sobota, 14 maja 2016

UW w pogoni za mitycznymi zwierzobestiami

Magda Dukaczewska

Tym razem prezentuję wystawę "Chasing Mythical Beasts”, będącą częścią projektu prof. Katarzyny Marciniak, której wernisaż odbył się 13.05.2016 w galerii UW w Pałacu Kazimierzowskim. Wystawa została przygotowana przez Jana Rusińskiego i Tomasza Łaptaszyńskiego, którzy jednocześnie wzięli w niej udział jako artyści, a ja miałam przyjemność powiedzieć kilka słów na jej otwarciu jako, że została poświęcona mitycznym stworzeniom, które w większej mierze mają zwierzęcą aparycję i, przynajmniej częściowo, tożsamość. 

Na wystawie można było spotkać grono mitycznych gatunków, które nigdy nie istniały w przyrodzie, lecz istniały i nadal istnieją w ludzkiej wyobraźni, zarówno w czasach antycznych, jak i dziś. W ewolucji biologicznej gatunki przystosowują się do zmieniających się warunków i otoczenia, stopniowo zmieniając cechy i wygląd. Podobnie w ciągu stuleci mityczne hybrydalne stworzenia ewoluowały, przystosowując się do zmieniającego się środowiska historyczno-kulturowego, w którym się znajdowały i w zależności od roli, jaką pełniły w kulturze. Na tej wystawie można zobaczyć, że przetrwały i jak funkcjonują w postmodernistycznej rzeczywiści i postnaturalnym środowisku. 


Wacław Marat

Wystawa była poświęcona pamięci prof. Zygmunta Januszewksiego, którego dzieła też się na niej znalazły. Prace, które się na niej znalazły są autorstwa studentów i absolwentów i są rezultatem 3-miesięcznego warsztatu komiksowego na Wydziale Ilustracji Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie we współpracy z Fundacją Ilustro. Uczestnicy mieli zagwarantowaną dowolność interpretacji tematu, stąd prace w bardzo rożnych technikach i stylistykach, choć wszystko mieszczące się w ramach dosyć konwencjonalnych mediów, takich jak malarstwo, rysunek, grafika, relief, fotografia. Dodatkowo znalazły się na niej także fotografie Tomasza Łaptaszyńskiego z cyklu "Antiquity now", powstałe poza warsztatem. 


Tomasz Łaptaszyński, fotografia z cyklu Antiquity now.

Przestrzeń wystawiennicza galerii UW nie daje zbyt dużych możliwości aranżacyjnych, posiada jednak tę zaletę, że bywalcy rektoratu mimowolnie do niej zaglądają. Prawdę mówiąc uniwersytetowi przydałaby się galeria z prawdziwego zdarzenia. Uważam, że połączenie konferencji naukowej i wystawy sztuki to doskonały pomysł i warto, by uniwersytet rozwijał galerię. Może kiedyś uda mi się o to zawalczyć, tymczasem prezentuję kilka zdjęć wybranych prac. 

Reliefy laserowe Michała Kowalczyka:
















--- Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu. ---

poniedziałek, 15 lutego 2016

Johna Cage'a "Litania dla wieloryba"

13 lutego ustanowiony został Światowym Dniem Wielorybów (World Whales Day) przez Pacific Whale Foundation. Pamiętajmy też o naszych bałtyckich morświnach zagrożonych wyginięciem. Z tej okazji chciałabym zapoznać moich czytelników z Lithany for the Whale Johna Cage'a (1912-1992), trwającym ok. 12 minut wokalnym utworem na dwa głosy z 1980 r., tego samego roku, w którym ustanowiono World Whales Day.




