poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Wystawy, wystawy, wystawy...

...czyli dział ogłoszeniowy. Jako, że ostatnio nastąpił wysyp wystaw, które w przeróżny sposób dotyczą zwierząt, czuję się w obowiązku poinformować o nich moich czytelników. Nie zdążę jednak napisać żadnego głębszego ani autorskiego tekstu o żadnej z nich. Nie tylko dlatego, że wiążą się ze zbyt wieloma problemami, ale także dlatego, że nie miałam okazji tych ekspozycji zobaczyć.

Na początek polecam wystawę Józefa Wilkonia w Galerii MM w Chorzowie, którą można oglądać już tylko do jutra! Nie wiem jaki był klucz doboru prac, ale wydaje mi się, że sztuka Wilkonia obroni się w każdych warunkach, a prosta biała przestrzeń chorzowskiej galerii chyba nie może jej zaszkodzić.

Odbywa się ona w ramach II Triennale Malarstwa ANIMALIS. Konkurs na obraz o tematyce zwierzęcej. Konkurs jest na razie na drugim etapie. O wystawie napiszę być może jeszcze, gdy zostanie ona otwarta, a na razie na stronie triennale można obejrzeć wszystkie nadesłane prace oraz wszystkie obrazy zakwalifikowane do wystawy. Jest tego bardzo dużo, aż trudno uwierzyć, że tylu malarzy w Polsce interesują zwierzęta. Wiele prac przeciętnych, ale też wiele ciekawych - warto poszperać:
http://www.galeriamm.art.pl/prezentacja/konkurs.php
Ekspozycja przy okazji pierwszej edycji nie była może co prawda porywająca, ale też nie żałowałam ani chwili, że się na nią wybrałam aż na Śląsk - czyli kawał drogi. Trochę byłam zawiedziona ograniczeniami lokalowymi i aranżacyjnymi galerii, ale też znalazło się tam kilka dobrych obrazów, a sam pomysł na taką imprezę uważam za fantastyczny i życzę organizatorom powodzenia. Zmieniłabym jednak zdecydowanie regulamin konkursu, wykluczający artystów, którzy nie skończyli uczelni artystycznej, nie należą do ZPAP-u ani w żaden inny formalny sposób nie potrafią udowodnić, że są "profesjonalnymi artystami". Tym samym wykluczony jest np. Xavier Bayle, którego niektóre "obrazy o tematyce zwierzęcej" są niezwykłe, a już z pewnością nie gorsze niż część prac, które widziałam w Chorzowie w 2008.

Sylwester Stabryła, "Człowiek pierwotny", olej, płótno, 100x90 cm, 2011 r. (jeden z obrazów zakwalifikowanych do wystawy)

Katalog tamtej wystawy widziałam przed jej obejrzeniem i zaskoczeniem dla mnie była zmiana postrzegania kilku prac. Niektóre z nich bowiem w katalogu wydawały się niezłe, w rzeczywistości jednak sprawiały zawód lub na odwrót - obrazy wyglądające fatalnie na reprodukcji, zaskakiwały pozytywnie. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że tak powszechne obecnie ocenianie sztuki (i to nie tylko malarstwa czy rysunku) na podstawie fotografii jest absurdem. Tymczasem na podstawie cyfrowych reprodukcji wybierane są prace na konkursy, wystawy, festiwale...

Wspomnę jeszcze o wystawie The Krasnals w galerii Art Agenda Nova w Krakowie, o której niestety informuję za późno, ponieważ sprawy osobiste nie pozwoliły mi uzupełnić blogu na czas. Wystawa do zwierząt nawiązywała już samym tytułem, który brzmiał "150 małp". Nie wiem do końca w jaki sposób go rozumieć, ale znając dotychczasowe obrazy Krasnali z małpami, mam prawo przypuszczać, że zwierzęta są w ich twórczości jedynie symbolami, i to raczej pejoratywnymi, ludzi, ich cech, działań, zachowań i funkcji oraz układów w świecie sztuki. Podejrzewam, że na krakowskiej ekspozycji małpy obarczone zostały także tego typu znaczeniami, ale pewna być nie mogę, bo wystawy nie widziałam. Jest to właściwie najbardziej tradycyjny i powszechny, również w sztuce dawnej, sposób przedstawiania zwierząt i trudno mu coś zarzucić, oprócz tego, że zwierzęta nie reprezentują wtedy samych siebie, a jedynie to, co ludzkie. W tym względzie Krasnale okazują się bardzo konwencjonalni.

