Rysiek z Klanu zmienia image! - chciałoby się rzec. Ale tak naprawdę to Piotr Cyrwus miał dość wizerunku Ryśka z "Klanu" (za pierwszym razem cudzysłów celowo pominęłam). Ta postać tak przylgnęła do aktora, że musiałam sprawdzić, jak ma naprawdę na imię.
Trzeba przyznać, że mu się udało. Zaprezentował się jako szef mafii, typowy twardziel, stereotypowy prawdziwy mężczyzna. Bo przecież uczynny i dobry Rysiek prawdziwym mężczyzną nie był. Był mięczakiem i pantoflarzem, w najlepszym wypadku "miśkiem". Tak to pozornie wygląda, gdy poddamy się władzy stereotypów. Ale nowy bohater Cyrwusa okazuje się być jednak nie aż tak daleki od Ryśka. Grę ze stereotypem uważam tu za udaną, pokazuje ona, że wygląd twardziela nie musi oznaczać zatwardziałego serca. A przez pojawienie się w spocie policjanta jako tzw. "psa" zamiast prawdziwego psa nadaje filmowi wymowę podwójnie przeciwdziałającą przemocy - zarówno wobec zwierząt, jak i wobec ludzi.
---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
---
blog Doroty Łagodzkiej o zwierzętach w sztuce / Dorota Łagodzka's blog about animals in art
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 13 grudnia 2012
poniedziałek, 16 maja 2011
Wege porno
Uwaga! Ten wpis zawiera zdjęcia, które mogą zostać uznane za pornografię.
W majowym "Arteonie" pojawił się tekst Doroty Łuczak "Obrona cyckiem. PETA przeciw opresji(?)" o kampaniach PETA (People for Ethical Treatment of Animals) wykorzystujących nagie zdjęcia modelek, często erotyczne. Autorka analizuje fotografie, w których ukazywane są nagie modelki i wskazuje na stereotypowo erotyczny charakter tych przedstawień, w których kobieta staje się przedmiotem obserwacji męskiego spojrzenia. Zadziwiający wydaje jej się fakt, że "w Stanach Zjednoczonych - królestwie politycznej poprawności - nawet protesty feministek w tej sprawie spotykały się z niezrozumieniem. Tymczasem PETA - najbardziej znana na świecie organizacja walcząca z opresją zwierząt - aktywnie uczestnicząc w tworzeniu współczesnej kultury wizualnej, podtrzymuje opresyjny wobec kobiet porządek patriarchalny." A zatem według autorki PETA walcząc z opresją zwierząt wspiera opresję kobiet. A przecież, jak już wielokrotnie pisałam, mechanizm działania gatunkowizmu jest analogiczny do rasizmu i seksizmu. Według mnie weganizm i seksizm stoją ze sobą w sprzeczności, choć zapewne wiele jest niuansów i sytuacji nieoczywistych.
O ile w pierwszych "gołych" kampaniach PETA pod hasłem "I'd rather go naked than wear fur" ("Wolę chodzić nago niż nosić futro") Łuczak dostrzega jakiś sens - wynikający ze związku pomiędzy noszeniem futer a nagością - to pozostałe kampanie uznaje już za wpisujące kobiety w patriarchalne schematy, "ucyckowienie jej". Przyznać trzeba jednak, że to zazwyczaj kobiety noszą futra, by podkreślić swój prestiż i seksapil (co akurat zawsze mnie zastanawiało, bo futra niemiłosiernie pogrubiają).
Izabela Kowalczyk natomiast wskazuje na zupełnie inny aspekt, a mianowicie, że nagość, nawet erotyczna, przeznaczona dla męskiego widza, nie musi oznaczać uprzedmiotowienia. Nawiązując krytycznie do tzw. "feminizmu ofiary" wskazuje na możliwość czerpania przyjemności z bycia oglądaną. Dodam, że również w walce o prawa zwierząt coraz częściej podkreśla się, że zwierzęta nie tylko cierpią, czują ból i strach, ale także przyjemność, zadowolenie i entuzjazm.
Zgodzę się, że przyjemność z bycia piękną, oglądaną i pożądaną jest aspektem często pomijanym w feministycznych interpretacjach, niemniej w wypadku kampanii PETA (jak i rożnych przejawów kultury popularnej, które te kampanie kopiują), wizerunki kobiet faktycznie wpisują się w seksistowskie schematy uprzedmiotawiające kobietę bądź liczące się wyłącznie z upodobaniami mężczyzn (pytanie na ile są to rzeczywiste upodobania, na ile ukształtowane i tymczasowe?). Symptomatyczna jest też zdecydowana jednostronność płciowa, tzn. epatowanie niemal wyłącznie kobiecym ciałem, ukazywanym tak, by podobało się mężczyznom. Nadzy mężczyźni na zdjęciach dla PETA pojawiają się rzadko, i to zazwyczaj w towarzystwie kobiet. Młode, prężne, seksowne męskie ciała w ogóle są rzadkością we współczesnej kulturze wizualnej. A jeśli się pojawiają, to częściej w kontekście homoseksualnym. Podobnie jest z pornografią (i prostytucją). Istnieje właściwie wyłącznie pornografia dla mężczyzn. Występują w niej z reguły przeciętni, często dużo starsi faceci i niemal zawsze perfekcyjne, młodziutkie kobiety. Kategorie filmów, scenariusze, sposób prowadzenia kamery i sposób ukazywania ciał i seksu - wszystko to nastawione jest na męskiego widza. Kobiety wszak nie oglądają (czy na pewno??) pornografii, mogą lub powinny najwyżej oburzać się, gorszyć, wstydzić lub być zazdrosne. Jeżeli istnieje pornografia, w której można się do woli naoglądać nagiego męskiego ciała, to jest to pornografia gejowska. Bardzo nieliczne produkcje zaliczane do tzw. porno dla kobiet są trudno dostępne i słono płatne, często przeznaczone dla lesbijek (choć dużo częściej lesbijki pojawiają się jako motyw w męskim porno!) lub są rodzajem porno-artystycznego eksperymentu, a już na pewno jest ich za mało, by mogłyby uwzględniać różnorodne upodobania kobiet.