Najbardziej bodaj znanym dziełem Cage'a, eksperymentalnego artysty, który pracował głównie z dźwiękiem i muzyką, jest 4' 33'' (4 minuty 33 sekundy). Jest to trzyczęściowy utwór na dowolny instrument skomponowany wyłącznie z samych pauz, zwanych tacetami, które oznaczają, że żadne instrumenty ani głosy nie biorą udziału w jego wykonaniu. Przez cały czas trwania utworu nie zostaje zagrany ani jeden dźwięk. Utwór ten często opisywany jest jako „cztery i pół minuty ciszy” co odpowiada przybliżonemu czasowi trwania kompozycji. Premiera w wykonaniu Davida Tudora na fortepianie odbyła się 29 sierpnia 1952 roku w Woodstock w stanie Nowy Jork. Utwór może być jednak wykonywany na dowolnym instrumencie i często, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, wykonują go orkiestry. Jak napisał Jerzy Kutnik, Cage odkrył ciszę dla muzyki.
Momenty ciszy odgrywają dużą rolę także w Litanii dla wieloryba. Do rozprawy Kutnika Gra słów. Muzyka poezji Johna Cage’a warto zajrzeć w kontekście tego utworu także dlatego, że jest on swoistą poezja śpiewaną, choć przypomina raczej próby zaśpiewania Mirona Białoszewskiego lub futurystów (ale tych drugich w pewnej opozycji tematycznej - przyroda zamiast miasta i maszyny). Utwór polega bowiem na śpiewaniu kolejnych liter słowa WHALE, z których każda posiada swoistą wysokość tonu. Słowo śpiewane jest na jednym oddechu, a każda z liter wymawiana jest oddzielnie w taki sposób, że długość dźwięku jest dla wszystkich liter jednakowa z wyjątkiem ostatniej, która śpiewana jest dłużej niż pozostałe. Pierwszy wokalista śpiewa dany motyw, a drugi wykonuje niejako odpowiedź na to. Powtarzalne momenty ciszy odgrywają w tym dialogu wokalnym dużą rolę. Utwór jest stosunkowo jednorodny. Mnie osobiście bardzo się podoba, mimo iż bynajmniej nie jestem z założenia entuzjastką wokalnych eksperymentów muzycznych, a nawet bywam na nie mało odporna. Słowo litania w tytule nie znalazło się bez powodu, gdyż sposób wykonania utworu przypomina stary tradycyjny śpiew kościelny. Cage był przede wszystkim kompozytorem i teoretykiem muzyki, lecz wiele jego dzieł wkracza w obszar sztuki konceptualnej, która z kolei wykracza poza sztuki wizualne. Określenie "sztuk i wizualne" upowszechniło się jako szersze i bardziej adekwatne niż wcześniejsze miano sztuk plastycznych, lecz coraz częściej wydaje się niewystarczające. Sztuka wchodzi bowiem coraz częściej w obszary innych zmysłów: dotyku, węchu i słuchu. Jeśli chodzi o ten ostatni, to posiadam już całą "kolekcję" utworów muzycznych o zwierzętach, dźwiękowych instalacji artystycznych z udziałem zwierząt i innych eksperymentów muzycznych, w które zwierzęta pozaludzkie zostały na różne sposoby włączone. Warte uwagi są także estetyczne (i być może artystyczne?) właściwości naturalnych zachowań zwierząt w sferze dźwięków i w ogóle estetyki przyrody, nad czym ja obecnie pracuję, lecz w kontekście wizualności. Odczuwam jednak dotkliwy brak kompetencji, by badać zjawiska naturalne, artystyczne i i estetyczne, w których ważną role odgrywają dźwięki, muzyka i obawiam się, że jest to rodzaj niekompetencji historyka sztuki, którą niełatwo nadrobić. Konieczna byłaby tu współpraca z muzykologami. 
Tym bardziej więc cieszy mnie, że jeden ze studentów będących uczestnikami moich zajęć Zwierzęta w sztuce i kulturze wizualnej w Kolegium Artes Liberales na UW, Andrzej Frelek, który studiuje także muzykologię napisał pracę zaliczeniową, w której podjął się analizy instalacji dźwiękowej Céleste Boursier-Mougenot from here to ear z udziałem gitar elektrycznych i ptaków - zeberek. O podobnej instalacji tegoż artysty w Barbican Center pisałam na blogu w 2010 roku: http://niezla-sztuka.blogspot.com/2010/02/zeberki-w-barbican-centre.html Tekst Frelka,* który łączy analizę muzykologiczną i perspektywę etyczną w duchu animal studies zostanie, mam nadzieję, opublikowany. W Polsce brakuje bowiem muzykologicznych studiów nad zwierzętami. Teoretyczny tekst niemieckiego muzykologa Martina Ullrich Między filologia a biologią. Muzyka zwierząt z epistemologicznej i metodologicznej perspektywy ukazał się w książce Zwierzęta i ich ludzie. Zmierzch antropocentrycznego paradygmatu? pod red. Anny Barcz i moją. W kontekście Cage istotne jednak wydają się także badania nad językiem, nad słowami w sztuce. Analiz językowych także bardzo brakuje w polskich raczkujących studiach nad zwierzętami, a luka w badaniach nad językiem jest akurat taką, której z oczywisto-logicznych względów nie są w stanie wypełnić badania anglo- czy niemieckojęzyczne. W wyżej wymienionej książce ukazał się tekst Anny Łagodzkiej Zezwierzęcenie, zwierzątko i animalizacja języka, który miejmy nadzieję będzie zachętą także dla innych badaczy do refleksji nad językiem w kontekście naszych sposobów myślenia o zwierzętach. Z nieco innej, raczej literaturoznawczej perspektywy porusza ten problem Aleksander Nawarecki w tekście Zoofilologia pod auspicjami Augurów. Badacze sztuki i muzyki mogliby znacząco czerpać z takich językowych badań. Właśnie językowo-muzycznych analiz wymagałyby także utwory muzyczne ze słowami dotyczącymi zwierząt, o których wyżej wspomniałam nie podając konkretnych tytułów, lecz niektóre z nich zamieszczałam swego czasu na blogu, m. in. My Life as a Duck Charliego Winstona czy Moan TrentØllera.