otwarcie wystawy The Krasnals "150 małp", Art Agenda Nova, Kraków

Whielki Krasnal (The KRasnals), "Piramida zwierząt / na podstawie pracy Katarzyny Kozyry". 2008. Olej na płótnie. 92 x 65 cm

W tej samej galerii odbywa się obecnie wystawa "Wilk bardzo zły", na której obejrzeć można prace Natalii Bażowskiej, Ewy Juszkiewicz i Agaty Kus. Ta wystawa to "trzy indywidualne narracje artystyczne, oparte na spotkaniu baśniowej dziewczynki ze zwierzęciem. Spotkanie z nim jest nieuniknione by iść dalej, dojść do krańca lasu. Wilk nie zawszę bywa zły... Czasem pomiędzy nim a złotowłosą dziewczynką rodzi się przedziwna fascynacja. A pomiędzy liśćmi migoczą pytania. Gdzie iść? Czy może lepiej zostać i pozwolić baśni rozwijać się w naszej głowie?"(1) Podoba mi się i intryguje mnie poniższa praca, która wydaje mi się doskonałym odzwierciedleniem tych quasi baśniowych zawiłości.


Niepokoi mnie natomiast praca, która wygląda jakby zastosowano w niej tułów sarny. Nie wiem, czy artystka użyła wypchanego ciała prawdziwego zwierzęcia? Może ktoś z czytelników był na tej wystawie i mi podpowie?

---
Przypisy:
1. http://www.e-splot.pl/index.php?pid=articles&id=1227
---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
---

niedziela, 24 kwietnia 2011

4 maja w Pokoju z kuchnią

Tuż po długim weekendzie zapraszam do Pokoju z kuchnią w toruńskim CSW na mój wykład:

"Zwierzęta w sztuce współczesnej a problem wolności wypowiedzi
artystycznej"


Wykład będzie krytyczną analizą relacji artystów ze zwierzętami w
sztuce współczesnej w kontekście etyki antygatunkowizmu, ze wskazaniem
na sytuacje konfliktu wartości artystycznych i etycznych. Omówione
zostaną wybrane praktyki artystyczne, poprzez które w sztukę zostają
uwikłane zwierzęta, stając się materiałem sztuki, jej
współuczestnikami lub twórcami.

Joseph Beuys, "I Like America And America Likes Me", 1974.

Pilar Albarracĭn, "Wilczyca", 2006.

Wykład poprzedzi projekcja filmu krótkometrażowego "Stan Oblężenia" (reż. Xavier Bayle, muz. Rafal Iwański a.k.a. X-NAVI:et, montaż: Anna Pilewicz. 20' Hiszpania-Polska 2011), a wszystkiemu towarzyszyć będzie rynek wymiany, którego regulamin można znaleźć na stronie Wegetoruń.pl.. Na koniec - wegański poczęstunek! Wydarzenia te odbędą się w ramach Tygodnia Weganizmu.

Pokój z kuchnią, fot. Ernest Wińczyk

---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
---

Chrystus pod postacią kotka

Życzę wszystkim, którzy je obchodzą pełnych radości Świąt Wielkanocnych i dużo energii na wiosnę, mając przy tym nadzieję, że nie święcicie jajek z nr 3, z chowu klatkowego.


