Pokazywanie postów oznaczonych etykietą (r)ewolucja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą (r)ewolucja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 października 2012

Papuga umarła na wystawie w Gliwicach

Uwaga! Wpis został poprawiony i uzupełniony w dniu 6.11.2012 r. W poprzedniej wersji stanowisko Ewy Chudyby przedstawiłam nie do końca poprawnie, za co przepraszam.







fot. Gra Studzińska Cavour
opis pracy:
trans-species-communication
- papuga, komputer, software.
Papuga posługując się dźwiękami osadza słowa w zupełnie innej siatce odniesień do tego co człowiek zwykł utożsamiać z komunikacją. Postanowiłem zbudować instrument który będzie tłumaczył mowę papugi na język ludzki i jednocześnie będzie uczył papugę tego nowego kodu zrozumiałego dla człowieka.

Zacznę od tego, czego dowiedziałam się na końcu: papuga nie żyje. Jak napisali jedni "nastąpił zgon papugi", lub jak ujęli to inni "zdechła". Brała udział, czy też była częścią pracy Michała Brzezińskiego na wystawie "Expanded Life Definition" w Czytelni Sztuki - galerii, która jest częścią Muzeum w Gliwicach. (Na marginesie - nie wiedzieć czemu używano wyłącznie tytułu w języku angielskim, a przecież można go całkiem sensownie formułować po polsku jako np. "Rozszerzoną definicję życia"). Oprócz papugi na wystawie znalazły się rośliny, grzyby, pleśnie, a zatem różne organizmy żywe, tworzywa i multimedia. Brzeziński chciał pokazać, jak wąsko zazwyczaj definiujemy życie, a jak szerokie ma ono znaczenie, w jak wielu miejscach się pojawia, a także, że często jest tam, gdzie go nie dostrzegamy, np. na zamkniętym w gablocie kawałku salami. Na kawałku martwego zwierzęcia rozwija się nowe życie - życie pleśni. Dla artysty życie jest wszędzie tam, gdzie jest coś organicznego, biologicznego. W tym miejscu warto byłoby przywołać rozróżnienie na bio i zoo. Jak pisze prof. Monika Bakke we współczesnej debacie na temat życia jako takiego szczególnie przydatne okazuje się greckie rozróżnienie na bios i zoe, gdzie zoe wydaje się oznaczać życie w ogóle, życie wszelkich istot żywych(1). Wedle Karla Kerynyi, którego cytuje Bakke, znaczeniem słowa zoe jest wszelkie bliżej nieokreślone życie(2). Bio, według Arystotelesa, zarezerwowane było dla dobrego zycia, życia intelektualnego (czyli w praktyce wyłącznie ludzkiego, a konkretniej życia wolnego mężczyzny, a nie np. kobiety, niewolnika czy zwierzęcia)(3).

Brzeziński odwołuje się także do pojęcia "nagiego życia" Giorgio Agambena oraz jego maszyny antropologicznej, która generuje pojęcia tego, co postrzegamy jako ludzkie i nie-ludzkie. Powołuje się także na Donnę Haraway i na charakterystyczne dla bio-artu oraz teorii posthumanizmu przyrodniczego przypominanie o tym, że człowiek nie jest od świata i od innych żyć oddzielony, sam jest siedliskiem grzybów i bakterii.

fot. widok wystawy "Fake art", z archiwum Michała Brzezińskiego.

Jak rozumiem papuga miała się w te strategie wpisywać i je potwierdzać. Dla Brzezińskiego tematem jest posthumanizm i coś co nazywa egzoetyką, czyli tworzenie etyki międzygatunkowej dla świata bez ścisłych podziałów na formy życia, dla świata - jak to sam określa - postbiologicznego w którym zwierzęta i ludzie staną się partnerami równoprawnymi dzięki technologii. Artysta deklaruje, że o tym była  instalacja z papugą. Tłumaczy on, że zwierzęta mają być w jego sztuce partnerami człowieka, a śmierć, owszem, pojawia się w jego działaniach np. w performensie NANODISCO, kiedy artysta uśmierca mikroorganizmy Domestosem. Brzeziński próbuje skłonić odbiorcę do namysłu nad etyką i nad wszechobecnością życia. W jego zamierzeniu papuga miała żyć i, jak twierdzi, stworzył jej warunki porównywalne do sklepu czy domu. Starał się także zminimalizować jej stres, a nawet radził sie w sprawie wyboru gatunku, który najlepiej będzie umiał się przystosować do nowej sytuacji. Artysta nie jest w pełni przekonany co do tego, czy Czytelnia Sztuki zadbała o prawidłową opiekę nad ptakiem, gdyż nie wprowadziła poprawek, które sugerował po wernisażu. Z informacji, które uzyskałam w galerii wynika, że zrobili, co w ich mocy, by ptak miał odpowiednie warunki.

Są różne hipotezy na temat przyczyny zgonu ptaka - może nie wytrzymała stresu, może ktoś nakarmił ją czymś nieodpowiednim, być może po prostu była chora już w sklepie, co nie jest wykluczone, biorąc pod uwagę, że tuż przed śmiercią była mocno zarobaczona.  

Niepokojące są informacje (które otrzymałam od artysty, ale którym Muzeum w Gliwicach stanowczo zaprzecza) jakoby stan zdrowia papugi został zatajony przed artystą i jakoby dowiedział się on, że coś jest nie tak dopiero, gdy ptak był w stanie agonalnym. O śmierci poinformowano w trakcie dyskusji panelowej po hasłem "Zwierzę - żywe tworzywo artysty?", która wedle początkowych założeń miała się odbyć w trakcie trwania wystawy. Wzięli w niej udział Dariusz Gzyra ze Stowarzyszenia Empatia, Daniel Maliński - doktorant estetyku UŁ reprezentujacy artsytę, który nie mógł przybyć, dr Tomasz Pietrzykowski - prawnik, autor książki o prawach zwierząt, prof. Danuta Ślęczak-Czakon z Zakładu Etyki UŚ, a także z publiczności - Jacek Stapowicz z Galerii Sztuki Współczesnej ESTA. Spotkanie zainicjowała i poprowadziła Pani Ewa Chudyba z Czytelni Sztuki. Impulsem do podjęcia tej problematyki były tak ekstremalne przypadki jak "Zagłodzić psa" Guillermo Habacuca Vargasa, osławiona "Piramida zwierząt" Katarzyny Kozyry, a także prace z użyciem tzw. mokrych mediów z zakresu bio-artu, z których wiele jest etycznie wątpliwych, jak choćby "GFP Bunny" Eduardo Kaca.


fot. Gra Studzińska Cavour

Temat dyskusji z punktu widzenia Jacka Stapowicza był z góry ujęciem nie uwzględniającym współczesnych problemów związanych z organizmami transgenicznymi. Jednak w założeniu Ewy Chudyby debata miała poruszać także te problemy. Zakładanym rezultatem dyskusji miało być wyznaczenie granic swobody artystycznej, co, według Jacka Stapowicza, sprowadzałoby się do zakazania artystom używania żywych zwierząt w swoich działaniach. Temat debaty wpisał się w zaistniałą sytuację, bowiem wystawa została zamknięta przed dyskusją, więc żaden z zaproszonych dyskutantów nie mógł jej zobaczyć. Oficjalne ogłoszenie śmierci papugi odbyło się dopiero po około godzinie od rozpoczęcia dyskusji, co wprawiło w konsternację niektórych uczestników. W tym momencie dyskusja była zmuszona odnosić się do doświadczenia, nie mogła wygodnie pozostawać w sferze teoretyzowania.

Stapowicz miał obawy, że dyskusja sprowadzi się do krucjaty przeciwko artyście, tak się jednak nie stało. Zaznaczył także, że najważniejszym głosem w dyskusji był głos Dariusza Gzyry ze Stowarzyszenia Empatia. W tym miejscu odsyłam nie po raz pierwszy do jego bardzo wartościowego tekstu, który ukazał się w Artmixie, a który jest rozwinięciem i uzasadnieniem argumentacji przedstawionej m. in. podczas debaty w Gliwicach: http://www.obieg.pl/artmix/16522. Według mnie oznacza to, że coś się zmienia na lepsze jeśli chodzi o porozumiewanie się i poważną wspólną dyskusję środowisk artystycznych i obrońców praw zwierząt, co w latach 90-ych było abstrakcją. Trudno było o sensowną dyskusję wokół "Piramidy zwierząt", była to raczej wojna dwóch środowisk: artystycznych, którym brakowało wiedzy, empatii i otwartości w kwestii zwierząt oraz obrońców zwierząt, którym brakowało wiedzy o sztuce współczesnej i chęci jej zrozumienia, ale przede wszystkim języka, którym mogliby wyrazić swoje argumenty, w taki sposób, by były przekonujące dla artystów i krytyków. Poważna dyskusja o zwierzętach, także w sztuce staje się nie tylko możliwa, ale i ważna. Mam nadzieję, że w najbliższych latach znajdzie to swoje odbicie zarówno w strukturach instytucjonalnych i akademickich oraz w prawie, a te z kolei będą miały pozytywny wpływ na życie zwierząt. Warto jednak przytoczyć spostrzeżenie Stapowicza, że właściwie żadna z osób, które wzięły udział w dyskusji (poza Danielem Malińskim) nie zajmuje się właściwie sztuką (choć nie wiedział może, że Gzyra jest artystą). Zabrakło z pewnością teoretyka sztuki.