P.S. Za przypomnienie o Światowym Dniu Wieloryba i utworze Cage'a serdecznie dziękuję Oli Kozioł.































---
* Aktualizacja: Tekst Andrzeja Frelka został opublikowany 25.07.2016 w "Glissando": http://www.glissando.pl/artykuly/zwierze-muzykalne-we-from-here-to-ear-celeste-boursier-mougenota-narzedzie-czy-artysta/


--- Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu. ---

czwartek, 24 grudnia 2015

Kocie życzenia rozkoszno-wolnościowe


Tak wiem, jako autorka bloga od dłuższego czasu zawodzę. Tym razem też zawiodę, publikując bez obszerniejszego komentarza zabawne obrazki (a nie sztukę "wysoką", co swego czasu "wypomniała mi" Iza Kowalczyk ;-). Dopiero w 2017 roku możecie się spodziewać powrotu do dawnej aktywności mojego blogowania, tymczasem życzę Wam wszystkiego dobrego w 2016. I miłych Świąt oraz udanego wieczoru wegelijnego ;)

Animowana choinka z przymrużeniem oczu:



... oraz wersja nieco bardziej mroczna i surrealistyczna:



W obliczu dostępności memów z kotami z Internecie w ilości dowolnej, pozwolę sobie przypomnieć tradycyjną symbolikę kota w europejskim malarstwie. 


Kot, w wierzeniach ludowych nieodłączny towarzysz czarownicy, był zawsze traktowany podejrzliwie, być może z powodu swego niezwykłego daru widzenia w ciemności - pisze Lucia Impelusso w książce "Natura i jej symbole".* 


Bożonarodzeniowa choinka, choć jest spadkiem tradycji pogańskich i nie ma znaczenia religijnego, zadomowiła się na stałe w tradycji tego chrześcijańskiego święta. Na choinkę z czarnych kotów święcących i mrugających oczami niczym lampki spójrzmy zatem w kontekście symboliki kota w tradycyjnej chrześciajńskiej europejskiej ikonografii nowożytnej. Z reguły zwierzę to uważane było za wcielenie diabła, w szczególności negatywną szatańska symbolikę zyskał sobie czarny kot. Niemniej kot bywał także atrybutem Matki Boskiej. Impeluccia pisze o legendzie, wedle której pewna kotka okociła się tej samej nocy, której przyszedł na świat Chrystus. Spodziewam się, że nie ta jedna kotka, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę różnice klimatyczne i kalendarzowe pomiędzy naszym grudniowym Bożym Narodzeniem a rzeczywistym momentem historycznym narodzin Jezusa. 

Niekiedy kota, jako doskonałego łowcę porównuje się z Chrystusem, łowcą dusz. W ikonografii Ostatniej Wieczerzy możemy spotkać wizerunki kota broniącego się przed psem, co ma symbolizować niezgodę lub wrogość. Szkoda, ze Impeluccia nie wyjaśnia, dlaczego taka symbolika pojawia się w scenie Ostatniej Wieczerzy, w której kot bywał przedstawiany także u stóp Judasza, wtedy oznacza on zdradę. Znaczenie kota jako zdrajcy prawdopodobnie można powiązać z obserwacjami zabawy upolowana myszą przez ostatecznym jej zabiciem. Kot wpatrujący się w ptaka może symbolizować także zło czyhające na duszę. W takim znaczeniu odnaleźć go możemy np. w portrecie małego Manuela Osorio Manrique de Zuniga autorstwa Francisco Goyi. Kot symbolizował także lubieżność, a znaczenie to jest jednocześnie przejściem od ikonografii religijnej do świeckiej. 

Duży biały zaspany kot jest symbolem temperamentu flegmatycznego. Wcielenie takiego symbolu spotkałam kiedyś w Udine ;-) Gdzieś jeszcze mam z nim zdjęcie. Wyglądał dokładnie jak z obrazu Hansa Baldunga Griena "Muzyka" z 1529 roku, znajdującego się w Alte Pinakothek w Monachium. Z tymże tamten miał sporą domieszkę temperamentu sangwinicznego i potrafił bardzo agresywnie ugryźć i podrapać nieznajomych. Mi dał się pogłaskać, co było, wedle mojej koleżanki, jego współlokatorki, wielkim wyróżnieniem. 