Z okazji Wielkiej Nocy mam dla Was bardzo dziwne wyobrażenie Chrystusa Zmartwychwstałego pod postacią zwierzaka, ale co ciekawe nie baranka, ale kotka. Ten niesamowity obraz otrzymałam od Izy Kowalczyk, która z kolei ma go bodajże od Maurycego Gomulickiego. Pochodzenie tego malowidła (lub jego komputerowej symulacji), autor i datowanie pozostają tajemnicą. Obraz wydaje mi się udaną współczesną stylizacją na sztukę dawną, gdyby nie napisy "LOVE" i "HAT..." (HATE?) na łapkach, psujące nieco jego kiczowatą harmonię. Być może jest on rodzajem żartu, być może autentycznym przejawem współczesnego kiczu religijnego (o którym to zjawisku przeczytać będzie można w najbliższym numerze "Artmixa", który ukaże się po świętach), a być może autentycznym obrazem nie współczesnym, co by mnie najbardziej ucieszyło.

---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
---

piątek, 18 marca 2011

Artmix: call for papers - termin przedłużony

Uprzejmie informujemy, że termin nadsyłania propozycji tekstów do numeru o kiczu został przedłużony do 30-ego kwietnia 2011.

Chcemy zastanowić się, jaka jest rola kiczu we współczesnej sztuce? Kiedy można mówić, że mamy do czynienia z kiczem? Czy pojęcie to jest w ogóle adekwatne do sztuki współczesnej? Czy istnieje definicja kiczu, jak odróżnić estetykę kiczu od innej? Czy kicz może zacierać podział na kulturę popularną i kulturę czy sztukę wysoką? Czy może być wykorzystany jako rodzaj prowokacji? Dlaczego to, co dobre, miłe i piękne tak często określane jest jako kicz? Jaka jest rola kiczu w oswajaniu tego, co wstrętne, przerażające i trudne? W jaki sposób nawiązują do niego feministyczne artystki? Jaką rolę pełni kicz w sztuce odwołującej się do wątków religijnych, ale również w sztuce odnoszącej się do kwestii seksualności i cielesności?

Teksty prosimy przesyłać na adres: artmix_obieg@tlen.pl

Pozdrawiamy,
Izabela Kowalczyk, Dorota Łagodzka i Edyta Zierkiewicz



---

czwartek, 17 marca 2011

A właśnie, że nie! ... czyli znowu o "Piramidzie zwierząt"

Katarzyna Kozyra, "Piramida zwierząt". (zdjęcie pochodzi z blogu Karoliny Plinty)

Kiedy w styczniowym "Arteonie" ukazał się mój tekst krytykujący bezkrytyczność polskiego środowiska sztuki współczesnej wobec "Piramidy zwierząt" Katarzyny Kozyry, do Redakcji przyszedł list, którego anonimowy autor porównał mnie do histerycznej nastolatki i postulował, by wreszcie dać święty spokój "Piramidzie" i pozwolić jej wreszcie spokojnie cieszyć się statusem klasyki sztuki. Tym samym autor tego listu stał się wręcz modelowym reprezentantem postawy, którą opisuję w owym artykule. Postawy, która marginalizuje każdą próbę wpisania dyskursu praw zwierząt w dyskurs krytyczno-artystyczny, wyśmiewając ją jako emocjonalną i infantylną. Jest to charakterystyczne dla polskiego środowiska i wynika chyba ze strachu przed cenzurą, który to strach z kolei przeradza się w nadużywanie słowa cenzura i bezmyślne absolutyzowanie wolności wypowiedzi artystycznej, do tego stopnia, że staje się ona zaprzeczeniem wolności: wolności zwierząt i wolności wypowiedzi krytycznej. Tymczasem dyskurs proanimalistyczny w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej zaistniał już jakiś czas temu w galeriach i na uniwersytetach i bynajmniej nie jest wyśmiewany i szufladkowany jako sentymentalny. Ale o tym szerzej w "Arteonie".