Wedle relacji Stapowicza Ewa Chudyba, moderatorka dyskusji z ramienia Czytelni Sztuki, uważała, że działania Brzezińskiego, który pragnie uczynić zwierzęta podmiotami, dzięki technologicznemu zapośredniczeniu dopuścić je niejako do głosu, w gruncie rzeczy dają efekt odwrotny. Samo użycie papugi jako obiektu sztuki sprawia, że zostaje uprzedmiotowiona i w świadomości ludzi (odbiorców) utwierdza się przekonanie o tym, że tego typu wykorzystywanie zwierząt jest czymś dopuszczalnym, normalnym. Stapowicza sugeruje, że takie ujęcie sprawy jest raczej niezrozumieniem nie tylko intencji artysty, ale i samej instalacji. Jest także przejawem hipokryzji społecznej, o której mówił Gzyra. Hipokryzja ta ujawnia się w wydzielaniu dwóch obszarów, z jednej strony codzienności, w której zabijamy zwierzęta i nie budzi to moralnego niepokoju, z drugiej sztuki, którą często krytykuje się w chwili jej wejścia w codzienność czy też czerpania z niej, z obszaru estetyki której nie chcemy doświadczyć (np ubojni). Zgadzam się jednak z Ewą Chudybą, że powyższy zarzut hipokryzji mentalnej nie tylko nie rozwiązuje problemu, ale może stanowić formę ucieczki od dyskutowanej kwestii. Myślę, że może zostać też wykorzystany odwrotnie do zamierzeń Gzyry, czyli na zasadzie: skoro i tak jest tyle zła na świecie, to można zrobić coś jeszcze złego, skoro wszyscy postępują źle, to artyści też mogą. Ciekawe, że swoisty radykalizm i abolicjonistyczna konsekwencja Gzyry w obronie zwierząt mogą zostać zrozumiane oraz wykorzystane odwrotnie - jako swoisty konformizm. Wedle Chudyby Gzyra nie mógł się zdecydować, czy bronić zwierząt czy artystów. Wydaje się to jednak dość dziwne, gdyż Gzyra wyraźnie zaznaczył, że jest przeciwny wykorzystywaniu zwierząt.

Wracając do papugi Brzezińskiego potraktował on papugę - by przywołać pytanie postawione w tytule debaty - jako żywe tworzywo artysty. Co prawda nie miał zamiaru jej robić krzywdy, ale w rezultacie to uczynił. Prawdopodobnie nie jest on bezpośrednio odpowiedzialny za jej śmierć, gdyż w jego zamierzeniu zwierzę miało mieć odpowiednie dla siebie warunki, a za realizację tych założeń odpowiadała galeria. Z pewnością jednak można mu zarzucić, że potraktował papugę instrumentalnie. Jego idea partnerstwa i komunikacji międzygatunkowej wydaje się w tym kontekście może nie tyle pustą deklaracją ile tworzeniem teorii, która funkcjonuje w pewnym oderwaniu od rzeczywistości. Wydaje mi się, że pojawił się tu problem kluczowy dla studiów nad zwierzętami (animal studies) - problem "konstruowania zwierzęcia", a więc myślenia i wypowiadania się o zwierzęciu w gruncie rzeczy abstrakcyjnym, życzeniowym, nie zaś prawdziwym, rzeczywistym zwierzęciu samym w sobie, takim jakie ono naprawdę jest. Chudyba dostrzegła jakie skutki dla prawdziwej, cielesnej papugi może mieć stosowanie wyabstrahowanej teorii o podmiotowości zwierząt.


fot. Gra Studzińska Cavour

Efekt debaty nie jest jednoznaczny. Wedle niektórych uczestników nieprzemyślany i spłycający problematykę był wniosek wyciągnięty przez Czytelnię Sztuki jako instytucję. Opierał się on na przekonaniu, że została przekroczona granica sztuki i odtąd Czytelnia nie będzie angażować się w wystawy z żywym materiałem. Trudno stwierdzić czy chodzi również np.o tkanki, drobnoustroje itp. Faktycznie, choć w zamierzeniu Chudyby leżało przedyskutowanie kwestii bio-artu, w tym także pracy z tkankami, komórkami, to ostatecznie kwestie te zostały zepchnięte na drugi plan. W ocenie Stapowicza nakreślenie granic sztuki wygłoszone w imieniu instytucji przez Pania Chudybę brzmi złowrogo. Porównał on jej wypowiedź do wypowiedzi posłów LPR o Nieznalskiej. Moim zdaniem kompletnie niesłusznie. Nie można instrumentalnie traktować przypadku Nieznalskiej, by blokować wszelkie próby nakreślenia granic sztuki. Jak słusznie zauważa Chudyba warto zadać pytanie, czy wolność w sferze przekazu, jaki artysta kieruje do odbiorców, oznacza równocześnie nieograniczoną swobodę wyboru „tworzywa”, sposobów, za pośrednictwem których tego przekazu dokonuje? Ponadto kwestie symboliczno-abstrakcyjnie, takie jak obraza uczuć religijnych nie są bynajmniej analogiczne do problemów z obszaru bioetyki. Nie można porównywać obrazy czyichś odczuć (samo to sformułowanie jest dość dziwne, powinno się raczej mówić o obrazie osób, jak można obrazić uczucie?) do wykorzystywania żywych, rzeczywistych, cielesnych istot.

Osobną sprawą jest tu odpowiedzialność Czytelni Sztuki, a więc Muzeum w Gliwicach. Galeria podjęła się zorganizowania takiej wystawy, wzięła na siebie odpowiedzialność za zapewnienie papudze odpowiednich warunków, podpisała umowę z artystą. Nie w porządku była reakcja muzeum na zaistniałą sytuację - choroby i śmierci papugi. Artysta otrzymał list informujący o zamknięciu wystawy i konieczności odebrania prac w określonym krótkim terminie, w razie nie zastosowania się do tego zalecenia odesłanie prac na koszt artysty. W tym wypadku galeria postąpiła odgórnie, zachowując się wobec artysty z wyższością, narzuciła warunki, które po negocjacjach jednak złagodziła. Uważam jednak, że nie w porządku było zamknięcie całej wystawy "Expanded Life Definition". Brzeziński zadeklarował, że godzi się, by kontynuować wystawę, a jednocześnie zabrać papugę z wystawy, gdy jeszcze żyła i objąć ją opieką weterynaryjną, a następnie przekazać ją pod domową opiekę pracownika galerii, który zgłosił taką gotowość. Artysta uznał, że całą sytuację można uznać za część wystawy, a pustą klatkę za pracę za pracę artystyczną w zmienionym kształcie. Galeria jednak bezdyskysyjnie zamknęła całą wystawę, choć nie było żadnych przesłanek, by to zrobić. Dopiero w tym momencie artysta uznał, że zastosowano wobec niego cenzurę. Jest jednocześnie rozżalony z powodu zniszczenia pracy z salami obrastającym pleśnią, zamkniętym w szklanej w gablocie z podświetlonym dnem. Galeria chciała odzyskać gablotę. Konkludując ten akapit - w większej mierze zgadzam się z Chudybą, (która deklaruje, że reprezentuje stanowisko nie tylko swoje, ale też Czytelni Sztuki, która jest integralną częścią Muzeum w Gliwicach, i jego dyrektora Grzegorza Krawczyka), nie rozumiem jednak decyzji o zamknięciu całej wystawy. Należałoby raczej pociągnąć temat, a pustą klatkę po papudze np. wykorzystać do informowania o realnych skutkach fantazji artystów o komunikacji międzygatunkowej w duchu posthumanizmu. Obawiam się jednak, że galeria bała się czarnego PR-u i ewentualnych skutków prawnych, gdyż, co prawda wbrew zamorzeniom, niejako wręcz wbrew własnej woli, ale jednak dopuściła do śmierci papugi w ramach organizowanego przez siebie wydarzenia.

fot. Gra Studzińska Cavour

opis pracy:
T-issue:feed-the-world
- gablota, pożywka, podświetlane podłoże, salami.
Wszelkie ciało I każda tkanka jest pełna wewnętrznego życia które
ulegając anarchistycznej emancypacji zacznie się rozwijać podczas
trwania wystawy. Salami które zostało wyprodukowane z namnozonej
tkanki mojego uda zostanie powtórnie ożywione przez mikroorganizmy
obecne w galerii dzięki zamknięciu ich w sprzyjających warunkach.