Ambiwalentne znaczenia przypisywano wizerunkowi kota igrającego z myszą w klatce. Miał być on ostrzeżeniem przed niebezpieczeństwami miłości i zalotów, a jednocześnie był symbolem rozkoszy. W tym znaczeniu kot obecny jest w "Ikonologii" Cesare Ripy:

ROZKOSZ
   Kobieta piękna i zmysłowa, w dłoni trzymająca uskrzydloną kulę i krocząca po drodze zasłanej kwiatami i różami;, w pobok, miast balustrady ma jakby przepaść.
    Nie wiem, czy można w naszym języku jednym słowem oddać to, co Latynowie określają mianem voluptas, tzn. czczą, szybko przemijającą przyjemność. Dlatego maluje się ją piękna i zmysłową, z uskrzydloną kulą, która leci i wiruje. W ten sposób jedno słowo niesie w sobie dwa znaczenia jednego i tego samego rezultatu, przypominającego uskrzydloną kulę. 
    O tym samym mówią zasłana kwieciem droga i pobliska przepaść.**

Na koniec symbolika raczej jednoznacznie pozytywna. Kot bywa także atrybutem wolności i w tym charakterze pojawia się w herbach szlacheckich rodów szwabskich i burgundzkich. Źródłem tej symboliki były znowu obserwacje zachowań kota, a mianowicie to, że nie lubi być zamykany w klatce. 

W obliczu obecnej sytuacji politycznej w Nowym Roku życzę Wam zatem wolności. Wobec wzmożenia działań cenzorskich w ostatnim czasie, życzę artystom, by nie dali się zamknąć w klatce. 

---

Przypisy:
* Luca Impeluccio, Natura i jej symbole, tłum. Hanna Cieśla, Warszawa: Arkady 2003, s. 223.
**  Cesare Ripa, Ikonologia, tłum. Ireneusz Kania, Kraków: Universitas, 2002. s. 359.




wtorek, 20 października 2015

Animacja ewolucji

Bardzo rzadko, coraz rzadziej piszę na blogu. Prawdę mówiąc, prawie wcale. Najpierw nie mogłam się z tym pogodzić, ale ostatecznie zaakceptowałam fakt, że mój blog przekształci się raczej w moją stronę internetową, zawierająca zestaw stałych i czasem aktualizowanych informacji o mnie i mojej aktywności na polu nauki i sztuki, niż miejsce żywej refleksji. Trochę szkoda, bo blog był dla mnie rodzajem notatnika, a przy tym - jak się okazuje - zdarzyło się, że był cytowany w popularnych gazetach i artykułach naukowych. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócę do pisania, tymczasem postaram się, by od czasu do czasu pojawiały się krótkie, luźniejsze wpisy. 



Trafiłam dziś na Facebooku na animowany obrazek gif tak doskonały i uroczy, że nie mogłam go zignorować i postanowiłam się nim podzielić także na blogu. Przedstawia on w doskonałej artystycznie formie ewolucję gatunków: począwszy od organizmów najprostszych, poprzez rośliny, kolejne stadia rozwoju królestwa zwierząt, a raczej Królestwa Zwierzęta (bo mam tu na myśli biologiczną klasyfikację), a skończywszy na naczelnych. Przy tym, co istotne, człowiek i inne naczelne wyłaniają się i przeistaczają w odnawialnym płynnym cyklu, by następnie przemieć się w kształty małych ssaków, wśród których można chyba dostrzec mysz. Tak więc ewolucja nie jest tu przedstawiona w formie uproszczonej liniowej hierarchii. Owszem, hierarchia jest obecna, lecz jest usytuowana w animacji w dwojaki sposób: rozwija się po spiralnej linii od środka koła oraz równomiernie dookoła - promieniście. Zostaje jednak zaburzona, podważona czy też po prostu nieco skomplikowana przez horyzontalne przemiany kształtów istot na linii kolejnych okręgów. A zatem twórca wykorzystał trojaką właściwość geometryczno-optyczną okrągłej spirali, obrazując złożoność procesu ewolucji. Na tym polega genialność tej wizualizacji, przy czym jest też po prostu starannie opracowana graficznie, wyrazista i zharmonizowana kolorystycznie, a schematyczne przedstawienia organizmów mają w sobie coś po dziecinnemu urokliwego, choć ta ostatnia cecha jest być może jedynie moim subiektywnym wrażeniem. 

Mam nadzieje, że poniższy szkic ilustruje nieco mój zawiły opis:



Przy tej okazji warto wspomnieć o animowanej wizualizacji ewolucji z serialu  "Cosmos: A Personal Voyage" Carla Sagana, Ann Druyan i Stevena Sotera", o istnieniu którego dowiedziałam sie od  Michała Kosakowskiego:



Dla porównania zamieszczam gif przedstawiający ten fragment "Cosmosu", do którego na końcu dodano niewyszukane żartobliwe zakończenie, które jest niestety o tyle bliskie prawdzie, że człowiek wyewoluował w istotę, która czyni wiele zła, najwięcej spośród wszystkich gatunków szkodzi zarówno przedstawicielom innych gatunków, jak i własnego. To ostatnie to dopiero jest paradoks.