Oczywiście krytyczne spojrzenie na "Piramidę zwierząt" (która moim zdaniem z etycznego punktu widzenia jest niedopuszczalna, z artystycznego natomiast też nie powala na kolana, choć jedno od drugiego nie musi zależeć), nie znaczy, że neguję całą twórczość Katarzyny Kozyry. Nie oznacza też histeryczności i braku obiektywizmu, które tak jak kiedyś powszechnie przypisywano feministkom, tak teraz antygatunkowist(k)om i innym osobom działającym na rzecz zwierząt.

Dowodem na racjonalizm antygatunkowistki w spojrzeniu na całokształt twórczości Kozyry niech będzie moja recenzja wystawy w Zachęcie, która ukazała się w "Artluku". Ale tam też czepiam się "Piramidy", a koncepcja wystawy akcentująca nierozerwalność życia i sztuki Kozyry, dostarczyła mi tylko kolejnego argumentu. Jakiego - przeczytajcie w "Artluku".

I właśnie, że nie mam zamiaru przypiąć tej pracy bezpiecznej, kuloodpornej etykietki "klasyka sztuki", jak chciał autor listu do "Arteonu"! Etykietki, która ma ją chronić przed krytycznym spojrzeniem. Na szczęście wiem, że nie jestem wśród krytyków sztuki tak całkiem osamotniona w myśleniu, że Kozyrze za "Piramidę zwierząt" jeszcze się oberwie. Dyskurs animalistyczny w Polsce dopiero się rozwija, mentalność społeczeństwa, w tym także środowiska skupionego wokół sztuki współczesnej ewoluuje i etyczna krytyka tej pracy może co najwyżej się nasilić. Niestety przysparza to Kozyrze sławy. Ale cóż, lepsze to niż aura nietykalności.

Katarzyna Kozyra, "Piramida zwierząt", 1993.

Katarzyna Kozyra, "Piramida zwierząt", 1993.

Katarzyna Kozyra, "Piramida zwierząt", 1993.



---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.

środa, 9 marca 2011

Fotoreportaż z wystawy i tekst z folderu

od lewej: Anna Jackowska, Maria Niemyjska, Tomek Rogaliński, Filip Sadowski
fot. Łukasz Żywulski

Trochę późno, bo prawie miesiąc po zakończeniu wystawy ZWIERZenia. Czułość istnienia, na której pokazane zostały prace Tomasza Rogalińskiego i Filipa Sadowskiego, zamieszczam jej dokumentację fotograficzną, wykonaną przez Kazimierza Napiórkowskiego z Wozowni. W szczególności jestem mu wdzięczna za wspaniałe zdjęcia "Psa w pościeli". Jemu też należą się podziękowania za piękny folderek i zaproszenia. Za zdjęcia z wernisażu dziękuję też Łukaszowi Żywulskiemu. Annie Jackowskiej pragnę serdecznie podziękować za możliwość zorganizowania tej wystawy i za przemiłą współpracę. Podziękowania kieruję także w stronę Marii Niemyjskiej i pozostałych pracowników Wozowni, a także Jakuba Banasiaka z Galerii Kolonie, z którą związany jest Filip. Zaś podziękowania dla samych artystów to już oczywistość! :-)

Zdjęcia na blogu pojawiają się w kolejności odpowiadającej z grubsza ruchowi widza, kolejności zwiedzania wymuszonej przestrzenią lub też przez nią podpowiadanej. Idąc klatką schodową najpierw trafiało na salę z rzeźbami Tomka Rogalińskiego, która kusiła obiektami widocznymi przez szklaną ścianę w jasnej rozświetlonej przestrzeni. Oglądaniu rzeźb towarzyszyły dźwięki z filmów Sadowskiego, które kazały podążyć w ich kierunku. Dźwięk był więc elementem integrującym obie części wystawy. W drugiej sali można było w ciemności i ciszy zagłębić się w miękkiej pufie i w skupieniu obejrzeć filmy.

Na samym końcu tego wpisu zamieszczam tekst z folderku towarzyszącego wystawie, który jest nieco rozbudowany w stosunku do tekstu rozsyłanego do mediów, który zamieściłam wcześniej na blogu w ramach zapowiedzi wystawy.

