sobota, 11 grudnia 2010

To nie my powinnyśmy się wstydzić!

"Zostałyśmy zgwałcone. To nie my powinnyśmy się wstydzić."
Dziś rano w centrum Warszawy zawisł billboard na zakończenie 16 Dni Akcji Przeciwko Przemocy Wobec Kobiet. "Tylko 8% gwałtów jest zgłaszanych na policję..." - fragment tekstu grupy Vagina Dentata komentującego plakat. Całe oświadczenie na stronie Feminoteki: http://www.feminoteka.pl



Swoją drogą plakat ten jest rodzajem street artu i zarazem kolejnym przykładem artywizmu. Właściwie to spora część street artu jest artywizmem.

---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.

9 komentarzy:

Tomek Rogaliński pisze...

Dobrze byłoby zrobić drugą wersję plakatu, na którym to przedstawieni byliby mężczyźni.

To temat bardziej złożony, niemniej jednak występujący w świecie ludzi.

Mam wrażenie, że historie gwałtów na mężczyznach są już totalnym tabu.

W tej kwestii względnie łatwo jest pokazywać sytuację kobiet, mężczyzna ma trudniej, ale tak samo cierpi jego godność, duma, poczucie człowieczeństwa.

znienacka pisze...

1. jeśli cię to boli, to zrób plakat.

2. gwałty na mężczyznach to drobny ułamek w porównaniu z liczbą gwałtów popełnianych przez mężczyzn na kobietach

3. zgodnie z wynikami monitoringu pojawiania się tematu gwałtu w mediach, media mówią o przemocy seksualnej tylko wtedy, gdy przypadek jest w jakiś sposób ciekawy - np szczególnie drastyczny. częściej na przykład mówi się o gwałtach na chłopcach niż o gwałtach popełnianych przez mężczyzn na kobietach.

znienacka pisze...

raport z monitoringu dostępny tu: http://www.bezuprzedzen.org/doc/Sytuacja_ofiar_zgwalcenia_w_postepowaniu_przygotowawczym_zaduminska.pdf

Anonimowy pisze...

Gwałty na mężczyznach dokonywane są najczęściej w więzieniach. Poza tym jednak rzadko, podczas gdy gwałty na kobietach to powszechny problem społeczny. Nie znaczy, że to, co dzieje się rzadko jest mniej upokarzające lub ma być mniej istotne, ale jednak kampania w sprawie mężczyzn musiałaby wyglądać inaczej i plakat musiałby być inny. Gdyby w tym plakacie zamienić kobiety na mężczyzn, moim zdaniem plakat by nie przemawiał tak jak trzeba. To musiałaby być jakaś inna koncepcja kampanii.

Tomek Rogaliński pisze...

Dziękuję znienacka za informacje.

Mam nadzieję, że kiedyś będę mógł pomagać mężczyznom, którzy doświadczyli gwałtu.

Napisałaś , że jeżeli mnie boli ten plakat, to mogę zrobić swój. To świetna propozycja.

Bardziej jednak boli mnie to, że przedstawiasz ten problem w drobnych ułamkach. Zaznaczam, że na drobne ułamki składają się ludzkie uczucia, emocje - a więc coś więcej niż drobne ułamki: cały świat uczuć, psychika, poczucie wartości.

Fakt, może to drastyczne zjawisko występujące w populacji mężczyzn nie jest tak częste, ale jednak występuje.


Problem jednak w tym, że istnieje granica wstydu, której zgwałcony mężczyzna nie może wcale/ chwilowo przełamać.
Ma to się podobnie do problemu przemocy w rodzinie, gdy to żona bije męża. Wynika to ze stereotypowego sposobu myślenia: mężczyzna musi być silny, a gdy okazuje słabość to jest z nim coś nie tak. Na prawdę nie trzeba doświadczyć gwałtu, żeby wczuć się w stan zgwałconego/ zgwałconej.

Obie płcie są pokrzywdzone w taki sam sposób, dlatego skoncentrowałbym się na emocjach, uczuciach poszczególnych ludzi doświadczających przemocy.


To tyle znienacka, co mam Ci do napisania. Proste słowa.

Anonimowy pisze...

Tomku, jasne, że uczucie upokorzenia itd. jest na pewno podobne. I nikt nie mówi, że gwałty na mężczyznach są nieistotne. Zdarzają się, tak jak inne okropne rzeczy, są popełniane tak jak inne przestępstwa i należy z nimi walczyć. Ale jednak (pomijając wspomniane więzienia) są przypadkami odosobnionymi w porównaniu z masowością zjawiska gwałtów na kobietach i przemocy wobec kobiet. Poza tym, co istotne gwałty i przemoc dokonywane i na kobietach i na mężczyznach dokonywane są z reguły przez mężczyzn. Jeśli kobiety stosują przemoc, to zazwyczaj psychiczną.

Nikt tu nie jest przeciwny kampanii w obronie gwałconych mężczyzn, ale to nie znaczy, że należy kampanię przeciw gwałtom na kobietach zagłuszać krzyczeniem na temat pokrzywdzonych mężczyzn.

Ale można kampanię na rzecz mężczyzn zrobić, tylko musiałaby ona wyglądać inaczej, bo wiąże się z nieco innymi problemami. Plakat z grupą mężczyzn byłby bezsensu moim zdaniem, prędzej z pojedynczym mężczyzną. Poza tym tabu też dotyczy czego innego, przede wszystkim utarty honoru, a w wypadku kobiet także tego, że się jej sugeruje "sama tego chciałaś" albo "po co nosisz mini" itd.