Na koniec chciałabym przypomnieć także pracę Daniela Lee "Origin", który stworzył serię hiperrealistycznych grafik komputerowych ukazujących ewolucyjną przemianę od ryby do człowieka, przedstawiając istoty będące przedstawicielami kolejnych stadiów, niejako gatunkami, które istniały "pod drodze", przy czym każdy z obrazów, a tym samym każda z istot jest równorzędna. Przekształcenia są tak płynne, że przewijając obrazy szybko jeden po drugim uzyskujemy wrażenie animacji, ruchu, który działa w obydwu kierunkach: od ryby do człowieka i z powrotem. Przedstawione istoty nie ilustrują jednak oczywiście udowodnionych naukowo etapów prawdziwych procesów ewolucyjnych, lecz uzmysławiają to, o czym pisała Monika Bakke, czyli "ciągłość i płynność, tam, gdzie dotychczas widzieliśmy tylko różnice". Teoretycznie żyjemy ze świadomością ewolucji, jednak nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, co to oznacza, że jesteśmy jej produktami oraz, że ewolucja cały czas zachodzi, więc żyjemy w niej. 















Człowiek Lee ma coś niepokojąco nieludzkiego w twarzy, podobnie jak wiele postaci z jego komputerowo wykreowanych obrazów, które są hybrydami, nie całkiem ludźmi.

Pierwszy obrazek w serii "Origin" jest charakterystyczny, ponieważ obrazuje nicość, z której wyłoni się ryba, ukazuje jakby ruch w próżni, w przestrzeni lub raczej w wodzie. Choć delikatne cieniowanie o owalnym kształcie przypomina raczej moment kreacji, pojawiania się znikąd. Jest też ciekawym przedstawieniem czasu - obrazuje moment kiedy już wiadomo, że coś zaistnieje, lecz jeszcze nie zaistniało. Być może to wrażenie pojawiania się w nicości w jakiś przewrotny sposób godzi kreacjonizm z teorią ewolucji, skądś bowiem musiało się wziąć to pierwsze coś, z czego powstało cokolwiek, co mogło ewolucję zapoczątkować, choćby próżnia, przestrzeń kosmiczna, pierwszy atom, ruch powietrza (tu przydałaby się pomoc specjalisty od ewolucji Ziemi, który wskazałby prawdopodobne tropy naukowych spekulacji na ten temat), który zawierał w sobie potencjalność całych dalszych losów Ziemi, całej ewolucji, a więc w jakimś sensie dzieło stworzenia. W takim kontekście ewolucję można widzieć jako boski zamysł.  Interesuje mnie co prawda to, jak teologia poradziła sobie z akceptacją teorii ewolucji, jednak podążając tym tropem odchodzimy coraz dalej od dzieła Lee i zaprezentowanych gif-ów, a więc zatrzymajmy się. No to wyszedł całkiem długi wpis, pełen spontanicznych przemyśleń. Dobranoc ;-)



--- Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu. ---

wtorek, 26 maja 2015

Nie tylko Homo sapiens. Logo Google na Dzień Matki

Dziś miło zaskoczyła mnie firma Google, która w swym logo umieściła animowany obrazek (tzw. gif) z okazji Dnia Matki. Zawiera ono wizerunki matek i dzieci różnych gatunków: łabędzica otacza pisklę skrzydłem opiekuńczym gestem, lwica przenosi w zębach wołające ją lwiątko, małe ajączki wskakują na brzuch mamy. I wreszcie Homo sapiens: kobieta, do której podbiega i wskakuje na ręce dziecko z kwiatem. Trzeba przy tym zaznaczyć, że logo jest wykonane bardzo ładnie, grafika przypomina ilustrację malowaną akwarelą na papierze, monochromatycznie w odcieniach oranżu i ochry. Litery są nieruchome, natomiast dynamiczny obrazek mieni się delikatnie świetlistymi przebłyskami w jasnym odcieniu.











 (Dźwięk w tle to kroki mojego psa Gwidona na parkiecie.) 

--- 

Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu. 
---

niedziela, 1 marca 2015

Co, gdzie, kiedy: wystawy, konferencje...