Veggie Love CASTING SESSION otwarcie wpisuje się w tę seksistowską tradycję pornograficzną. Widzimy jednego, średnio atrakcyjnego, łysiejącego i lekko przy kości faceta oraz całą plejadę idealnie zgrabnych i seksownych dziewczyn w bieliźnie i na wysokich szpilkach. Prezentują się w sposób, który jest chyba najbardziej typowym rodzajem wstępu do przeciętnego amerykańskiego pornola bez fabuły. W tym wszytskim wkurzająca jest właśnie ta jednostronność. Dlaczego bowiem nie pojawia się plejada przystojnych nagich młodzieńców w modnych bokserkach, których atrakcyjność i talent do erotycznych igraszek z warzywami ocenia filmująca je kobieta, kierująca castingiem? Odpowiedzią mogą być tylko stereotypy, które PETA skwapliwie i świadomie powiela.
No właśnie, świadomie. Dlatego też w jakimś stopniu jestem w stanie zrozumieć sens tych kampanii. Większość bowiem wegetarian i wegan to kobiety, a kulturowo męskość jest silnie związana z mięsnością. Pokutuje stereotyp, że prawdziwy mężczyzna musi jeść mięso i jajka, żeby być silny, wysportowany i budować masę mięśniową. Tak myślący o sobie mężczyzna to właśnie przeciętny widz typowego amerykańskiego pornola. I do niego właśnie chce trafić PETA. Ale może w takim razie skuteczniejsza byłaby kampania przedstawiająca seksownych nagich silnych mężczyzn z hasłem o przesłaniu: Nie musisz jeść mięsa, żeby być prawdziwym mężczyzną, żeby być dobry w łóżku, żeby mieć duży penis, żeby podobać się kobietom itd. Choć oczywiście też by to było stereotypowe i wpisywało się w opresje i obsesje współczesnej kultury popularnej.
Eksponowanie erotyczności, nagości i atrakcyjności ciała jest z resztą dla mnie jak najbardziej zrozumiałe w kampaniach promujących prawa zwierząt, a to dlatego, że w świadomości przeciętnego mięsożernego obywatela weganin to chudy, zasuszony, blady i anemiczny dziwak ubierający się w sprane sztruksy. Zapewne dlatego PETA wymyśliła także konkurs na najseksowniejszych wegetarian roku (Sexiest Vegetarian 2011), a w Polsce inicjatywę te kontynuuje portal wegetarianie.pl, który jednak ewidentnie odcina się od seksistowskich wzorów, zaczynając ogłoszenie o konkursie od słów: Wegetarianie, Weganie. Panowie i Panie!
W zupełnie inny sposób wykorzystuje pornografię Isabella Rossellini w swoim "Green porno", ale o tym już innym razem...
Isabella Rossellini, "Green porno".
---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
---
W majowym "Arteonie" pojawił się tekst Doroty Łuczak "Obrona cyckiem. PETA przeciw opresji(?)" o kampaniach PETA (People for Ethical Treatment of Animals) wykorzystujących nagie zdjęcia modelek, często erotyczne. Autorka analizuje fotografie, w których ukazywane są nagie modelki i wskazuje na stereotypowo erotyczny charakter tych przedstawień, w których kobieta staje się przedmiotem obserwacji męskiego spojrzenia. Zadziwiający wydaje jej się fakt, że "w Stanach Zjednoczonych - królestwie politycznej poprawności - nawet protesty feministek w tej sprawie spotykały się z niezrozumieniem. Tymczasem PETA - najbardziej znana na świecie organizacja walcząca z opresją zwierząt - aktywnie uczestnicząc w tworzeniu współczesnej kultury wizualnej, podtrzymuje opresyjny wobec kobiet porządek patriarchalny." A zatem według autorki PETA walcząc z opresją zwierząt wspiera opresję kobiet. A przecież, jak już wielokrotnie pisałam, mechanizm działania gatunkowizmu jest analogiczny do rasizmu i seksizmu. Według mnie weganizm i seksizm stoją ze sobą w sprzeczności, choć zapewne wiele jest niuansów i sytuacji nieoczywistych.
O ile w pierwszych "gołych" kampaniach PETA pod hasłem "I'd rather go naked than wear fur" ("Wolę chodzić nago niż nosić futro") Łuczak dostrzega jakiś sens - wynikający ze związku pomiędzy noszeniem futer a nagością - to pozostałe kampanie uznaje już za wpisujące kobiety w patriarchalne schematy, "ucyckowienie jej". Przyznać trzeba jednak, że to zazwyczaj kobiety noszą futra, by podkreślić swój prestiż i seksapil (co akurat zawsze mnie zastanawiało, bo futra niemiłosiernie pogrubiają).