No i gwałty na mężczyznach w 99% maja miejsce w więzieniach, a gwałty na kobietach w każdej klasie społecznej, w każdym środowisku, wręcz na każdym kroku. Do tego dochodzi molestowanie i seksualne aluzje, komentarze w pracy.

Tomek Rogaliński pisze...

Ale ja nie dążę do tego, aby zakrzykiwać gwałty na kobietach mówieniem o zgwałconych mężczyznach (skąd taki pomysł w ogóle? - dlaczego jesteś tak nastawiony/na do tego, co napisałem?), jestem za równym traktowaniem - chcę tylko wykazać w jak mylnym przekonaniu można się uwikłać, że gwałty dotyczą tylko kobiet. Otóż nie dotyczą tylko kobiet, dotyczą również mężczyzn i może to być mały ułamek. Moje słowa zostały odczytane w sposób wywrotowy.

I nie rozumiem dlaczego plakat z kilkoma mężczyznami miałby być bezsensu?
Kto lub co to warunkuje?
Mówienie o gwałtach na mężczyznach jest ryzykowne, bo zaraz znów w złym rozumieniu wychodzą hasła o homoseksualizmie , czyli znowu nonsensy, które nie muszą mieć z seksualnością nic wspólnego, a nawet jeśli mężczyzna o orientacji homoseksualnej zgwałciłby drugiego mężczyznę homoseksualnego to również mamy do czynienia z naruszeniem nietyklaności, intymności zgwałconego mężczyzny.
Takie zdarzenie pociąga za sobą zawsze negatywne, bo homofobiczne komentarze.

I nie napisałem, że temat gwałtów na mężczyznach ktoś uznaje za nieistotne, napisałem, że owszem - zwraca się na nie uwagę, ale tylko przez pryzmat małych ułamków ( przepraszam bardzo, jak to rozumieć? niewielki ułamek ma świadczyć o tym, że problem gwałtów na mężczyznach należy usunąć na margines - czyli, że jest ale to problem drugiej kategorii? NIE! Należy ten problem traktować na równi z problemem kobiet.
Poza tym istnieją przypadki, gdzie gwałtu na mężczyźnie dokonuje kobieta. Możecie pękać ze śmiechu, śmiać się i wytykać mi to palcami, ale takie przypadki również istnieją. W przypadku gwałtu znaczenia nie ma ani płeć ani seksualność, gwałt to zbrodnia.
Podobnie mordercą może być tak samo kobieta, jak i mężczyzna.

Taki plakat jak ten pokazuje ludziom , że gwałt dotyczy tylko kobiet. A to nie prawda.

Jasne, że świetnie jest, gdy taki temat zostaje poruszony, uderza w świadomość społeczeństwa, ale czasem trzeba odsłonić to, o czym się nie mówi lub, co jest marginalizowane.

Ale facet przejawiający postawy feministyczne nie będzie spostrzegany serio (może dlatego, że znów dzielimy ludzi na mężczyzn i kobiety, a nie na kobieto - mężczyzn, wszak zawieramy w sobie pierwiastki męskie i żeńskie, ale - na siłę wyższą, kto chce słuchać takich bredni?... )

Pozdrawiam Wszystkich

Anonimowy pisze...

Zgadzam się, że zgwałcony mężczyzna jest tak samo pokrzywdzony jak zgwałcona kobieta, ale jednak przypadki zgwałcenia mężczyzny przez kobietę zdarzają się na tyle rzadko, że absolutnie tego zjawiska nie można porównywać z gwałtami na kobietach. Wchodzi tu w grę po prostu siła fizyczna mężczyzn i tyle. Nawet drobny mężczyzna ma z reguły większą siłę mięśni niż nawet dorodna kobieta, dlatego to kobiety są ofiarami w 99,9% przypadków. I ma to swoje historyczne korzenie - mąż miał prawo brać żonę, kiedy chciał, a krajach muzułmańskich jest tak do dziś. W Arabii Saudyjskiej mężczyźnie wolno uprawiać seks z żoną, kiedy mu się spodoba, ona natomiast nie ma prawa odmówić.

Myślę, że przeciwdziałanie stereotypom krzywdzącym mężczyzn polega jednak na czymś innym, bo mężczyzn dotyczą inne problemy. Np. należałoby przeciwdziałać tzw. fali w wojsku, zjawisku okropnie upokarzającemu, polegającym na dręczeniu nowych szeregowych przez wyższych rangą. W wojsku są też kobiety, więc możliwe, że tego typu upokarzanie i przemoc zdarzają się też wobec kobiet żołnierek, ale jest to zjawisko marginalne. Podobnie jak gwałty dokonywane na mężczyznach. Może jest to przekonywujący przykład do niniejszego wniosku:
że pojedynczy przypadek gwałtu na kobiecie i mężczyźnie jest jak najbardziej porównywalny, ale gwałty na kobietach i na mężczyznach jako zjawisko społeczne już nie.

Tomek Rogaliński pisze...

"Może jest to przekonywujący przykład do niniejszego wniosku:
że pojedynczy przypadek gwałtu na kobiecie i mężczyźnie jest jak najbardziej porównywalny, ale gwałty na kobietach i na mężczyznach jako zjawisko społeczne już nie."


Jestem w stanie się z tym zgodzić.