Tym razem krótko i ogłoszeniowo. Kto jeszcze nie słyszał o wystawie "Arche Noah" w Museum Ostwall w Dortmundzie? Według Steve' a Bakera jest to jedna z lepszych przekrojowych wystaw o zwierzętach zawierająca świetne dzieła począwszy od malarstwa z początku XX w., a skończywszy na pracach najbardziej znanych animalistycznych artystów współczesnych. Zostało jeszcze półtora miesiąca, wystawa trwa bowiem do 12 kwietnia. Na zachętę wklejam obraz Augusta Macke przedstawiający ogród zoologiczny w niezwykle ciekawy formalnie sposób. Czasami mam ochotę odpocząć od sztuki współczesnej (w tym również od współczesnego malarstwa - żeby nie było). Wydaje mi się, że obraz Macke wykracza poza formalną zabawę malarskim warsztatem, że ta zabawa służy w jakiś sposób treści obrazu. Przenikające się płaszczyznowe formy, geometryczne kształty budynków i obłe nieregularne plamy drzew i zwierząt oddają w jakiś sposób dziwna pozycję zoo względem przyrody i cywilizacji. Geometryczni panowie w garniturach i malowana podobnie do drzew i saren postać kobiety z dziećmi... Ciekawy jest też trójdzielna rama obrazu, sprawiająca, że jest ona właściwie tryptykiem. Zwierzęta zamknięte sa w klatkach zoo, ludzie w ramie obrazu. Artysta przy tym wyraźnie stara się oddać gatunki zwierząt, co w przypadku gazeli udaje mu się w sposób genialny. Na reprodukcji obraz wydaje się jednym z tych, na które można patrzeć przez 20 min. i się nie znudzić, co oznacza, że zawsze znajdzie się przyjemność we wracaniu do niego. Mam nadzieję, że moja diagnoza potwierdzi się podczas oglądania go na żywo.
http://www.dortmund.de/de/freizeit_und_kultur/zoo_dortmund/zoo_vk/event.jsp?eid=279709

August Macke: Großer Zoologischer Garten (1912)
Fot. Jürgen Spiler


Tymczasem trwa również nabór na niezwykle ciekawie się zapowiadającą konferencję w Wielkiej Brytanii na University of Cumbria pt. "Visualising The Animal", dotyczącą zwierząt i fotografii. Nic tylko podróżować!
http://www.visualisingconference.com/


sobota, 14 lutego 2015

Walentynkowy pawian

Poniższy rysunek ma oczywiście żartobliwy wymiar w odniesieniu do relacji międzyludzkich (Kocham Cię - Mam cię w dupie), z drugiej strony serce znajduje się w miejscu narządów płciowych, co jest znacząca aluzją do seksualności. Warto jednak przyjrzeć się także temu, jaką rolę ogrywa czerwony zad pawiana w stadnym życiu tych małp oraz w zalotach. Samice pawianów okazują gotowość do kopulacji poprzez prezentacje czerwonych nabrzmiałych genitaliów. Samce pawianów płaszczowych posiadają czerwone zady, za pomocą których komunikują się w stadzie.

Drawing by Clio Chiang
 
Samiec pawiana płaszczowego

Samice pawiana z nabrzmiałymi waginami

Rodzina pawianów płaszczowych

Za konsultację prymatologiczną serdecznie dziękuję dr Thurstonowi C. Hicksowi.

wtorek, 13 stycznia 2015

Drugi nabór na nowy eksperymentalny moduł "Na styku natury i kultury" w ramach ŚTSD

Został ogłoszony drugi nabór na nowy eksperymentalny moduł "Na styku natury i kultury" w ramach Środowiskowych Transdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich:
Proponujemy studia doktoranckie prowadzone w językach polskim i angielskim z zakresu nauk humanistycznych, służące objaśnianiu ludzkiej kultury zarówno z perspektywy jej opozycji względem środowiska naturalnego, jak i przenikania się ze światem przyrodniczym. Problematyka studiów będzie mieścić się w obszarze refleksji humanistycznej i/lub społecznej, do podjęcia której konieczne jest twórcze wykorzystanie wiedzy z zakresu nauk przyrodniczych. Zamierzamy czerpać z bogatej tradycji badań porównawczych mających utwierdzony dorobek w ramach takich dyscyplin, jak historia idei i cywilizacji, filozofia, filologia, historia sztuki, teoria kultury i komunikacji, antropologia, socjologia, psychologia, lecz także ekologia, biologia ewolucyjna i kognitywistka.

Kandydaci, którzy podejmą studia doktoranckie, będą przygotowywali projekty badawcze, korzystając z możliwości, jakie daje kontakt z badaczami o uznanym, interdyscyplinarnym dorobku. Równolegle z pracą nad indywidualnymi projektami doktoranci będą mogli brać udział w szerszych, zespołowych przedsięwzięciach naukowych, zgodnych z interdyscyplinarnym charakterem Wydziału.

Program seminariów i planowanych dysertacji doktorskich obejmie między innymi następujące obszary tematyczne:

    Ludzka kultura wobec środowiska naturalnego
    Nauki przyrodnicze wobec problemów istotnych dla refleksji humanistycznej
    Nowe spojrzenie na relacje ludzko-zwierzęce

 Czas trwania studiów: 4 lata

Tryb zajęć w I (pilotażowym) semestrze (1.03.2015 r. – 30.09.2015 r.):

I) 120 godz. zajęć kursowych:
    Seminarium zespołowe (27 godz.)
    Seminarium „Zoontologie, epistemologie androidalne, kolektywne technologie” (30 godz.)
    Seminarium „Środowisko naturalne człowieka: biosfera czy cywilizacja?” (15 godz.)
    Sesja warsztatowa (3 dni, 20 godz.)
    Warsztat w terenowej stacji badawczej (3 dni, 28 godz.)