Izabela Kowalczyk natomiast wskazuje na zupełnie inny aspekt, a mianowicie, że nagość, nawet erotyczna, przeznaczona dla męskiego widza, nie musi oznaczać uprzedmiotowienia. Nawiązując krytycznie do tzw. "feminizmu ofiary" wskazuje na możliwość czerpania przyjemności z bycia oglądaną. Dodam, że również w walce o prawa zwierząt coraz częściej podkreśla się, że zwierzęta nie tylko cierpią, czują ból i strach, ale także przyjemność, zadowolenie i entuzjazm.
Zgodzę się, że przyjemność z bycia piękną, oglądaną i pożądaną jest aspektem często pomijanym w feministycznych interpretacjach, niemniej w wypadku kampanii PETA (jak i rożnych przejawów kultury popularnej, które te kampanie kopiują), wizerunki kobiet faktycznie wpisują się w seksistowskie schematy uprzedmiotawiające kobietę bądź liczące się wyłącznie z upodobaniami mężczyzn (pytanie na ile są to rzeczywiste upodobania, na ile ukształtowane i tymczasowe?). Symptomatyczna jest też zdecydowana jednostronność płciowa, tzn. epatowanie niemal wyłącznie kobiecym ciałem, ukazywanym tak, by podobało się mężczyznom. Nadzy mężczyźni na zdjęciach dla PETA pojawiają się rzadko, i to zazwyczaj w towarzystwie kobiet. Młode, prężne, seksowne męskie ciała w ogóle są rzadkością we współczesnej kulturze wizualnej. A jeśli się pojawiają, to częściej w kontekście homoseksualnym. Podobnie jest z pornografią (i prostytucją). Istnieje właściwie wyłącznie pornografia dla mężczyzn. Występują w niej z reguły przeciętni, często dużo starsi faceci i niemal zawsze perfekcyjne, młodziutkie kobiety. Kategorie filmów, scenariusze, sposób prowadzenia kamery i sposób ukazywania ciał i seksu - wszystko to nastawione jest na męskiego widza. Kobiety wszak nie oglądają (czy na pewno??) pornografii, mogą lub powinny najwyżej oburzać się, gorszyć, wstydzić lub być zazdrosne. Jeżeli istnieje pornografia, w której można się do woli naoglądać nagiego męskiego ciała, to jest to pornografia gejowska. Bardzo nieliczne produkcje zaliczane do tzw. porno dla kobiet są trudno dostępne i słono płatne, często przeznaczone dla lesbijek (choć dużo częściej lesbijki pojawiają się jako motyw w męskim porno!) lub są rodzajem porno-artystycznego eksperymentu, a już na pewno jest ich za mało, by mogłyby uwzględniać różnorodne upodobania kobiet.
Veggie Love CASTING SESSION otwarcie wpisuje się w tę seksistowską tradycję pornograficzną. Widzimy jednego, średnio atrakcyjnego, łysiejącego i lekko przy kości faceta oraz całą plejadę idealnie zgrabnych i seksownych dziewczyn w bieliźnie i na wysokich szpilkach. Prezentują się w sposób, który jest chyba najbardziej typowym rodzajem wstępu do przeciętnego amerykańskiego pornola bez fabuły. W tym wszytskim wkurzająca jest właśnie ta jednostronność. Dlaczego bowiem nie pojawia się plejada przystojnych nagich młodzieńców w modnych bokserkach, których atrakcyjność i talent do erotycznych igraszek z warzywami ocenia filmująca je kobieta, kierująca castingiem? Odpowiedzią mogą być tylko stereotypy, które PETA skwapliwie i świadomie powiela.
No właśnie, świadomie. Dlatego też w jakimś stopniu jestem w stanie zrozumieć sens tych kampanii. Większość bowiem wegetarian i wegan to kobiety, a kulturowo męskość jest silnie związana z mięsnością. Pokutuje stereotyp, że prawdziwy mężczyzna musi jeść mięso i jajka, żeby być silny, wysportowany i budować masę mięśniową. Tak myślący o sobie mężczyzna to właśnie przeciętny widz typowego amerykańskiego pornola. I do niego właśnie chce trafić PETA. Ale może w takim razie skuteczniejsza byłaby kampania przedstawiająca seksownych nagich silnych mężczyzn z hasłem o przesłaniu: Nie musisz jeść mięsa, żeby być prawdziwym mężczyzną, żeby być dobry w łóżku, żeby mieć duży penis, żeby podobać się kobietom itd. Choć oczywiście też by to było stereotypowe i wpisywało się w opresje i obsesje współczesnej kultury popularnej.
Eksponowanie erotyczności, nagości i atrakcyjności ciała jest z resztą dla mnie jak najbardziej zrozumiałe w kampaniach promujących prawa zwierząt, a to dlatego, że w świadomości przeciętnego mięsożernego obywatela weganin to chudy, zasuszony, blady i anemiczny dziwak ubierający się w sprane sztruksy. Zapewne dlatego PETA wymyśliła także konkurs na najseksowniejszych wegetarian roku (Sexiest Vegetarian 2011), a w Polsce inicjatywę te kontynuuje portal wegetarianie.pl, który jednak ewidentnie odcina się od seksistowskich wzorów, zaczynając ogłoszenie o konkursie od słów: Wegetarianie, Weganie. Panowie i Panie!