Tomek Rogaliński, "Pies w pościeli", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski

Tomek Rogaliński, "Pies w pościeli", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski

Tomek Rogaliński, "Pies w pościeli", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski

Tomek Rogaliński, "Pies w pościeli", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski

Tomek Rogaliński, "Przyszły i poszły", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski

fot. Łukasz Żywulski

Tomek Rogaliński, "Przyszły i poszły", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski

Tomek Rogaliński, "Żółty piesek", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski

Tomek Rogaliński, "Żółty piesek", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski

Tomek Rogaliński, "Mały", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski

Tomek Rogaliński, "Mały", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski

Tomek Rogaliński, "Mały", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Łukasz Żywulski

fot. Łukasz Żywulski

Projekcja filmów Filipa Sadowskiego "Schron" i "Klatka", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Łukasz Żywulski

Projekcja filmów Filipa Sadowskiego "Schron" i "Klatka", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Łukasz Żywulski

Projekcja filmów Filipa Sadowskiego "Schron" i "Klatka", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski

Projekcja filmów Filipa Sadowskiego "Schron" i "Klatka", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski

Projekcja filmów Filipa Sadowskiego "Schron" i "Klatka", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski



Filip Sadowski, "Schron"


Filip Sadowski, "Klatka"


folderek wystawy "ZWIERZenia. Czułośc istnienia", fot. Tomasz Rogaliński

Tekst z folderu:

Dorota Łagodzka

ZWIERZenia. Czułość istnienia

Zwierz-am się, więc jestem – napisała Agata Araszkiewicz, parafrazując Jacquesa Derridę. Poprzez grę słów, możliwą tylko w języku polskim, do filozoficznych rozważań Derridy na temat zwierzęcości autorka dodała warstwę emocjonalną. Jednym z możliwych artystycznych komentarzy do tych rozważań są prezentowane na wystawie w Wozowni rzeźby Tomasza Rogalińskiego i filmy Filipa Sadowskiego.

Tym, co je łączy, jest postać psa. Jest on głównym bohaterem, człowiek pojawia się jako dopowiedzenie, uzupełnienie, bohater drugoplanowy. Wszystkie kontemplują też w jakiś sposób zwyczajność psa, zwierzęcia samego w sobie, nie zaś jako symbolu czegoś, co ludzkie, nie jako nośnika ludzkich znaczeń i metafor. W tych pracach psy pojawiają się jako konkretne jednostki, jako osoby, ale także jako uniwersalne znaki „psowatości” i zwierzęcości w ogóle. Prace uwidaczniają sposób bycia psa w świecie, nie abstrahują przy tym od relacji zwierzęcia z człowiekiem, przywołują na różne sposoby ludzką obecność.

Dzieła Rogalińskiego i Sadowskiego łączy też rodzaj emocjonalnej atmosfery: zawierają dozę swoistej czułości, uczucia, które bardzo trudno oddać w sposób, który nie trąciłby banałem lub kiczem. Im się to udało! Jest to czułość, której towarzyszy poczucie śmierci i sytuacja zagrożenia cielesności, przy czym u każdego z artystów wszystkie one przybierają inny wyraz. Wszak rzeźba i wideo art to dwa zupełnie inne media sztuki.