Ewa Wosz z Czytelni Sztuki deklaruje, że:

" (...) działania Czytelni Sztuki podjęte w związku z tym, że „elementem” jednej z instalacji na wystawie "Expanded Life Definition" pana Michała Brzezińskiego było żywe zwierzę, przebiegały dwutorowo. W wymiarze praktycznym decyzję o zawarciu umowy z panem Michałem Brzezińskim i zorganizowaniu wystawy  uzależniliśmy od otrzymania pozytywnej opinii Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Gliwicach, do którego skierowaliśmy prośbę o ocenę i zatwierdzenie programu wyżej wskazanej wystawy. Zgodę taką otrzymaliśmy. Papuga została nabyta przez pana Brzezińskiego w sklepie zoologicznym i przywieziona do Czytelni Sztuki."

Tu wtrącę swoje trzy grosze: Cóż na formalizm i naiwność. Powiatowi inspektorzy weterynarii pozwalają na wszystko, na wszelkie ohydne praktyki wobec zwerząt, reaguja nap[rawdę w nielicznych przypadkach i zazwyczaj pod naciskiem organizacji pozarządowych.

Dalej Wosz pisze: "Od momentu, gdy 4 października 2012 r. znalazła się w naszej przestrzeni wystawienniczej podjęliśmy wszelkie możliwe działania zmierzające do zapewnienia jej możliwie najlepszych warunków dla zdrowia. Spośród pomocy muzealnych dyrektor wyznaczył osoby, których zadaniem była codzienna opieka nad ptakiem: karmienie (odpowiednim pokarmem), czyszczenie klatki,  monitorowanie zachowania. Ponadto dyrektor wydał dyspozycję, aby  raz w tygodniu stan zdrowia papugi kontrolował weterynarz.

W czwartek 11 października weterynarz zaordynował papudze antybiotyk i preparaty witaminowe, które zostały podane zwierzęciu.  Poinformował nas również, że z uwagi na pasożyty stan zdrowia ptaka jest poważny i w ciągu najbliższych 24 godzin okaże się, czy  zwierzę wyzdrowieje czy nie. Rano stwierdzono, że papuga zdechła. Dyrektor podjął wówczas decyzję o likwidacji i zdemontowaniu wystawy o czym poinformował Michała Brzezińskiego. Od wernisażu minął tydzień."

fot. Gra Studzińska Cavour

Trzeba przyznać, że galeria mając świadomość, że posłużenie się przez artystę żywym zwierzęciem może budzić wątpliwości natury etycznej, podjęła się zorganizowania debaty i zwróciła się szerokiego grona osób, które mogłyby się na ten temat wypowiedzieć. Ostatecznie nie wszyscy przyjęli zaproszenie, pewne jest jednak, że galeria nie unikała tematu i była gotowa na konfrontacje poglądów i teoretyczną dyskusję wokół wystawy, choć decyzja o zamknięciu wystawy jest jednak unikiem. Problemem traktowania zwierząt jako „narzędzi” artysty galeria starała się zainteresować również media, jednocześnie sama w taki sposób potraktowała zwierzę.

Jak zaznacza Ewa Wosz celem Czytelni Sztuki jest przybliżanie różnych nurtów sztuki współczesnej, nigdy jednak galeria nie zdecydowałaby się na zaprezentowanie jakiegokolwiek projektu artystycznego, którego intencją jest łamanie podstawowych norm etycznych – bez względu na to, czy ich podmiotem są ludzie, czy inne istoty żywe. Intencje Brzezińskiego były bowiem pozytywne, jego celem było upodmiotowienie zwierzęcia. Wydaje mi się, że utopijnie i naiwnie podszedł on do myśli posthumanistycznej. Faktycznie w tym wypadku, gdyby papuga mogła rzeczywiście skomunikować się z człowiekiem za pośrednictwem technologii, przekazałaby zapewne Brzezińskiemu, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Wosz słusznie spostrzega, że galeria przekonała się, że konsekwencje sztuki w wymiarze praktycznym mogą naruszać granice, których nie powinno się przekraczać. Te, które oddzielają dobro od zła, życie od śmierci.

Konkluzją dla całej tej historii jest zwrócenie uwagi na szerszy kontekst społeczny. Absurdem jest to, że egzotyczne papugi w ogóle znajdują się w Polsce, że ptaki są trzymane są w klatkach, że zwierzę w ogóle jest towarem w sklepie.

Mimo dobrych intencji zarówno artysty jak i galerii nie ma wątpliwości co do tego, że papuga stała się ofiarą instrumentalnego podejścia do zwierząt. Szkoda natomiast, że za sprawą decyzji galerii zamknięto całą wystawę i ucięto poniekąd dyskusję na temat wszystkiego, co wedle kryteriów biologii jest organizmem żywym, na temat wszystkich odkryć biotechnologii, co do których stanowiska etyczne dopiero trzeba wypracować. Także w obszarze sztuki.

Szkoda, że papuga umarła.

















fot. Gra Studzińska Cavour

---
Przypisy:
(1) M. Bakke, Bio-transfiguracje. Sztuka i estetyka posthumanizmu, Poznań 2010, s. 38.
(2) Cyt. za ibidem.
(3) Por. ibidem oraz Arystoteles, Polityka, tłum. L. Piotrowicz, w: Arystoteles, Dzieła wszystkie, Warszawa 2001.
---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
---

niedziela, 16 września 2012

Projekt naukowy "Znaczenie studiów nad zwierzętami dla badań nad kulturą w Polsce"

Z radością informuję, że razem z Anią Orzechowską-Barcz otrzymałyśmy dofinansowanie na projekt w całości poświęcony zwierzętom w kulturze, którego wynikiem ma być m. in. międzynarodowa konferencja i wystawa sztuki współczesnej oraz publikacja, będąca połączeniem dwujęzycznej publikacji pokonferencyjnej i katalogu wystawy. Grant pozyskałyśmy za pośrednictwem Instytutu Badań Literackich PAN, ale naszym marzeniem jest, by przy okazji tego projektu zainicjować współpracę trzech placów: Instytutu Sztuki PAN, Instytutu Filozofii i Socjologii PAN oraz oczywiście Instytutu Badań Literackich PAN. Trzymajcie kciuki!

Tytuł projektu:
Znaczenie studiów nad zwierzętami dla badań nad kulturą w Polsce
Autorki projektu:
mgr Anna Orzechowska-Barcz (IBL PAN),
mgr Dorota Łagodzka (IS PAN)

Opiekun naukowy:
prof. dr hab. Grażyna Borkowska (IBL PAN)
Konkurs:
PRELUDIUM 2, ogłoszony 15 września 2011 r.

Studia nad zwierzętami (animal studies) w krajach anglojęzycznych kształtują nową dziedzinę nauki mającą istotny wpływ na teorię i krytykę sztuki oraz literatury. Dziedzina ta rozwija się także w krajach niemieckojęzycznych. Na gruncie polskiej nauki brakuje teoretycznej podbudowy badania problematyki animalistycznej w kulturze, analizy i interpretacji sztuki i literatury, w których pojawiają się zwierzęta.

Celem tego nowatorskiego projektu jest wprowadzenie do badań nad kulturą w Polsce transdyscyplinarnych studiów nad zwierzętami, pokazanie zwierząt jako wpływowych aktorów, szczególnie w polskiej humanistyce, w której wciąż dominuje zainteresowanie człowiekiem. W krajach angloamerykańskich i niemieckojęzycznych zainteresowanie zwierzętami odsłoniło nowe przemiany w kulturze i etyce relacji człowieka ze zwierzętami. Zaczęto zastanawiać się, na czym polega bliskość, a na czym oddalenie między gatunkami tak bardzo widoczne w przestrzeniach paradygmatycznych dla hierarchicznych stosunków ludzi nad zwierzętami (w zoo, w cyrku, w laboratorium, w rzeźni).

Projekt ten dowartościowuje relacje wspólnotowe ze zwierzętami. Ma na celu pokazać za pomocą analizy teorii znanych filozofów, takich jak Jacques Derrida, etyków jak Peter Singer oraz znanych tekstów literackich i prac artystycznych, że nasze stosunki ze zwierzętami powinny ulec zmianie, ponieważ przynoszą cierpienie istotom, które tak jak człowiek czują. Udowodniły to nauki ścisłe, teraz należy pokazać ten problem w humanistyce.