II) Konsultacje indywidualne

Każdy doktorant będzie miał prawo oczekiwać 20 godz. konsultacji (ok. 3 godz. miesięcznie) od wybranych członków zespołu prowadzącego studia (zarówno humanisty, jak i przyrodnika).

W kolejnych latach doktoranci będą mieli nie więcej niż po 150 godz. zajęć rocznie, skupią się na pracy badawczej i pisaniu dysertacji.

Studia dają możliwość uzyskania tytułu doktora nauk humanistycznych w zakresie:

    literaturoznawstwa,
    kulturoznawstwa,
    archeologii,
    bibliologii,
    etnologii,
    historii,
    historii sztuki,
    nauk o sztuce,
    filozofii,
    socjologii.

Maksymalna ilość miejsc: 7 osób, które zdobędą minimum 50 punktów w postępowaniu kwalifikacyjnym.

Stypendia: Na podstawie wyników I semestru (pilotażowego) najlepsi doktoranci otrzymają stypendia w wysokości 1500 zł miesięcznie na okres jednego roku (tj. II i III semestr studiów).

Wymagane dokumenty:
a) Kwestionariusz osobowy pobrany ze strony Biura Spraw Pracowniczych UW;
b) 3 zdjęcia;
c) List motywacyjny uzasadniający chęć studiowania na Środowiskowych Transdyscyplinarnych Studiach Doktoranckich;
d) Życiorys naukowy z wykazem publikacji oraz prac złożonych do druku;
e) Projekt pracy doktorskiej;
f) Plan rozprawy doktorskiej (w wypadku gdy jest zaawansowana);
g) List rekomendacyjny od dotychczasowego opiekuna naukowego;
f) Odpis dyplomu.
j) Załączniki a-f nagrane na płytę CD w formacie PDF

Dokumenty należy przesyłać na adres:Sekretariat studiów doktoranckich
ul. Dobra 72
01-312 Warszawa


Termin składania dokumentów: 13.02.2015 r. (decyduje data stempla pocztowego)
Termin egzaminu: ok. 20 lutego 2015 r.
O dokładnym terminie i miejscu egzaminu kandydaci zostaną poinformowani mailowo.
Termin rozpoczęcia studiów: 1.03.2015 r.

Koordynatorka:
Dorota Łagodzka
dorota.lagodzka(at)gmail.com
tel. 609 870 877

Sekretariat studiów doktoranckich:
Bogusława Rokoszewska
rokoszewska(at)al.uw.edu.pl
22 55 25 910 wew. 115

czwartek, 8 stycznia 2015

"Charlie Hebdo" o zwierzętach i dla zwierząt / 'Charlie Hebdo' about and for animals

W redakcji satyrycznego magazynu „Charlie Hebdo” zginęło 12 osób, 11 jest rannych. Napastnicy, którzy otworzyli ogień z kałasznikowów, krzyczeli „Allah Akbar” i wzywali imię proroka. (...) "Charlie Hebdo" to popularny we Francji lewicowy tygodnik publikujący satyrę wymierzoną najczęściej w radykalizm religijny i polityczny, władze Francji i innych Państw oraz wszelkie ekstremizmu i przejawy ludzkiej głupoty.  
Zdarzenie to jest wyjątkowym aktem cenzury w najbrutalniejszej postaci. 4 rysowników  Wolinski, Charb, Tignous i Cabu oraz dziennikarze i inni pracownicy redakcji (być może również goście) zostali zamordowani. Cabu wczoraj zdążył stworzyć rysunek dla L214 Ethique et Animaux... Charlie Hebdo publikował m. in. rysunki satyryczne związane z prawami zwierząt krytykujące m. in. corridę, cyrk z użyciem zwierząt, zoo, eksperymenty na zwierzętach czy foie gras. Oto niektóre z nich. Organizacja L214 Ethique et Animaux, informując o tragedii, napisała, że "Charlie Hebdo" było jedyna francuską gazetą, która co tydzień przynajmniej jedną rubrykę dedykowała prawom zwierząt: https://www.facebook.com/l214.animaux/photos/a.395048019756.170472.350866824756/10152959539939757/?type=1&theater

Przełożyła Éva Zwianzek / Translated by Éva Zwianzek
Dziekuję serdecznie, Éva! / Thanks a lot, Éva!