Filmy Sadowskiego mówią wiele nie tylko o zwierzętach, ale także, a może nawet więcej, o naturze człowieka, która ujawnia się poprzez stosunek do zwierząt. W swojej twórczości, przede wszystkim tej zebranej w powstałej rok temu książce-wystawie "Surogat", artysta sugeruje, że w ludzkich praktykach uważanych za normalne i oczywiste, tkwią zalążki zła; te same które doprowadziły ludzkość do największych zbrodni w historii. Treści te Sadowski pokazuje za pomocą kolaży obrazów i tekstów. Zazwyczaj posługuje się typowo postmodernistyczną metodą tworzenia nowej całości ze znalezionych fragmentów: pochodzących z internetu zdjęć, tekstów, reportaży, fragmentów prozy czy poezji – czyjejś lub swojej. Łączy je w sposób, który daje zupełnie nową jakość i wytwarza nowe znaczenia. Na podobnej zasadzie posługuje się obrazem filmowym i muzyką, tworząc nowe projekcje, fabuły i treści. Operuje zatem techniką found footage. Jak zauważa Tomasz Kozak, w szerszym rozumieniu found footage film, zwany niekiedy filmem kompilacyjnym, jest odrębnym gatunkiem sztuki wideo, który przy pomocy awangardowych technik montażowych dokonuje powtórnej redakcji cudzych dzieł ujawniając ich nieświadome, zaszyfrowane lub potencjalne znaczenia.

W kontekście całej twórczości artysty "Klatka" i "Schron" wydają się wręcz optymistyczne, napawają nadzieją, że w naturze ludzkiej tkwi jednak pierwiastek dobra. Egzystencjalna refleksja przepełniona jest tu skondensowaną dawką emocji, wśród których na pierwszy plan wysuwa się czułość. Połączenie pełnego napięcia dokumentu, poetyckiej narracji i oniryczności obrazu bezlitośnie wzrusza.

Rzeźby Rogalińskiego także emanują czułością, jednak nie wzbudzają odczuć tak gwałtownych. Artysta abstrahuje także bardziej od człowieka, jedynym niemal znakiem ludzkiej obecności jest prześcieradło w "Psie w pościeli" i różowa szmatka w Małym. Artysta przedstawia po prostu zwierzęta, ich cielesny i metafizyczny wymiar. Ukazuje psy i ślimaki w ich bezpośredniej zwierzęcości, w ich zwierzęcej kondycji. Ślimaki – na tej wystawie tytułowi bohaterowie rzeźby "Przyszły i poszły", są jednym z najczęściej występujących motywów w jego twórczości. Szczególnie często pojawia się wątek przemijania i śmierci, rozkładu ciała. "Żółty piesek" to portret nieżywego małego psa z wybebeszonymi wnętrznościami, może ofiary wypadku samochodowego. Nieoczywistość organicznych form sugeruje jednocześnie martwe ciało w dołku i kształt płodu, ulokowanego bezpiecznie w brzuchu matki. Ambiwalencja form przestrzennych powoduje balansowanie postrzeżenia na granicy narodzin i przemijania, życia i śmierci. Prace Rogalińskiego ukazują niesamowitość i zwyczajność zwierzęcego ciała oraz eksponują jego haptyczną organiczność ze swoistą czułością. Abiekt zostaje tu oswojony, pokazany w taki sposób, że nie odrzuca, nie jest wstrętny, a raczej uroczy. Świadomość medium, jakim jest rzeźba, świadomość materiału i maksymalne wyzyskiwanie jego wizualnych i haptycznych właściwości, współgra z charakterystyczną dla prac Rogalińskiego organiczną estetyką. Intuicyjny sposób rzeźbienia przekłada się na autentyczny i bezpośredni język jego sztuki oraz swoiście prostolinijny wyraz dzieł. Jednak, jak trafnie to ujął Andrzej Mencfel, prosta bezpośredniość działania jest zawsze najtrudniejsza do objaśnienia i poniekąd objaśnienia nie potrzebuje.

Pracą szczególną jest najmniejsza i najmniej spektakularna z obecnych tu rzeźb – "Mały". Powstała ona bowiem już po opracowaniu koncepcji wystawy i ostatecznie została w nią włączona. Rogaliński stworzył ją pod wpływem silnych emocji, jakie wzbudził w nim jeden z filmów Sadowskiego.

Tomasz Rogaliński - ur.1987, tworzy rzeźby, obiekty i instalacje rzeźbiarskie, mieszka i pracuje w Koszalinie.

Filip Sadowski – ur. 1983, tworzy filmy i kolaże, związany z warszawską galerią Kolonie, mieszka i pracuje w Warszawie.


