych z tematyką dotycząca istot nie-ludzkich, jednak żadna chyba nie zrobiła tego tak odważnie, a przede wszystkim żadna nie dotyczyła sztuki :) Artmix, cenię między innymi za to, że nie przyjmuje tak popularnej postawy "lekkiego konformizmu na wszelki wypadek", ale potrafi się przeciwstawić dominującym dyskursom; a również za to, że pozwala na "wielogłos", nie ogranicza się do jednostronnego spojrzenia na problemy. Dziękuję Izie i Edycie, że uznały problem gatunkowizmu za istotny dla wolnościowego dyskursu o kulturze i sztuce, za to, że są otwarte na tematy trudne, niewygodne, jak np. problem wolności sztuki.

W niniejszym numerze dwa teksty publikujemy także w obcych językach. Artykuł Marietty Radomskiej dostępny jest w języku polskim i angielskim, natomiast wywiad z Jessicą Ullrich, kuratorką sztuki i założycielką Animal Studies w Berlinie, po polsku i po niemiecku.
Zapraszam do lektury: www.obieg.pl/artmix
:-)

Jeżeli chcesz skomentować blog, a nie chcesz się logować, wybierz opcję "Anonimowy" i podpisz się w komentarzu.