W zupełnie inny sposób wykorzystuje pornografię Isabella Rossellini w swoim "Green porno", ale o tym już innym razem...
Isabella Rossellini, "Green porno".
---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
---
niedziela, 24 kwietnia 2011
4 maja w Pokoju z kuchnią
Tuż po długim weekendzie zapraszam do Pokoju z kuchnią w toruńskim CSW na mój wykład:
"Zwierzęta w sztuce współczesnej a problem wolności wypowiedzi
artystycznej"
Wykład będzie krytyczną analizą relacji artystów ze zwierzętami w
sztuce współczesnej w kontekście etyki antygatunkowizmu, ze wskazaniem
na sytuacje konfliktu wartości artystycznych i etycznych. Omówione
zostaną wybrane praktyki artystyczne, poprzez które w sztukę zostają
uwikłane zwierzęta, stając się materiałem sztuki, jej
współuczestnikami lub twórcami.
Joseph Beuys, "I Like America And America Likes Me", 1974.
Pilar Albarracĭn, "Wilczyca", 2006.
Wykład poprzedzi projekcja filmu krótkometrażowego "Stan Oblężenia" (reż. Xavier Bayle, muz. Rafal Iwański a.k.a. X-NAVI:et, montaż: Anna Pilewicz. 20' Hiszpania-Polska 2011), a wszystkiemu towarzyszyć będzie rynek wymiany, którego regulamin można znaleźć na stronie Wegetoruń.pl.. Na koniec - wegański poczęstunek! Wydarzenia te odbędą się w ramach Tygodnia Weganizmu.
Pokój z kuchnią, fot. Ernest Wińczyk
---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
---
"Zwierzęta w sztuce współczesnej a problem wolności wypowiedzi
artystycznej"
Wykład będzie krytyczną analizą relacji artystów ze zwierzętami w
sztuce współczesnej w kontekście etyki antygatunkowizmu, ze wskazaniem
na sytuacje konfliktu wartości artystycznych i etycznych. Omówione
zostaną wybrane praktyki artystyczne, poprzez które w sztukę zostają
uwikłane zwierzęta, stając się materiałem sztuki, jej
współuczestnikami lub twórcami.
Joseph Beuys, "I Like America And America Likes Me", 1974.
Pilar Albarracĭn, "Wilczyca", 2006.
Wykład poprzedzi projekcja filmu krótkometrażowego "Stan Oblężenia" (reż. Xavier Bayle, muz. Rafal Iwański a.k.a. X-NAVI:et, montaż: Anna Pilewicz. 20' Hiszpania-Polska 2011), a wszystkiemu towarzyszyć będzie rynek wymiany, którego regulamin można znaleźć na stronie Wegetoruń.pl.. Na koniec - wegański poczęstunek! Wydarzenia te odbędą się w ramach Tygodnia Weganizmu.
Pokój z kuchnią, fot. Ernest Wińczyk
---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
---
środa, 9 marca 2011
Fotoreportaż z wystawy i tekst z folderu
od lewej: Anna Jackowska, Maria Niemyjska, Tomek Rogaliński, Filip Sadowski
fot. Łukasz Żywulski
Trochę późno, bo prawie miesiąc po zakończeniu wystawy ZWIERZenia. Czułość istnienia, na której pokazane zostały prace Tomasza Rogalińskiego i Filipa Sadowskiego, zamieszczam jej dokumentację fotograficzną, wykonaną przez Kazimierza Napiórkowskiego z Wozowni. W szczególności jestem mu wdzięczna za wspaniałe zdjęcia "Psa w pościeli". Jemu też należą się podziękowania za piękny folderek i zaproszenia. Za zdjęcia z wernisażu dziękuję też Łukaszowi Żywulskiemu. Annie Jackowskiej pragnę serdecznie podziękować za możliwość zorganizowania tej wystawy i za przemiłą współpracę. Podziękowania kieruję także w stronę Marii Niemyjskiej i pozostałych pracowników Wozowni, a także Jakuba Banasiaka z Galerii Kolonie, z którą związany jest Filip. Zaś podziękowania dla samych artystów to już oczywistość! :-)
Zdjęcia na blogu pojawiają się w kolejności odpowiadającej z grubsza ruchowi widza, kolejności zwiedzania wymuszonej przestrzenią lub też przez nią podpowiadanej. Idąc klatką schodową najpierw trafiało na salę z rzeźbami Tomka Rogalińskiego, która kusiła obiektami widocznymi przez szklaną ścianę w jasnej rozświetlonej przestrzeni. Oglądaniu rzeźb towarzyszyły dźwięki z filmów Sadowskiego, które kazały podążyć w ich kierunku. Dźwięk był więc elementem integrującym obie części wystawy. W drugiej sali można było w ciemności i ciszy zagłębić się w miękkiej pufie i w skupieniu obejrzeć filmy.
Na samym końcu tego wpisu zamieszczam tekst z folderku towarzyszącego wystawie, który jest nieco rozbudowany w stosunku do tekstu rozsyłanego do mediów, który zamieściłam wcześniej na blogu w ramach zapowiedzi wystawy.