Jednym z działań podejmowanych w ramach projektu będzie zorganizowanie pierwszej międzynarodowej konferencji, która ośmieli naukowców w Polsce do wypowiedzenia się w kwestii zwierząt z nowej, przyjaznej im perspektywy. Ponadto, w kontekście filozoficzno-etycznym analizowane będą teksty literackie i historyczne oraz dzieła artystyczne. Autorów dzieł humanistycznych (zarówno dawnych, jak i współczesnych) poruszających tę tematykę jest wielu, o czym świadczy miejsce zwierząt w naszej kulturze. Zwierzęta od dawna są w niej obecne, ale od niedawna ta obecność wywołuje nowe reakcje – krytykę nieograniczonej działalności człowieka i uwzględnienie interesów zwierząt. Ważną przesłanką podejmowanych badań jest więc ich umocowanie praktyczne i przekonanie o możliwości oddziaływania na ludzkie postawy za pośrednictwem sztuki czy literatury. Pierwsze na taką skalę w Polsce zakrojone sympozjum będzie okazją do zaproszenia osób pracujących nad zmianą postrzegania zwierząt w kulturze zarówno w kraju, jak i za granicą. Konferencji towarzyszyć będzie wystawa sztuki współczesnej, ponieważ to w sztuce dzisiaj, krytycznej i zaangażowanej, odbijają się nowe tendencje i przekonania, także postrzeganie zwierząt. Publikacja pokonferencyjna i katalog wystawy mają zarysować najważniejsze przyczynki do rozwoju studiów nad zwierzętami w Polsce. Wszystkim działaniom opisanym w projekcie służyć będzie także przygotowywana strona internetowa, gdzie po raz pierwszy opublikowane zostaną wyniki badań. Strona www będzie miejscem promującym tę tematykę na polskim gruncie, a w przyszłości źródłem informacji dla badań zagranicznych. Powodów do podejmowania studiów nad zwierzętami jest niezwykle wiele, od fascynacji po deprecjonowanie zwierzęcych stworzeń w kulturze, lecz najważniejszy to poprawa sytuacji bytowej cierpiących zwierząt.

Konferencje posthumanistyczne

Sama nie wiem, czy posthumanizm jest odpowiednim słowem, nie jestem do tego pojęcia 100% przekonana. Ale być może posthumanizm rzeczywiście ma miejsce, nie wiemy tylko jeszcze jak go definiować, gdyż jesteśmy wewnątrz. Nie wiadomo dokładnie czym jest - to się dopiero okaże. W "Artmixie" próbowałyśmy ostatnio poruszyć ten temat, tworząc numer o posthumanizmie, za którego część można uznać studia nad zwierzętami (animal studies). W kolejnym numerze, który ukaże się niebawem zastanowimy się nad posthumanizmem technologicznym. Tymczasem informuję o trzech konferencjach, które odbędą się tej jesieni. Dwie z nich związane są ze studiami nad zwierzętami, trzecia zaś z posthumanizmem rozumianym jako badania nad tym co nieczłowiecze (non-human).

Najbliższą z nich organizuje Etyka Praktyczna na Uniwersytecie Szczecińskim, kolejna konferencja będzie międzynarodowa, a odbędzie się w Instytucie Badań Interdyscyplinarnych UW. Pojawi się na niej sporo ważnych osób zajmujących się studiami nad zwierzętami w krajach anglojęzycznych. Co do reprezentacji polskich naukowców, to wybór referatów odbył się w sposób tajemniczy, nie znalazłam też nigdzie zawołania konferencyjnego z informacją o możliwości nadsyłania abstraktów. Trzecia konferencja, również międzynarodowa odbędzie się w Czechach i jeszcze przez kilka dni można nadsyłać propozycje referatów. Jest to trzecia edycja konferencji z serii NON-HUMAN IN...

Oto programy tych wydarzeń zamieszczone chronologicznie:


"Takie jak my"
Uniwersytet Szczeciński, Wydział Humanistyczny
28-29 października 2012

http://etykapraktyczna.pl/wpis/2012/06/23/konferencja-takie-jak-my

28.09.2012 (piątek) - sala 227

09.00-09.45 - rejestracja uczestników (hol główny Wydziału Humanistycznego, wejście od ul. Karkowskiej 71-79)

09.45-10.00 - powitanie w sali 227

CZŁOWIEK A ZWIERZĘ

10.00-10.30 mgr Jolanta Rypień-Wilczek (UŚ), Biocentryczna etyka ekologiczna Paula Taylora jako propozycja nowego spojrzenia na relację człowiek-zwierzę
10.30-11.00 mgr Olga Cielemęcka (UW), Czym jest różnica między człowiekiem a zwierzęciem?
11.00-11.30 dyskusja
11.30-11.40 przerwa kawowa
11.40-12.10 Ryszard Bobrowicz (UW) Dusza ludzka i zwierzęca - różnica substancjalna czy akcydentalna?
12.10-12. 40 mgr Aleksanda Szulc (US), Odpowiedzialność człowieka za zwierzęta – w myśli Edith Stein
12.40-13.10 dyskusja
13.10-14.30 przerwa obiadowa

STATUS PRAWNY ZWIERZĄT

14.30-15.00 mgr Michał Peno (US), Węzłowe nieporozumienia wokół tzw. statusu prawnego zwierząt w polskim krajowym porządku prawnym. Perspektywa teoretyczno-prawna
15.00-15.30 mgr Agnieszka Gruszczyńska (SWPS), Karnoprawna ochrona zwierząt w Polsce – ujęcie systemowe
15.30-16.30 dyskusja, podsumowanie dnia

29.09.2012 (sobota) - sala 227

W OBRONIE ZWIERZĄT


9.30-10.00 Anna Hnatów (UAM), Rola organizacji ochrony zwierząt w systemie prawnokarnej ochrony przed aktami okrucieństwa i znęcania się nad zwierzętami
10.00-10.30 dr hab. Barbara Grabowska (UMK), Nieposłuszeństwo obywatelskie w obronie zwierząt
10.30-11.00 dyskusja
11.00-11.10 przerwa kawowa

TAKIE JAK MY?

11.10-11.40 Katarzyna Piwko (UW), O ewolucyjnych źródłach moralności
11.40-12. 10 mgr Krzysztof Czerniawski (US), Tacy jak one, czyli dlaczego źle traktujemy zwierzęta
12.10-12.40 ks.dr hab. prof. ChAT Mirosław A. Michalski, Status zwierząt w chrześcijaństwie – w poszukiwaniu poglądu biblijnego
12.40-13.10 dyskusja
13.10-14.30 przerwa obiadowa

BADANIA NA ZWIERZĘTACH

14.30-15.00 Katarzyna Błachuta (US), Aspekty prawne doświadczeń na zwierzętach w polskim systemie prawnym
15.00-15.30 mgr Maksymilian Szeląg-Dylewski (AI), Prawo, etyka i praktyka czyli o celowości udziału zwierząt w badaniach klinicznych
15.30-16.30 dyskusja
30.09.2012(niedziela) - sala 227

PRAWA I INTERESY ZWIERZĄT

10.00-10.30 Dariusz Gzyra (Stowarzyszenie Empatia), Problem osobowości zwierząt pozaludzkich we współczesnej teorii praw zwierząt
10.30-11.00 mgr Urszula Zarosa (US), Etyka praw a etyka interesów zwierząt - spór teoretyczny, czy praktyczny?
11.00-11.30 dyskusja
11.30-11.40 przerwa kawowa
11.40-12.10 dr Wacław Janikowski (US), Pascalyzacja utylitaryzmu preferencji w zastosowaniu do kwestii szacowania wartości życia zwierząt
12.10-12.40 prof. Roman Tokarczyk (UMCS), Kompleksowe ujęcie ochrony normatywnej zwierząt w świetle biojurysprudencji
12.40-13.10 dyskusja
13.10-14.30 przerwa obiadowa

DYDAKTYKA

14.30-15.00 mgr Anna Wąs (U Wr), Symbolika i wymiar dydaktyczny zwierząt w literaturze
15.00-15.30 mgr Ewelina Waląg, Uczeń w transgatunkowym świecie - zajęcia na temat etyki praw zwierząt
15.30-16.00 czas na dyskusję

16.00-16.30 dr hab. prof. US Wojciech Krysztofiak, Kwestia aborcji na tle problemu podmiotowości zwierząt

Na wszystkie wykłady wstęp wolny, zapraszamy do ich wysłuchania i udziału w dyskusjach.


"The Experience of Animality in Culture, Science & Daily Life"
11-13th October 2012
http://www.blogger.com/img/blank.gif
http://www.animality.ibi.uw.edu.pl/programme.html

THURSDAY October 11

09.00-09.30 Inaugural address
09.30-09.45 Welcome and Opening of the Conference: Professor JERZY AXER

09.45-10.30 Keynote lecture: KENNETH SHAPIRO, The Emerging Field of Human-Animal Studies: Application to Companion Animal Abuse

10.30-11.15 Keynote lecture: MONIKA BAKKE, Biotech Animal: Tissues, Cells and Genomes as Animals

11.15-11.30 Coffee break



THE HUMAN-ANIMAL RELATIONSHIP


11.30-12.00 SZYMON WRÓBEL, Praise for Monstrosities. The Case of Niccolò Machiavelli

12.00-12.00 PIOTR LASKOWSKI, Wegen dem Pferd. The Fear and the Animal Life

12.30-13.00 MAGDALENA DĄBROWSKA, Cynological Sports: A New Paradigm for Human- animal Relationships?