« Aux États-Unis, un débat sur la CIA et la torture ...
Chez nous, au réveillon, ce sera un débat sur le foie gras ! »

W Stanach Zjednoczonych, debata o CIA i o torturze...
U nas w wigilię, będzie się dyskutować o foie gras!

In the United States, debate about the CIA and torture...
Here at home on Christmas Eve, debate about foie gras!


« Grâce à la science, je vais lui changer la tête, à cette souris !
Stop ! Vivisection »

Dzięki nauce zamienię głowę tej myszy!
Stop wiwisekcji!

Thanks to science, I'm going to put a new head on this mouse!
Stop vivisection!


« Le Red Bull est-il dangereux ?
Moins que le trou du cul à paillettes ! »

Czy Red Bull jest niebezpieczny?
Mniej niż jarzący się dupek!

Is Red Bull dangerous?
Less than the sparkling asshole!


« Il souffre trop, il faut le piquer …
Quelle tristesse …
 Olé ! Olé ! Olé ! Olé ! Olé ! »

Za bardzo cierpi, trzeba go uśpić...
Ale żal...
Olé ! Olé ! Olé ! Olé ! Olé !

He's suffering too much, he must be put down...
How sad...
Olé ! Olé ! Olé ! Olé ! Olé !


« La mode de la fourrure éthique …
C'est Max Havelaar qui m'habille ! »

Czas na etyczne futro...
Ubiera mnie Max Havelaar!

Ethical fur fashionable...
I'm wearing a Max Havelaar!
« Égorgé de manière barbare, mangé par des cons.
L'étiquetage, on n'est pas pour ! »

Bestialsko skatowany, zjedzony przez idiotów.
Nie jesteśmy zwolennikami etykietowania!

Brutally slaughtered, eaten by idiots.
We're not in favour of labelling!



« Qu'est-ce que tu lis ?
Un livre de cuisine … (Coran) »

Co czytasz?
Książkę kucharską... (Koran)

What are you reading?
A cookbook... (Qu'ran)

« Les oreilles … et la queue ! »

Uszy... i ogon!

Ears... and tail!

« On n'est pas des clowns ! »

Nie jesteśmy klaunami!

We are not clowns!

« La corrida est un art ! »

Korrida to sztuka!

Bullfighting is an art!

« Arrête tes conneries ! Il a des papiers européens ! »

Przestań pieprzyć! On ma europejski dowód!

Stop messing around! He's got European documents!


« Petit et déforesté … … Le zoo a recréé mon habitat naturel »

Ciasne i wylesione... … Moje naturalne środowisko zostało odtworzone przez zoo

Small and deforested... ...The zoo recreated my natural habitat



« Ce serait être „dégénéré” que de faire aimer le beau à mon enfant ! ?
Dégénéré, t'as dit ? »

Będę „zwyrodnialcem” dlatego, że pozwalam mojemu dziecku kochać piękno!?
Zwyrodnialec, powiedziałeś?

So I am a “degenerate” for making my child enjoy beauty!?
Degenerate, you said?

« _Bienvenue sur la planète des singes.
Quoi ! ? Je ne suis plus sur la planète des cons ? ! »

Witaj na planecie małp
Co!? Już nie jestem na planecie debilów?!

Welcome to the planet of the apes.
What!? I'm no longer on the planet of the idiots?

« Oh ! Tu sais combien ça coûte au contribuable, tes conneries ? »

Hej! Wiesz ile twoje pierdoły kosztują podatnika?

Oi! Do you know how much the taxpayer pays for your bullshit?



« Tu vas le dire, que tu l'aimes, la science ! »

Przyznasz, że lubisz naukę!

You're gonna say you like science!

« 188. Ne pas manger la viande d'un animal qui n'a pas été tué par abattage rituel
Bon, d'accord, j'ai foiré, tu peux reprendre une vie normale ! »

188. Nie wolno jeść mięsa ze zwierzęcia niezabitego rytualnie.
Dobra, rozpierdoliłem to, już możesz wrócić do swoich spraw!

188. Don't eat the meat from an animal that hasn't been ritually slaughtered
OK, I fucked up, you can go on with your life now!

« Arracher les couilles de pigeon, c'est un boulot pour ancien d'Algérie ! »

Odrywanie jaj gołębiom, to robota dla weterana algierskiej wojny!

Tearing pigeons' balls off, that's a job for a veteran of the Algerian War!


« Maintenant, tu répares tes conneries ! »

A teraz naprawisz to, co zjebałeś!

Now you clean up your mess!


« On devrait expérimenter nos médicaments sur des pigeons ...
Oui, c'est ce qui ressemble le plus à nos clients ... »

Powinniśmy testować nasze leki na głąbach...(gołąb to naiwniak w języku francuskim)
Tak, to one są najbardziej podobne do naszych klientów...

We should test our drugs on pigeons... (French for pushover)
Yes, that's what looks the most like our clients...






--- Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu. ---