---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.

czwartek, 17 lutego 2011

Artmix o kiczu - call for papers

Informujemy o możliwości nadsyłania tekstów do następnego numeru „Artmixa” poświęconego kiczowi.

Chcemy zastanowić się, jaka jest rola kiczu we współczesnej sztuce? Kiedy można mówić, że mamy do czynienia z kiczem? Czy pojęcie to jest w ogóle adekwatne do sztuki współczesnej? Czy istnieje definicja kiczu, jak odróżnić estetykę kiczu od innej? Czy kicz może zacierać podział na kulturę popularną i kulturę czy sztukę wysoką? Czy może być wykorzystany jako rodzaj prowokacji? Dlaczego to, co dobre, miłe i piękne tak często określane jest jako kicz? Jaka jest rola kiczu w oswajaniu tego, co wstrętne, przerażające i trudne? W jaki sposób nawiązują do niego feministyczne artystki? Jaką rolę pełni kicz w sztuce odwołującej się do wątków religijnych, ale również w sztuce odnoszącej się do kwestii seksualności i cielesności?

Teksty prosimy przesyłać na adres: artmix_obieg@tlen.pl
Termin przyjmowania tekstów do tego numeru to 15.03.2011.

Pozdrawiamy serdecznie - Iza Kowalczyk, Dorota Łagodzka i Edyta Zierkiewicz

---

‘Artmix’. Call for papers. The next issue: “Kitsch”

In the next ‘Artmix’ issue we would like to reflect on the role of kitsch in contemporary art. When can we say that we are dealing with kitsch? Does the concept of kitsch is relevant to contemporary art? Is there a definition of kitsch or kitsch aesthetics as distinguished from another? Can kitsch blur distinction between popular culture and high culture or art? Can kitsch be used as a kind of provocation? Why the good, nice and beautiful things are so often referred to as kitsch? What is the role of kitsch in confronting to that describing as disgusting, scary and difficult? How does it used by feminist artist? What is the role of kitsch in the art of appealing to religious themes, but also in the art relating to issues of sexuality and carnality?

Texts should be sent to: artmix_obieg@tlen.pl
Deadline for texts is 15/03/2011.

With best regards - Iza Kowalczyk, Dorota Łagodzka and Edyta Zierkiewicz

Julia Curyło, "Kuraki", olej na płótnie, 190 x 124 cm, 2009

---

środa, 16 lutego 2011

Pogranicza ludzkiej natury i granica zwana zwierzęciem

Daniel Lee, seria "Origin"

W najbliższym czasie szykuje się kilka ciekawych wydarzeń związanych ze zwierzętami w kulturze (Katowice - UŚ, Kraków - Goldex Poldex, USA - Wesleyan University). Zacznę od tego, w którym sama zamierzam brać udział. Będzie to konferencja "Potwory, hybrydy, mutanty. Pogranicza ludzkiej natury" na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach w dniach 23-25 lutego. O ile tylko wstęp na konferencje dla słuchaczy jest wolny ( a uważam, że powinno tak być i mam nadzieję, że jest) pragnę zaprosić ewentualnych zainteresowanych na mój referat "Ludzko-nieludzkie hybrydy w sztuce współczesnej", z którym według planu mam wystąpić 24 lutego jakoś między 16:15 a 17:15.