13.00-14.00 Lunch

14.00-14.45 Keynote lecture: MARY TRACHSEL, Beyond Words: A Socio-Biological History of Human-Nonhuman Animal Relationships on the University of Iowa Campus (1847-2012)

14.45-15.00 Coffee break

THE ANIMAL ETHICS

15.00-15.30 KATHLEEN PERRY LONG, Evil and the Human/ Animal Divide: From Pliny to Paré

15.30-16.00 JAN HARTMAN, Animals are Good People Too

16.00-16.30 PAWEŁ ZAŁĘSKI, Ethics and Aesthetics of Vegetarianism

16.30-17.00 KRZYSZTOF SKONIECZNY, The Ethics of Becoming-Animal in Michel de Montaigne


FRIDAY October 12

09.00-09.45 Keynote lecture: KRZYSZTOF ZIAREK, The Modern Privilege of Life: Rethinking the Human-Animal with Regard to the World

09.45-10.00 Coffee break


ANIMALS IN LITERATURE


10.00-10.30 MIROSŁAW LOBA, Literature and the Darwinian Turn: From Flaubert to Gombrowicz

10.30-11.00 JOANNA PARTYKA, Wolves and Women: À Propos the Clarissa Pinkola Estés’ Book

11.00-11.30 PRZEMYSŁAW KORDOS, Saurians, Khepri and Graphomanus Spasmaticus: Zoomorphism in Science-Fiction Creations

11.30-12.00 EWA DOMANSKA, I Am an Animist. Ecological Humanities and Personhood

12.00.-12.30 KINGA JĘCZMIŃSKA, Attitude towards Animality in Stories about Werewolves and Vampires Analysed from a Medical Perspective

12.30-13.00 TOMASZ GARNCAREK, Shamanic Worlds of Gombrowicz and Castaneda

13.00-14.00 Lunch

14.00-14.45 Keynote lecture: EWA MAZIERSKA, Animals and Humans in the Films of Béla Tarr

14.45-15.00 Coffee break


ANIMALS IN ART AND CULTURE

15.00-15.30 EWA ŁUKASZYK, Towards Other Modalities of Being: Transgression into the Animal Condition in Post-Humanity, Primitive Humanity and Contemporary Art

16.00-16.30 JOANNA WALEWSKA, The Beech Marten Project. The Use of Low Technologies for Human-Animal Communication in the Urban Niche

16.30-17.00 PAWEŁ MOŚCICKI, The Cloth of Man. Contribution to a Study on the Human-Animal Pathos

20.00 Conference dinner (all speakers invited)

Saturday October 13

09.00-09.45 Keynote lecture: TOM TYLER, The Bad Faith of Being Human

09.45-10.30 Keynote lecture: CLAIR LINZEY, If You Disparage the Creature, You Disparage the Creator

10.30-10.45 Coffee break


ANIMALS, RELIGION AND THEOLOGY


10.45-11.15 ALINA MITEK-DZIEMBA, Animal Theology: The Case for a Post-Secular Sacrality

11.15-11.45 JACEK DOBROWOLSKI, Atheology of Animality as Emancipation Tool of Modern Humanity

11.45-12.15 RAFAŁ ZAWISZA, Not Being Angel. Manichaeism as an Obstacle to Thinking New Approach to Animality

12.15-13.15 Lunch

13.30-14.15 Keynote lecture: LOUISA SHEA, Living Like a Dog: On Cynic Animality

14.15-14.30 Coffee break


ANIMALS AND POLITICAL PHILOSOPHY

14.30-15.00 NINA GŁADZIUK, Protean Manifestations of Social Darwinism in American Political Thought

15.00-15.30 AGNIESZKA KOWALCZYK, Animality and Nature in Marx Thought – Beyond Modern Assumptions ?

15.30-16.00 PAWEL MIECH, Being a Rat vs. Identifying With a Rat – a Psychoanalytic Inquiry into Human-Animal Divide

16.00-16.30 MATEUSZ JANIK, People and Other Political Animals – Do We Need Dehumanization of Politics?
http://etykapraktyczna.pl/wpis/2012/06/23/konferencja-takie-jak-my



NON-HUMAN IN SOCIAL SCIENCE III: Past Trajectories – Future Prospects

The third conference in the non-human series will concentrate on the non-human and its role in (re)shaping (the future of) social science.

Based on the two preceding conferences, the topic of the non-human will be divided into three basic thematic sections:

plants and animals
material culture and spaces
technologies and institutions

Apart from directly addressing these issues on an empirical level, we welcome papers devoted to developing epistemological, theoretical as well as methodological understanding of the non-human in contemporary social sciences, as well as papers dealing with the issues of changes in the scholarly attitude and approach to the non-human, presenting novel ways of scholarly work rooted in the engagement with the non-human topic, and reflecting the problems arising from such endeavor.

For more info, visit our webpages at http://www.fhs.cuni.cz/nonhuman

sobota, 15 września 2012

Zwierzęta i gender studies


W IBL odbędzie się kurs
Zwierzęta, gender i kultura.
Analiza polskiej kultury popularnej i wizualnej. Perspektywa (eko)feministyczna
(32 h)


Organizatorki: mgr Anna Barcz (doktorantka IBL PAN), dr Magdalena Dąbrowska (Instytut Kulturoznawstwa UMCS)

Cel zajęć
Kurs poddaje analizie złożone relacje pomiędzy ludźmi i ich ludzkim gender a zwierzętami w kulturze popularnej i wizualnej. Dostarcza studentom argumentów z wielu krytycznych teorii, takich jak: teoria gender i queer; postkolonializm; feminizm i ekofeminizm; posthumanizm, które umożliwiają głębszy namysł nad stosunkami pomiędzy gender a zwierzętami / naturą a kulturą. Teorie te otwierają nowe perspektywy interpretacji historii kultury popularnej polskiego państwa socjalistycznego (lat 60-tych i 70-tych), jak i wybranych prac kultury i sztuki współczesnej. Na kursie porównuje się podejście ekofeminizmu z tendencjami przełamywania wzorców antropocentrycznych w kulturoznawstwie (chodzi m. in. o studia nad zwierzętami, ekokrytykę czy biopoetykę); proponuje się ekofeministyczne odczytania tekstów i obrazów kultury, wybierając najbardziej wpływowe do krytycznej analizy.

Korzyści dla studentów, którzy ukończą kurs
Znajomość nowych teorii krytycznychhttp://www.blogger.com/img/blank.gif
Umiejętność uchwycenia relacji kontekstowych pomiędzy zwierzętami (naturą) a nami samymi (w perspektywie gender) i kulturą współczesną
Bardziej refleksyjna postawa wobec zwierząt i kulturowych praktyk, które ich dotyczą
Umiejętność krytycznej analizy tekstów teoretycznych i obrazów oraz wyrażanie swojej opinii w dyskusji z innymi
Zdolność do krótkiego opisania swojego stanowiska jak i do dłuższych wypowiedzi krytycznych
Umiejętność zrównoważenia emocji i etycznych intuicji z naukowymi teoriami w celu dopełnienia refleksji nad ucieleśnionym doświadczeniem.

Planowany start zajęć: marzec 2013. Rozkład zajęć>>

Opis zajęć
Pierwsza część koncentruje się głównie na interpretacji polskiej kultury popularnej od lat 60-tych. Chciałybyśmy poddać analizie reprezentacje i ideologiczne znaczenia zwierząt w polskiej kulturze popularnej lat 60-tych i 70-tych. Teksty, obrazy i kulturowe reprezentacje będą badane z wykorzystaniem teorii krytycznych, takich jak teoria gender, ekofeminizm i teoria postkolonialna. Omówimy popularny serial „Czterej pancerni i pies” pod kątem wzajemnych relacji między zwierzętami i mężczyznami. Zastanowimy się nad konstrukcjami męskości, jak i tożsamości narodowej. Dyskurs o „mięsie” i problemy zaopatrzenia w mięso w socjalizmie będą analizowane z perspektywy teorii męskości i współczesnych dyskursów ekofeministycznych o męskości i wegetarianizmie.

Zanalizujemy proces politycznej, społecznej i gospodarczej transformacji w 1989 r. z perspektywy psów rasowych i wystaw. Zastanowimy się, co łączy zwierzęta, klasy i płcie, i co tworzy symbole statusu. Skomentujemy również zjawisko tyranii piękna podczas psich wystaw. Zbadamy, czy koncepcja „gatunków towarzyszących” Donny Haraway jest przydatna do opisu ludzko-zwierzęcych stosunków we współczesnej kulturze. Porównamy dokonania Haraway z artystycznymi projektami Olega Kulika.
Druga część kursu skupia się na reprezentacji zwierząt (relacji ludzi ze zwierzętami) we współczesnej kulturze.