Tomek Rogaliński, "Pies w pościeli", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Tomek Rogaliński, "Pies w pościeli", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Tomek Rogaliński, "Pies w pościeli", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Tomek Rogaliński, "Pies w pościeli", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Tomek Rogaliński, "Przyszły i poszły", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
fot. Łukasz Żywulski
Tomek Rogaliński, "Przyszły i poszły", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Tomek Rogaliński, "Żółty piesek", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Tomek Rogaliński, "Żółty piesek", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Tomek Rogaliński, "Mały", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Tomek Rogaliński, "Mały", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Tomek Rogaliński, "Mały", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Łukasz Żywulski
fot. Łukasz Żywulski
Projekcja filmów Filipa Sadowskiego "Schron" i "Klatka", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Łukasz Żywulski
Projekcja filmów Filipa Sadowskiego "Schron" i "Klatka", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Łukasz Żywulski
Projekcja filmów Filipa Sadowskiego "Schron" i "Klatka", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Projekcja filmów Filipa Sadowskiego "Schron" i "Klatka", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Projekcja filmów Filipa Sadowskiego "Schron" i "Klatka", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Filip Sadowski, "Schron"
Filip Sadowski, "Klatka"
folderek wystawy "ZWIERZenia. Czułośc istnienia", fot. Tomasz Rogaliński
Tekst z folderu:
Dorota Łagodzka
ZWIERZenia. Czułość istnienia
Zwierz-am się, więc jestem – napisała Agata Araszkiewicz, parafrazując Jacquesa Derridę. Poprzez grę słów, możliwą tylko w języku polskim, do filozoficznych rozważań Derridy na temat zwierzęcości autorka dodała warstwę emocjonalną. Jednym z możliwych artystycznych komentarzy do tych rozważań są prezentowane na wystawie w Wozowni rzeźby Tomasza Rogalińskiego i filmy Filipa Sadowskiego.
Tym, co je łączy, jest postać psa. Jest on głównym bohaterem, człowiek pojawia się jako dopowiedzenie, uzupełnienie, bohater drugoplanowy. Wszystkie kontemplują też w jakiś sposób zwyczajność psa, zwierzęcia samego w sobie, nie zaś jako symbolu czegoś, co ludzkie, nie jako nośnika ludzkich znaczeń i metafor. W tych pracach psy pojawiają się jako konkretne jednostki, jako osoby, ale także jako uniwersalne znaki „psowatości” i zwierzęcości w ogóle. Prace uwidaczniają sposób bycia psa w świecie, nie abstrahują przy tym od relacji zwierzęcia z człowiekiem, przywołują na różne sposoby ludzką obecność.
Dzieła Rogalińskiego i Sadowskiego łączy też rodzaj emocjonalnej atmosfery: zawierają dozę swoistej czułości, uczucia, które bardzo trudno oddać w sposób, który nie trąciłby banałem lub kiczem. Im się to udało! Jest to czułość, której towarzyszy poczucie śmierci i sytuacja zagrożenia cielesności, przy czym u każdego z artystów wszystkie one przybierają inny wyraz. Wszak rzeźba i wideo art to dwa zupełnie inne media sztuki.
Filmy Sadowskiego mówią wiele nie tylko o zwierzętach, ale także, a może nawet więcej, o naturze człowieka, która ujawnia się poprzez stosunek do zwierząt. W swojej twórczości, przede wszystkim tej zebranej w powstałej rok temu książce-wystawie "Surogat", artysta sugeruje, że w ludzkich praktykach uważanych za normalne i oczywiste, tkwią zalążki zła; te same które doprowadziły ludzkość do największych zbrodni w historii. Treści te Sadowski pokazuje za pomocą kolaży obrazów i tekstów. Zazwyczaj posługuje się typowo postmodernistyczną metodą tworzenia nowej całości ze znalezionych fragmentów: pochodzących z internetu zdjęć, tekstów, reportaży, fragmentów prozy czy poezji – czyjejś lub swojej. Łączy je w sposób, który daje zupełnie nową jakość i wytwarza nowe znaczenia. Na podobnej zasadzie posługuje się obrazem filmowym i muzyką, tworząc nowe projekcje, fabuły i treści. Operuje zatem techniką found footage. Jak zauważa Tomasz Kozak, w szerszym rozumieniu found footage film, zwany niekiedy filmem kompilacyjnym, jest odrębnym gatunkiem sztuki wideo, który przy pomocy awangardowych technik montażowych dokonuje powtórnej redakcji cudzych dzieł ujawniając ich nieświadome, zaszyfrowane lub potencjalne znaczenia.
W kontekście całej twórczości artysty "Klatka" i "Schron" wydają się wręcz optymistyczne, napawają nadzieją, że w naturze ludzkiej tkwi jednak pierwiastek dobra. Egzystencjalna refleksja przepełniona jest tu skondensowaną dawką emocji, wśród których na pierwszy plan wysuwa się czułość. Połączenie pełnego napięcia dokumentu, poetyckiej narracji i oniryczności obrazu bezlitośnie wzrusza.