Referat ma być analizą tematu zwierzęco-ludzkich hybryd w twórczości wybranych artystów współczesnych: Patricii Piccinini, Sama Jinksa, Ewy Łowżył, Reinera Marii Matysik i Tomasza Rogalińskiego. Posługują się oni różnymi mediami, m. in. rzeźbą, fotografią i animacją. Ich dzieła analizuję w kontekście filozoficzno-etycznej teorii antygatunkowizmu prof. Petera Singera próbującej przełamać moralny antropocentryzm. Drugim punktem odniesienia są rozważania Giorgio Agambena o związku pomiędzy tym, co ludzkie i tym, co zwierzęce, które przeciwstawiają się konceptualizacji relacji człowiek-zwierzę w obrębie dyskursów humanizmu.
Tytułowe określenie "nieludzki" odnosi się do zwierząt nie-ludzkich lub inaczej pozaludzkich, czyli zwierząt innych gatunków niż człowiek. Gra słowna dotyczy tu także potocznego rozumienia etycznego wymiaru epitetu „ludzki” i stereotypowego rozumienia „zezwięrzęcenia”. Zezwierzęcenie i uczłowieczenie odnieść można do ontologicznych teorii Gillesa Deluze’a i Felixa Guattariego i ich rozumienia „stawania się zwierzęciem” oraz „stawania się człowiekiem”.
Analizy konkretnych dzieł pokazują, w jaki sposób przełamywanie antropocentryzmu w sztuce poprzez kreowanie hybryd łączy się ze świadomością medium artystycznego i organiczną estetyką tych prac.

Konferencja skupia się na obecności potworów, hybryd, mutantów w literaturze, kinie, komiksie, serialach, nowych mediach, ale także w filozofii czy naukach humanistycznych i posthumanistycznych. Referaty mają być próbą odpowiedzi na pytanie, jak kultura przedstawia istoty nie-ludzkie, ale też jakie są reguły dyskursów produkujących wiedzę o tych formach, jakie funkcje (społeczne, polityczne, ideologiczne) spełnia nasza potoczna i „naukowa” wiedza o potworach, hybrydach, mutantach. Dotyczy zatem nie ludzi i zwierząt, czy też zwierząt ludzkich i nie-ludzkich, ale form pośrednich, które siłą rzeczy są intrygujące i kłopotliwe. Dotyczy istot, które, nawet jeśli tylko wyobrażone, teoretyczne, to zacierają pozornie oczywistą granicę miedzy tym, co ludzkie i tym, co nieludzkie.

Do problemu granicy między ludzkim i zwierzęcym odnosić się będzie także wykład Mateusza Borowskiego* "Granica zwana zwierzęciem. Maszyna antropologiczna i definicje humanitas", który odbędzie się 17 lutego o godz. 19:00 w krakowskim Goldexie-Poldexie. Pisałam o nim przy okazji wystawy prac Pimpka.
Wykład poświęcony będzie problemom przemian historycznych definicji człowieka, wytyczających za każdym razem inaczej granice między światem ludzi i zwierząt. Funkcjonowanie opisanej przez Giorgio Agambena "maszyny antropologicznej", wytwarzającej wyobrażenia na temat człowieczeństwa i jego relacji ze zwierzęcością, zostaną zilustrowane na dwóch przykładach - "Wyspy doktora Moreau" H. G. Wellsa i "Planety małp" Pierre'a Boule.

Tego samego dnia, kiedy kończy się konferencja w Katowicach, rozpoczyna się konferencja "Sex, Gender, Species" na Wesleyan University w Stanach Zjednoczonych.
Oczywiście nie mogę na niej być, nie wysyłałam nawet zgłoszenia, bo przecież nie stać mnie na podróż do Stanów w tym celu, ale mam nadzieję nabyć publikację pokonferencyjną. Organizatorem konferencji jest instytut animal studies na w. w. uczelni. Debata ma dotyczyć związków pomiędzy gender studies i animal studies, pomiędzy teorią feministyczną i animalistyczną, prawami kobiet i prawami zwierząt, innością kobiet i innością istot pozaludzkich, mechanizmami wykluczania jednych i drugich. Program konferencji dostępny jest na stronie instytutu: http://sexgenderspecies.conference.wesleyan.edu/conference-program/. Tej tematyce ma być też poświęcony kolejny numer amerykańskiego czasopisma filozofii feministycznej "Hypatia".

Daniel Lee, seria "Origin":
















---
* Mateusz Borowski - adiunkt w Katedrze Dramatu UJ, zajmuje się przede wszystkich historią i teorią współczesnego dramatu, kulturoznawstem i teorią queer.

---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
---