Analizujemy reprezentacje zwierząt w sztukach plastycznych, literaturze i kulturze popularnej. Pytamy, w jaki sposób zwierzęta są wykorzystywane jako metafory do przedstawiania skomplikowanych dylematów kulturowych i (nie)ludzkich dramatów. Omówimy zagadnienia bio artu. Przyjrzymy się, jak zoo tworzy przestrzeń paradygmatyczną, koncentrując się na pojęciach „spojrzenia” i „uprzedmiotowienia” zwierząt. W dalszym ciągu odniesiemy się do pojęcia praw zwierząt. Pokażemy związek pomiędzy prawami zwierząt a płcią podczas analizy materiałów wizualnych kampanii społecznych i reklamowych praw zwierząt (czy seksizm jest konieczny do obrony zwierząt?).
http://www.blogger.com/img/blank.gif
Trzecia część poświęcona jest badaniu teorii ekofeminizmu i potencjału analitycznego w odniesieniu do wybranych polskich i zagranicznych dzieł sztuki i tekstów literackich. Na koniec chciałybyśmy podsumować i ocenić kurs według tego, jak (eko)feminizm i krytyka nieantropocentryczna przyczynia się do nowych rozwiązań w badaniach relacji ludzko-zwierzęcych i związków z teorią gender*.

Kontakt: anna.barcz@gmail.com

Udział w zajęciach jest bezpłatny, zostały one sfinansowane przez ERSTE Stiftung i WUS Austria. Nie wiem jak Wy, ale ja już się zapisałam!

---
* źródło: strona internetowa Gender Studies w IBL PAN

czwartek, 17 marca 2011

A właśnie, że nie! ... czyli znowu o "Piramidzie zwierząt"

Katarzyna Kozyra, "Piramida zwierząt". (zdjęcie pochodzi z blogu Karoliny Plinty)

Kiedy w styczniowym "Arteonie" ukazał się mój tekst krytykujący bezkrytyczność polskiego środowiska sztuki współczesnej wobec "Piramidy zwierząt" Katarzyny Kozyry, do Redakcji przyszedł list, którego anonimowy autor porównał mnie do histerycznej nastolatki i postulował, by wreszcie dać święty spokój "Piramidzie" i pozwolić jej wreszcie spokojnie cieszyć się statusem klasyki sztuki. Tym samym autor tego listu stał się wręcz modelowym reprezentantem postawy, którą opisuję w owym artykule. Postawy, która marginalizuje każdą próbę wpisania dyskursu praw zwierząt w dyskurs krytyczno-artystyczny, wyśmiewając ją jako emocjonalną i infantylną. Jest to charakterystyczne dla polskiego środowiska i wynika chyba ze strachu przed cenzurą, który to strach z kolei przeradza się w nadużywanie słowa cenzura i bezmyślne absolutyzowanie wolności wypowiedzi artystycznej, do tego stopnia, że staje się ona zaprzeczeniem wolności: wolności zwierząt i wolności wypowiedzi krytycznej. Tymczasem dyskurs proanimalistyczny w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej zaistniał już jakiś czas temu w galeriach i na uniwersytetach i bynajmniej nie jest wyśmiewany i szufladkowany jako sentymentalny. Ale o tym szerzej w "Arteonie".

Oczywiście krytyczne spojrzenie na "Piramidę zwierząt" (która moim zdaniem z etycznego punktu widzenia jest niedopuszczalna, z artystycznego natomiast też nie powala na kolana, choć jedno od drugiego nie musi zależeć), nie znaczy, że neguję całą twórczość Katarzyny Kozyry. Nie oznacza też histeryczności i braku obiektywizmu, które tak jak kiedyś powszechnie przypisywano feministkom, tak teraz antygatunkowist(k)om i innym osobom działającym na rzecz zwierząt.

Dowodem na racjonalizm antygatunkowistki w spojrzeniu na całokształt twórczości Kozyry niech będzie moja recenzja wystawy w Zachęcie, która ukazała się w "Artluku". Ale tam też czepiam się "Piramidy", a koncepcja wystawy akcentująca nierozerwalność życia i sztuki Kozyry, dostarczyła mi tylko kolejnego argumentu. Jakiego - przeczytajcie w "Artluku".

I właśnie, że nie mam zamiaru przypiąć tej pracy bezpiecznej, kuloodpornej etykietki "klasyka sztuki", jak chciał autor listu do "Arteonu"! Etykietki, która ma ją chronić przed krytycznym spojrzeniem. Na szczęście wiem, że nie jestem wśród krytyków sztuki tak całkiem osamotniona w myśleniu, że Kozyrze za "Piramidę zwierząt" jeszcze się oberwie. Dyskurs animalistyczny w Polsce dopiero się rozwija, mentalność społeczeństwa, w tym także środowiska skupionego wokół sztuki współczesnej ewoluuje i etyczna krytyka tej pracy może co najwyżej się nasilić. Niestety przysparza to Kozyrze sławy. Ale cóż, lepsze to niż aura nietykalności.

Katarzyna Kozyra, "Piramida zwierząt", 1993.

Katarzyna Kozyra, "Piramida zwierząt", 1993.

Katarzyna Kozyra, "Piramida zwierząt", 1993.



---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.

środa, 16 lutego 2011

Pogranicza ludzkiej natury i granica zwana zwierzęciem

Daniel Lee, seria "Origin"

W najbliższym czasie szykuje się kilka ciekawych wydarzeń związanych ze zwierzętami w kulturze (Katowice - UŚ, Kraków - Goldex Poldex, USA - Wesleyan University). Zacznę od tego, w którym sama zamierzam brać udział. Będzie to konferencja "Potwory, hybrydy, mutanty. Pogranicza ludzkiej natury" na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach w dniach 23-25 lutego. O ile tylko wstęp na konferencje dla słuchaczy jest wolny ( a uważam, że powinno tak być i mam nadzieję, że jest) pragnę zaprosić ewentualnych zainteresowanych na mój referat "Ludzko-nieludzkie hybrydy w sztuce współczesnej", z którym według planu mam wystąpić 24 lutego jakoś między 16:15 a 17:15.

Referat ma być analizą tematu zwierzęco-ludzkich hybryd w twórczości wybranych artystów współczesnych: Patricii Piccinini, Sama Jinksa, Ewy Łowżył, Reinera Marii Matysik i Tomasza Rogalińskiego. Posługują się oni różnymi mediami, m. in. rzeźbą, fotografią i animacją. Ich dzieła analizuję w kontekście filozoficzno-etycznej teorii antygatunkowizmu prof. Petera Singera próbującej przełamać moralny antropocentryzm. Drugim punktem odniesienia są rozważania Giorgio Agambena o związku pomiędzy tym, co ludzkie i tym, co zwierzęce, które przeciwstawiają się konceptualizacji relacji człowiek-zwierzę w obrębie dyskursów humanizmu.
Tytułowe określenie "nieludzki" odnosi się do zwierząt nie-ludzkich lub inaczej pozaludzkich, czyli zwierząt innych gatunków niż człowiek. Gra słowna dotyczy tu także potocznego rozumienia etycznego wymiaru epitetu „ludzki” i stereotypowego rozumienia „zezwięrzęcenia”. Zezwierzęcenie i uczłowieczenie odnieść można do ontologicznych teorii Gillesa Deluze’a i Felixa Guattariego i ich rozumienia „stawania się zwierzęciem” oraz „stawania się człowiekiem”.
Analizy konkretnych dzieł pokazują, w jaki sposób przełamywanie antropocentryzmu w sztuce poprzez kreowanie hybryd łączy się ze świadomością medium artystycznego i organiczną estetyką tych prac.

Konferencja skupia się na obecności potworów, hybryd, mutantów w literaturze, kinie, komiksie, serialach, nowych mediach, ale także w filozofii czy naukach humanistycznych i posthumanistycznych. Referaty mają być próbą odpowiedzi na pytanie, jak kultura przedstawia istoty nie-ludzkie, ale też jakie są reguły dyskursów produkujących wiedzę o tych formach, jakie funkcje (społeczne, polityczne, ideologiczne) spełnia nasza potoczna i „naukowa” wiedza o potworach, hybrydach, mutantach. Dotyczy zatem nie ludzi i zwierząt, czy też zwierząt ludzkich i nie-ludzkich, ale form pośrednich, które siłą rzeczy są intrygujące i kłopotliwe. Dotyczy istot, które, nawet jeśli tylko wyobrażone, teoretyczne, to zacierają pozornie oczywistą granicę miedzy tym, co ludzkie i tym, co nieludzkie.

Do problemu granicy między ludzkim i zwierzęcym odnosić się będzie także wykład Mateusza Borowskiego* "Granica zwana zwierzęciem. Maszyna antropologiczna i definicje humanitas", który odbędzie się 17 lutego o godz. 19:00 w krakowskim Goldexie-Poldexie. Pisałam o nim przy okazji wystawy prac Pimpka.
Wykład poświęcony będzie problemom przemian historycznych definicji człowieka, wytyczających za każdym razem inaczej granice między światem ludzi i zwierząt. Funkcjonowanie opisanej przez Giorgio Agambena "maszyny antropologicznej", wytwarzającej wyobrażenia na temat człowieczeństwa i jego relacji ze zwierzęcością, zostaną zilustrowane na dwóch przykładach - "Wyspy doktora Moreau" H. G. Wellsa i "Planety małp" Pierre'a Boule.