Rzeźby Rogalińskiego także emanują czułością, jednak nie wzbudzają odczuć tak gwałtownych. Artysta abstrahuje także bardziej od człowieka, jedynym niemal znakiem ludzkiej obecności jest prześcieradło w "Psie w pościeli" i różowa szmatka w Małym. Artysta przedstawia po prostu zwierzęta, ich cielesny i metafizyczny wymiar. Ukazuje psy i ślimaki w ich bezpośredniej zwierzęcości, w ich zwierzęcej kondycji. Ślimaki – na tej wystawie tytułowi bohaterowie rzeźby "Przyszły i poszły", są jednym z najczęściej występujących motywów w jego twórczości. Szczególnie często pojawia się wątek przemijania i śmierci, rozkładu ciała. "Żółty piesek" to portret nieżywego małego psa z wybebeszonymi wnętrznościami, może ofiary wypadku samochodowego. Nieoczywistość organicznych form sugeruje jednocześnie martwe ciało w dołku i kształt płodu, ulokowanego bezpiecznie w brzuchu matki. Ambiwalencja form przestrzennych powoduje balansowanie postrzeżenia na granicy narodzin i przemijania, życia i śmierci. Prace Rogalińskiego ukazują niesamowitość i zwyczajność zwierzęcego ciała oraz eksponują jego haptyczną organiczność ze swoistą czułością. Abiekt zostaje tu oswojony, pokazany w taki sposób, że nie odrzuca, nie jest wstrętny, a raczej uroczy. Świadomość medium, jakim jest rzeźba, świadomość materiału i maksymalne wyzyskiwanie jego wizualnych i haptycznych właściwości, współgra z charakterystyczną dla prac Rogalińskiego organiczną estetyką. Intuicyjny sposób rzeźbienia przekłada się na autentyczny i bezpośredni język jego sztuki oraz swoiście prostolinijny wyraz dzieł. Jednak, jak trafnie to ujął Andrzej Mencfel, prosta bezpośredniość działania jest zawsze najtrudniejsza do objaśnienia i poniekąd objaśnienia nie potrzebuje.
Pracą szczególną jest najmniejsza i najmniej spektakularna z obecnych tu rzeźb – "Mały". Powstała ona bowiem już po opracowaniu koncepcji wystawy i ostatecznie została w nią włączona. Rogaliński stworzył ją pod wpływem silnych emocji, jakie wzbudził w nim jeden z filmów Sadowskiego.
Tomasz Rogaliński - ur.1987, tworzy rzeźby, obiekty i instalacje rzeźbiarskie, mieszka i pracuje w Koszalinie.
Filip Sadowski – ur. 1983, tworzy filmy i kolaże, związany z warszawską galerią Kolonie, mieszka i pracuje w Warszawie.
---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
fot. Łukasz Żywulski
Trochę późno, bo prawie miesiąc po zakończeniu wystawy ZWIERZenia. Czułość istnienia, na której pokazane zostały prace Tomasza Rogalińskiego i Filipa Sadowskiego, zamieszczam jej dokumentację fotograficzną, wykonaną przez Kazimierza Napiórkowskiego z Wozowni. W szczególności jestem mu wdzięczna za wspaniałe zdjęcia "Psa w pościeli". Jemu też należą się podziękowania za piękny folderek i zaproszenia. Za zdjęcia z wernisażu dziękuję też Łukaszowi Żywulskiemu. Annie Jackowskiej pragnę serdecznie podziękować za możliwość zorganizowania tej wystawy i za przemiłą współpracę. Podziękowania kieruję także w stronę Marii Niemyjskiej i pozostałych pracowników Wozowni, a także Jakuba Banasiaka z Galerii Kolonie, z którą związany jest Filip. Zaś podziękowania dla samych artystów to już oczywistość! :-)
Zdjęcia na blogu pojawiają się w kolejności odpowiadającej z grubsza ruchowi widza, kolejności zwiedzania wymuszonej przestrzenią lub też przez nią podpowiadanej. Idąc klatką schodową najpierw trafiało na salę z rzeźbami Tomka Rogalińskiego, która kusiła obiektami widocznymi przez szklaną ścianę w jasnej rozświetlonej przestrzeni. Oglądaniu rzeźb towarzyszyły dźwięki z filmów Sadowskiego, które kazały podążyć w ich kierunku. Dźwięk był więc elementem integrującym obie części wystawy. W drugiej sali można było w ciemności i ciszy zagłębić się w miękkiej pufie i w skupieniu obejrzeć filmy.
Na samym końcu tego wpisu zamieszczam tekst z folderku towarzyszącego wystawie, który jest nieco rozbudowany w stosunku do tekstu rozsyłanego do mediów, który zamieściłam wcześniej na blogu w ramach zapowiedzi wystawy.
Tomek Rogaliński, "Pies w pościeli", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Tomek Rogaliński, "Pies w pościeli", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Tomek Rogaliński, "Pies w pościeli", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Tomek Rogaliński, "Pies w pościeli", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Tomek Rogaliński, "Przyszły i poszły", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
fot. Łukasz Żywulski
Tomek Rogaliński, "Przyszły i poszły", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Tomek Rogaliński, "Żółty piesek", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Tomek Rogaliński, "Żółty piesek", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Tomek Rogaliński, "Mały", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Tomek Rogaliński, "Mały", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Tomek Rogaliński, "Mały", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Łukasz Żywulski
fot. Łukasz Żywulski
Projekcja filmów Filipa Sadowskiego "Schron" i "Klatka", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Łukasz Żywulski
Projekcja filmów Filipa Sadowskiego "Schron" i "Klatka", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Łukasz Żywulski
Projekcja filmów Filipa Sadowskiego "Schron" i "Klatka", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Projekcja filmów Filipa Sadowskiego "Schron" i "Klatka", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Projekcja filmów Filipa Sadowskiego "Schron" i "Klatka", wystawa "ZWIERZenia. Czułość istnienia", Galeria Wozownia, styczeń/luty 2011, fot. Kazimierz Napiórkowski
Filip Sadowski, "Schron"
Filip Sadowski, "Klatka"
folderek wystawy "ZWIERZenia. Czułośc istnienia", fot. Tomasz Rogaliński
Tekst z folderu:
Dorota Łagodzka
ZWIERZenia. Czułość istnienia
Zwierz-am się, więc jestem – napisała Agata Araszkiewicz, parafrazując Jacquesa Derridę. Poprzez grę słów, możliwą tylko w języku polskim, do filozoficznych rozważań Derridy na temat zwierzęcości autorka dodała warstwę emocjonalną. Jednym z możliwych artystycznych komentarzy do tych rozważań są prezentowane na wystawie w Wozowni rzeźby Tomasza Rogalińskiego i filmy Filipa Sadowskiego.
