


W Madrycie miał miejsce performens z okazji Międzynarodowego Dnia Praw Zwierząt. Uczestnicy hiszpańskiego oddziału organizacji Animal Equality trzymali na rękach nieżywe zwierzęta, sugerując, że wybierając weganizm każdy człowiek może uratować konkretne zwierzęta. W ich objęciach i na ich dłoniach spoczywały bowiem prawdziwe trupy kotów, kotków, prosiaczków, jagniątek, ryb, królików, kur, kurczaczków... Zostały one zabrane ze śmietników gospodarstw, na które trafiły jako odpady. Estetyczny porządek stojących ludzi, emanujący z ich twarzy smutek i całkowity, wręcz przerażający spokój korespondują ze spokojem, ciszą i smutkiem nieżywych ciał. Odrzucająca organiczność trupa zostaje oswojona w taki sposób, że bardziej rozczula i zasmuca niż odrzuca. Artywizm prozwierzęcy przybrał w tym wypadku formę nie tylko wymowną, ale i dobrą artystycznie, co zdarza się nie tak znowuż często. I tak jak zazwyczaj sztuka jest nieoczywista, bardziej sugeruje niż oznajmia, bardziej budzi wątpliwości niż wyjaśnia, tak w tym wypadku artystyczny wymiar tego działania sprzyja jasności przekazu i dodaje mu siły. Cisza i bezruch stały się najwymowniejszym znakiem śmierci.
---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.