Tego samego dnia, kiedy kończy się konferencja w Katowicach, rozpoczyna się konferencja "Sex, Gender, Species" na Wesleyan University w Stanach Zjednoczonych.
Oczywiście nie mogę na niej być, nie wysyłałam nawet zgłoszenia, bo przecież nie stać mnie na podróż do Stanów w tym celu, ale mam nadzieję nabyć publikację pokonferencyjną. Organizatorem konferencji jest instytut animal studies na w. w. uczelni. Debata ma dotyczyć związków pomiędzy gender studies i animal studies, pomiędzy teorią feministyczną i animalistyczną, prawami kobiet i prawami zwierząt, innością kobiet i innością istot pozaludzkich, mechanizmami wykluczania jednych i drugich. Program konferencji dostępny jest na stronie instytutu: http://sexgenderspecies.conference.wesleyan.edu/conference-program/. Tej tematyce ma być też poświęcony kolejny numer amerykańskiego czasopisma filozofii feministycznej "Hypatia".

Daniel Lee, seria "Origin":
















---
* Mateusz Borowski - adiunkt w Katedrze Dramatu UJ, zajmuje się przede wszystkich historią i teorią współczesnego dramatu, kulturoznawstem i teorią queer.

---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
---

piątek, 28 stycznia 2011

Wystawa prac Pimpka. Zwierzę jako artysta?

W Krakowie, w miejscu o swojskiej nazwie Goldex Poldex pełniącym funkcję galerii sztuki współczesnej i innych działań kulturalnych, ma miejsce niezwykła wystawa i towarzyszące jej wykłady. Otóż jest to wystawa tworów psa, które przez jego opiekunów, Martę Ojrzyńską i Kubę de Barbaro, zostały uznane za obiekty artystyczne.

W czasie trwania wystawy w galerii odbędzie się seria wydarzeń towarzyszących: wykład Joanny Warszy o performatywnych aspektach ogrodów zoologicznych, Mateusza Borowskiego o posthumanizmie, rozmowa z Pimpkiem prowadzona przez telepatyczny komunikator. Niestety nie mogę wybrać się do Krakowa, czego bardzo żałuję. Ciekawa jestem jednak, w jaki sposób Warsza podchodzi do ogrodów zoologicznych, czy jej tekst jest radosna apoteozą performatywnych cech tych ogrodów, które mogą być wątpliwą zaletą co najwyżej dla ludzi, czy może, czego bym sobie życzyła, krytycznie podejdzie do tematu, patrząc na ZOO jako na miejsce więzienia do zwiedzania. Interesuje mnie też, w jaki sposób Borowski rozumie pojęcie posthumanizmu, do którego, po pierwszym zauroczeniu (co widać być może w pierwszych wpisach na moim blogu), podchodzę już bardziej ostrożnie. Myślę też, że odchodzenie od antropocentryzmu wcale nie musi być jednoznaczne z rezygnacją z humanizmu, a niektóre wymiary posthumanizmu jawią się jako dalece ambiwalentne. I wreszcie ostatnie z tych wydarzeń, rozmowa z psem-artystą przez telepatyczny komunikator, brzmi dość infantylnie lub satyrycznie. Pomysł ten wydaje mi się poniekąd wtłaczaniem zwierzęcia na siłę w obręb jakichś ludzkich pojęć i działań. Nie mogę jednak ostatecznie oceniać, póki nie wiem, na czym to w rzeczywistości polega. Niestety - Kraków daleko.

Zagadnienie zwierzęcia jako artysty poruszone zostało przez autorów wystaw z 2009 roku: "Tier-Werden, Mensch-Werden" w NGBK i "Tierperspektiven" w Georg-Kolbe Museum w Berlinie. Jedna z kuratorek, Jessica Ullrich, opowiada w wywiadzie dla Artmixa m. in. o pracy Bärbel Rothhaar, stworzonej we współpracy ze społecznością pszczół. W tej instalacji pszczoły otrzymują jedno piętro z woskowymi popiersiami i kartkę zapisaną notatkami z wywiadów. Zwierzęta łamią, przebudowują i przeżuwają te woskowe i papierowe przedmioty, a przez to stają się współtwórcami sztuki. Rzeczywiście niesamowite jest, w jaki sposób pszczoły przekształcają woskowe głowy. Niesamowita work in progress. Operują co prawda na rzeźbach stworzonych przez jakiegoś człowieka, ale bazowanie na czyichś pracach i przetwarzanie ich to wszak jedną z najbardziej charakterystycznych cech postmodernistycznej sztuki.

Bärbel Rothhaar, Talking Heads, 2008/2009,(wystawa "Tierperspektiven")

Tymczasem prace Pimpka z wystawy w Krakowie to raczej przetworzone przedmioty, ready mades. Unicestwianie zaś przedmiotów, sprowadzanie ich do "nieistnienia", do strzępów to dynamiczny performance, a to, co z niego pozostaje to prace swoiście minimalistyczne. Z jednej strony brzmi to żartobliwie, ironicznie lub naiwnie, z drugiej zaś taka działalność zwierząt faktycznie jest bardzo bliska twórczości niektórych artystów. Różni je niekiedy jedynie świadomość artystów i nieświadomość (której zresztą nie możemy być pewni) zwierząt, że tworzą sztukę. Ale czy świadomość jest decydującą cechą definicji sztuki?

Niemniej zastanawiam się, na ile ma sens rozważanie artystycznego wymiaru czynności zwierząt i przedmiotów przez nie tworzonych lub przetwarzanych. W perspektywie etycznej uznanie zwierząt za potencjalnych artystów miałoby znaczenie o tyle, że byłby to kolejny aspekt, który zrównuje zwierzęta z ludźmi, a tym samym nie pozwala ich krzywdzić, np. wykorzystując je bez ich zgody jako materiał w pracy artystycznej. Z drugiej strony artyści przekraczają tę granicę również względem ludzi (np. "Łaźnia" i "Łaźnia II" Kozyry). Niemniej, zarówno konsekwencje prawne jak i ich własna mentalność sprawiają, że praktyka artystyczna nie sięga np. zabijania ludzi dla sztuki. Konkludując optymistycznie: gdyby zwierzę miało status artysty i zakładając, że artyści nie zabijają innych artystów w imię sztuki, wówczas artyści nie zabijaliby zwierząt w imię sztuki. :-D

Istnieje jeszcze inny wymiar twórczości zwierząt, o którym wspomniałam we wpisie na temat sztuki ziemi: gdzie przebiega granica między sztuką a naturą? A także: co odróżnia sztukę od reszty kultury? Czy każdy tworzony lub przetwarzany przez zwierzę przedmiot ma być sztuką, np. gniazdo ptasie? Wszak nie każdy przedmiot wytwarzany przez człowieka nią jest.

Uff... Czasami zastanawiam się, jak długo jeszcze sztuka i teoria sztuki pociągną bez jakichkolwiek granic i definicji?

Poniżej zamieszczam informację na temat wystawy w Goldexie Poldexie w oryginalnym kształcie z tą tylko różnicą, że poprawiłam dwa błędy językowe (jeden dotyczył nieprawidłowego tworzenia imiesłowu, drugi nieprawidłowej odmiany przez przypadki - tak modny ostatnio błąd stosowania dopełniacza zamiast biernika). Przyznam, że upadek kultury językowej i niestaranne redagowanie książek, które się coraz bardziej upowszechnia, czasem mnie dobijają. Humaniści nie maja pracy, a tymczasem dobrzy redaktorzy, choć i tak jest ich jak na lekarstwo, zarabiają grosze...

Mimo wszystko warto przeczytać poniższy tekst:

----------
Spółdzielnia Goldex Poldex
Józefińska 21/12, Stare Podgórze
Kraków

"Czy zwierzę może być artystą"

W sobotę, 22 stycznia o godz. 19, Spółdzielnia Goldex Poldex zaprasza na wystawę prac Pimpka, psa Marty Ojrzyńskiej i Kuby de Barbaro.

Piesek wykazuje wyjątkowy pociąg i energię do radosnej destrukcji: drze na strzępy szmaty, gryzie buty i fotele, rozszarpuje na części książki czy gazety. Powstałe obiekty uwodzą kompulsywną precyzją wykonania - patyk rozgryziony zostaje na setki kawałków, chusteczka higieniczna znika. Zoopsychologia podpowiada nam że jednym z głównych przycz...yn destrukcyjnych popędów zwierząt domowych jest lęk przed porzuceniem. Pozostawiony sam w domu pies zaczyna kompensować stres niszcząc elementy otoczenia. Pimpek jednak zdaje się wykonywać swoją pracę ze szczerą radością.

Czy zwierzę może być artystą?