Tym, co je łączy, jest postać psa. Jest on głównym bohaterem, człowiek pojawia się jako dopowiedzenie, uzupełnienie, bohater drugoplanowy. Wszystkie kontemplują też w jakiś sposób zwyczajność psa, zwierzęcia samego w sobie, nie zaś jako symbolu czegoś, co ludzkie, nie jako nośnika ludzkich znaczeń i metafor. W tych pracach psy pojawiają się jako konkretne jednostki, jako osoby, ale także jako uniwersalne znaki „psowatości” i zwierzęcości w ogóle. Prace uwidaczniają sposób bycia psa w świecie, nie abstrahują przy tym od relacji zwierzęcia z człowiekiem, przywołują na różne sposoby ludzką obecność.
Dzieła Rogalińskiego i Sadowskiego łączy też rodzaj emocjonalnej atmosfery: zawierają dozę swoistej czułości, uczucia, które bardzo trudno oddać w sposób, który nie trąciłby banałem lub kiczem. Im się to udało! Jest to czułość, której towarzyszy poczucie śmierci i sytuacja zagrożenia cielesności, przy czym u każdego z artystów wszystkie one przybierają inny wyraz. Wszak rzeźba i wideo art to dwa zupełnie inne media sztuki.
Filmy Sadowskiego mówią wiele nie tylko o zwierzętach, ale także, a może nawet więcej, o naturze człowieka, która ujawnia się poprzez stosunek do zwierząt. W swojej twórczości, przede wszystkim tej zebranej w powstałej rok temu książce-wystawie "Surogat", artysta sugeruje, że w ludzkich praktykach uważanych za normalne i oczywiste, tkwią zalążki zła; te same które doprowadziły ludzkość do największych zbrodni w historii. Treści te Sadowski pokazuje za pomocą kolaży obrazów i tekstów. Zazwyczaj posługuje się typowo postmodernistyczną metodą tworzenia nowej całości ze znalezionych fragmentów: pochodzących z internetu zdjęć, tekstów, reportaży, fragmentów prozy czy poezji – czyjejś lub swojej. Łączy je w sposób, który daje zupełnie nową jakość i wytwarza nowe znaczenia. Na podobnej zasadzie posługuje się obrazem filmowym i muzyką, tworząc nowe projekcje, fabuły i treści. Operuje zatem techniką found footage. Jak zauważa Tomasz Kozak, w szerszym rozumieniu found footage film, zwany niekiedy filmem kompilacyjnym, jest odrębnym gatunkiem sztuki wideo, który przy pomocy awangardowych technik montażowych dokonuje powtórnej redakcji cudzych dzieł ujawniając ich nieświadome, zaszyfrowane lub potencjalne znaczenia.
W kontekście całej twórczości artysty "Klatka" i "Schron" wydają się wręcz optymistyczne, napawają nadzieją, że w naturze ludzkiej tkwi jednak pierwiastek dobra. Egzystencjalna refleksja przepełniona jest tu skondensowaną dawką emocji, wśród których na pierwszy plan wysuwa się czułość. Połączenie pełnego napięcia dokumentu, poetyckiej narracji i oniryczności obrazu bezlitośnie wzrusza.
Rzeźby Rogalińskiego także emanują czułością, jednak nie wzbudzają odczuć tak gwałtownych. Artysta abstrahuje także bardziej od człowieka, jedynym niemal znakiem ludzkiej obecności jest prześcieradło w "Psie w pościeli" i różowa szmatka w Małym. Artysta przedstawia po prostu zwierzęta, ich cielesny i metafizyczny wymiar. Ukazuje psy i ślimaki w ich bezpośredniej zwierzęcości, w ich zwierzęcej kondycji. Ślimaki – na tej wystawie tytułowi bohaterowie rzeźby "Przyszły i poszły", są jednym z najczęściej występujących motywów w jego twórczości. Szczególnie często pojawia się wątek przemijania i śmierci, rozkładu ciała. "Żółty piesek" to portret nieżywego małego psa z wybebeszonymi wnętrznościami, może ofiary wypadku samochodowego. Nieoczywistość organicznych form sugeruje jednocześnie martwe ciało w dołku i kształt płodu, ulokowanego bezpiecznie w brzuchu matki. Ambiwalencja form przestrzennych powoduje balansowanie postrzeżenia na granicy narodzin i przemijania, życia i śmierci. Prace Rogalińskiego ukazują niesamowitość i zwyczajność zwierzęcego ciała oraz eksponują jego haptyczną organiczność ze swoistą czułością. Abiekt zostaje tu oswojony, pokazany w taki sposób, że nie odrzuca, nie jest wstrętny, a raczej uroczy. Świadomość medium, jakim jest rzeźba, świadomość materiału i maksymalne wyzyskiwanie jego wizualnych i haptycznych właściwości, współgra z charakterystyczną dla prac Rogalińskiego organiczną estetyką. Intuicyjny sposób rzeźbienia przekłada się na autentyczny i bezpośredni język jego sztuki oraz swoiście prostolinijny wyraz dzieł. Jednak, jak trafnie to ujął Andrzej Mencfel, prosta bezpośredniość działania jest zawsze najtrudniejsza do objaśnienia i poniekąd objaśnienia nie potrzebuje.