Co najmniej od czasów oglądniętego w dzieciństwie Blade Runnera wiadomo że granice człowieczeństwa nie są sztywne; podobna refleksja na pewno towarzyszyła komuś kto spojrzał w oczy małpie.

Nie ulega wątpliwości ze zwierzęta się bawią, odczuwają radość i tracą energię na pozbawione celu czynności: przynoszą patyki, biegają w kółko za własnym ogonem czy podają łapę. Psychoanalityczne teorie twórczości szukały jej źródeł w sublimacji lęków pochodzących z nieświadomości. Być może zatem procesy zachodzące w głowie Pimpka drącego na kawałki polarowy koc można porównać do emocji - na przykład - Jacksona Pollocka czy Edwarda Dwurnika dziko wylewających farbę na dużych rozmiarów płótna. Niektóre prace pieska są też zaskakująco podobne do obiektów, które można ostatnio zobaczyć na międzynarodowych targach sztuki.

Przede wszystkim jednak te przedmioty po prostu bardzo nam się podobają, dlatego od ponad roku je zbieramy i dlatego postanowiliśmy pokazać je na tej wystawie.

Wystawa trwa do 20 Lutego 2011.
----------

A na zakończenie rozważań muszę bez fałszywej skromności przyznać, że mój pies Gwidon jest doskonałym performerem. W swojej twórczości używa najczęściej zabawek, które dostanie, najlepiej piszczących. Pierwszym elementem performansu jest zazwyczaj entuzjastyczna, wręcz namiętna eliminacja intrygującego gwizdka przez precyzyjne rozgryzienie, wobec czego reszta show odbywa się w ciszy. Następnie cała reszta gumowej zabawki zostaje konsekwentnie przetwarzana na marne strzępy w ciągu zaledwie jednej do trzech godzin. Fakt ten nie jest bez znaczenia, gdyż tego typu zabawki wedle zamierzeń producentów mają służyć przez długi czas. ;-)

Gwidon, "Zabawa w destrukcję"

---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Spokój nieżywych ciał







W Madrycie miał miejsce performens z okazji Międzynarodowego Dnia Praw Zwierząt. Uczestnicy hiszpańskiego oddziału organizacji Animal Equality trzymali na rękach nieżywe zwierzęta, sugerując, że wybierając weganizm każdy człowiek może uratować konkretne zwierzęta. W ich objęciach i na ich dłoniach spoczywały bowiem prawdziwe trupy kotów, kotków, prosiaczków, jagniątek, ryb, królików, kur, kurczaczków... Zostały one zabrane ze śmietników gospodarstw, na które trafiły jako odpady. Estetyczny porządek stojących ludzi, emanujący z ich twarzy smutek i całkowity, wręcz przerażający spokój korespondują ze spokojem, ciszą i smutkiem nieżywych ciał. Odrzucająca organiczność trupa zostaje oswojona w taki sposób, że bardziej rozczula i zasmuca niż odrzuca. Artywizm prozwierzęcy przybrał w tym wypadku formę nie tylko wymowną, ale i dobrą artystycznie, co zdarza się nie tak znowuż często. I tak jak zazwyczaj sztuka jest nieoczywista, bardziej sugeruje niż oznajmia, bardziej budzi wątpliwości niż wyjaśnia, tak w tym wypadku artystyczny wymiar tego działania sprzyja jasności przekazu i dodaje mu siły. Cisza i bezruch stały się najwymowniejszym znakiem śmierci.

---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.

czwartek, 25 listopada 2010

Banksy' ego bunt wybiórczy



Do polskich kin wchodzi właśnie "Wyjście przez sklep z pamiątkami", film Bansy- ego, jednego z najbardziej znanych artystów sztuki ulicy na świecie. Zbuntowanego anarchisty, krytykującego neoliberalny, kapitalistyczny porządek społeczny i struktury władzy, zaangażowanego w walkę o prawa zniewolonych i krzywdzonych. Przy tym wszystkim Banksy uparcie okazuje się całkowicie niewrażliwy na kwestię zwierząt. Gdyby chodziło tylko o to, że zwierzęta nie są w jego twórczości podmiotem, że pełnią co najwyżej funkcję symboli ludzi i ich spraw, nie byłoby jeszcze tak źle, choć już świadczyłoby to o wybiórczej empatii tego twórcy. Problem jednak nie w tym, że Banksy nie dostrzega potrzeby walki o prawa zwierząt, ale o to, że sam te prawa łamie, traktując zwierzęta skrajnie przedmiotowo, używa ich jako materiału dla swojej sztuki.

Wielokrotnie malował on farbami na zwierzętach i umieszczał je w różnym otoczeniu, niekoniecznie dla zwierząt komfortowym. Można powiedzieć, że Banksy krzywdzi zwierzęta, choć w rożnym stopniu. Z pewnością nie we wszystkich przypadkach można mówić o znęcaniu się. Zazwyczaj są to łagodniejsze lub mniej oczywiste formy krzywdzenia. Zazwyczaj artysta nie sprawia zwierzętom bólu, nie zabija ich, niemniej naraża je na sytuacje, które w żaden sposób im nie służą. Służą jedynie realizacji artystycznej fantazji Banksy' ego.






instalacja Banksy' ego we wschodnim Londynie

Podobnie jak niektórym ludziom ich czworonożni przyjaciele (a raczej żywe zabawki).



Dotychczas Banksy malował na krowach, świniach czy owcach i umieszczał w bardziej lub mniej wskazanym dla nich otoczeniu. Ostatnio jednak najwyraźniej wraz z rosnącą popularnością Banksy uważa, że może sobie pozwolić na coraz więcej. W ramach wystawy "Barely Legal" w Los Angeles pokazał pomalowanego słonia jako dzieło sztuki. 38-letnia słonica Tai została wypożyczona z prywatnego zoo, pomalowana we wzór tapety wpasowujący się w dizajn pomieszczenia stylizowanego na salon; pasujący więc do ścian, mebli, dywanów, lampy, nie pasujący jednak z pewnością do dzikiego zwierzęcia. Jak powiedział Ed Boks z Animal Services Department, ta praca zawiera bardzo niewłaściwy przekaz, że " (...)krzywdzenie zwierząt jest nie tylko w porządku, ale że jest formą sztuki."(1)

Zwierzę jest zdezorientowane i osaczone na wiele sposobów - przez ściany pomieszczenia i znajdujące się w nim przedmioty, przez płot i tłum ludzi, przez jaskrawe światła reflektorów i błyski fleszy, przez hałas ludzkich głosów. Podobna sytuacja miała miejsce na Biennale Mediations w Poznaniu, była jednak chyba o wiele mniej drastyczna i mniej uprzedmiotawiająca.(2) Przyprowadzona tam koza czuła się jednak źle, co wiem z relacji naocznych świadków, w tym osób profesjonalnie zajmujących się sztuką, niekoniecznie zaangażowanych w problem praw zwierząt, co chyba obiektywizuje w jakimś stopniu ich wrażenia. Słoń wykorzystany przez Banksy' ego czuł się chyba co najmniej tak samo źle, a raczej dużo gorzej, jest bowiem zwierzęciem dzikim, w dodatku został nie tylko przyprowadzony w sztuczne, pełne ludzi miejsce, ale i pomalowany. Nie będę tu analizować mętnych tłumaczeń organizatorów całego tego cyrku (dosłownie i w przenośni), że podobno farby były nietoksyczne, a zwierzę miało dostęp do wody, gdyż nie zmienia to sedna problemu, jakim jest coraz powszechniejsze uprzedmiotowianie, upokarzanie i krzywdzenie zwierząt w sztuce czy też dla sztuki.









Krytyczne analizy takich zjawisk nie są tylko "histeryzowaniem nie rozumiejących współczesnej sztuki obrońców zwierząt", ale wpisują się w nurt, który określić można by mianem antygatunkowistycznej historii sztuki (3), lub szerzej, w nurt ekokrytyczny w humanistyce. Są krytycznym widzeniem zjawisk artystycznych i mechanizmów działania świata sztuki, popularności artystów, rynku. Wszak na wernisażu aletrnatywnego(?) artysty Banksyego pojawili się Angelina Jolie, Brad Pitt, Collin Farell, Orlando Bloom, Cameron Diaz, a jego prace osiągają ceny 10,000 £. Damien Hirst jest chyba najdroższym artystą na świecie, Katarzyna Kozyra stała się sławna dzięki "Piramidzie zwierząt". Czyżby bezwzględne wykorzystywanie zwierząt i szum wokół tego były jedną z recept na artystyczny sukces? W końcu działa to tak, że ja sama także napisałam o Banksym z tego powodu...

***
(1) Oryginalny cytat brzmi: "I think it sends a very wrong message that abusing animals is not only OK, it's an art form." (www.thisislondon.co.uk)
(2)Zob. "Koza na Biennale Mediations".
(3)Por. "Antygatunkowsityczna historia sztuki".


***
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.