Pracą szczególną jest najmniejsza i najmniej spektakularna z obecnych tu rzeźb – "Mały". Powstała ona bowiem już po opracowaniu koncepcji wystawy i ostatecznie została w nią włączona. Rogaliński stworzył ją pod wpływem silnych emocji, jakie wzbudził w nim jeden z filmów Sadowskiego.
Tomasz Rogaliński - ur.1987, tworzy rzeźby, obiekty i instalacje rzeźbiarskie, mieszka i pracuje w Koszalinie.
Filip Sadowski – ur. 1983, tworzy filmy i kolaże, związany z warszawską galerią Kolonie, mieszka i pracuje w Warszawie.
---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
sobota, 8 stycznia 2011
Artmix nr 25(15) "Intymność"
To już 25. - jubileuszowy numer naszego pisma! Zarazem w tym roku stuknie "Artmixowi" 10 lat! Z tej okazji pijemy za zdrowie dawnych i obecnych redaktorek, autorek i autorów, współpracowniczek i współpracowników oraz za powodzenie dalszych numerów. Dla Aleki serdeczne podziękowania za współpracę oraz za "ćwiartkę na ćwiartkę"! ;-)
We wstępie do tego numeru znajdziecie kilka słów na temat początków "Artmixa" i fragmenty manifestu feministycznego z pierwszego numeru pisma.
Artmix nr 25(15) "Intymność"
Spis treści:
Wstępniak
Matylda Szewczyk, Momenty kryzysu. Stan Brakhage i Marjorie Keller o doświadczeniu porodu
Ewelina Jarosz, Intymny dystans. Sztuka lesbijska w Polsce
Dorota Łagodzka, Intymność w kontakcie ludzi i zwierząt w twórczości Janine Antoni, Kiry O'Reilly i Catherine E. Bell a wybrane idee ekofeminizmu
Eliza Bernatowicz, Janusowe oblicze Louise Bourgois
Agnieszka Kwiecień, Egzystencje intymności w obrazach Natalii LL
Edyta Zierkiewicz, Harda Wenus. Obrazy kobiet niestandardowo pięknych?
Izabela Kowalczyk, Przestrzenie intymności u Klaudii Urbanek-Kękuś
Angelika Richter, Self Directing. Women Artists from the GDR and the Expansion of their Art in Performance and Actions
Janine Antonie, "2038", 2000
Stan Brakhage, "Window Water Baby Moving", 1959
---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
We wstępie do tego numeru znajdziecie kilka słów na temat początków "Artmixa" i fragmenty manifestu feministycznego z pierwszego numeru pisma.
Artmix nr 25(15) "Intymność"
Spis treści:
Wstępniak
Matylda Szewczyk, Momenty kryzysu. Stan Brakhage i Marjorie Keller o doświadczeniu porodu
Ewelina Jarosz, Intymny dystans. Sztuka lesbijska w Polsce
Dorota Łagodzka, Intymność w kontakcie ludzi i zwierząt w twórczości Janine Antoni, Kiry O'Reilly i Catherine E. Bell a wybrane idee ekofeminizmu
Eliza Bernatowicz, Janusowe oblicze Louise Bourgois
Agnieszka Kwiecień, Egzystencje intymności w obrazach Natalii LL
Edyta Zierkiewicz, Harda Wenus. Obrazy kobiet niestandardowo pięknych?
Izabela Kowalczyk, Przestrzenie intymności u Klaudii Urbanek-Kękuś
Angelika Richter, Self Directing. Women Artists from the GDR and the Expansion of their Art in Performance and Actions
Janine Antonie, "2038", 2000
Stan Brakhage, "Window Water Baby Moving", 1959
---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
sobota, 4 grudnia 2010
ZWIERZenia. Czułość istnienia
Na dobry początek nowego roku zapraszam do Wozowni 7 stycznia o godz. 18:00 na otwarcie wystawy:
ZWIERZenia. Czułość istnienia / Animals' Confessions. Tenderness of Being
artyści / artists: Tomasz Rogaliński, Filip Sadowski
kuratorka / curator: Dorota Łagodzka
7.01. - 13.02.2011
otwarcie: 7 stycznia, godz. 18.00 / opening: 7th January, 6 PM
Galeria Sztuki Wozownia / Wozownia Art Gallery
ul. Ducha Świętego 6, Toruń / Ducha Swiętego street No 6, Torun, Poland
www.wozownia.pl
dyrektorka / director: Anna Jackowska
Zwierz-am się, więc jestem – napisała Agata Araszkiewicz, parafrazując Jacquesa Derridę. Poprzez grę słów, możliwą tylko w języku polskim, do filozoficznych rozważań Derridy na temat zwierzęcości autorka dodała warstwę emocjonalną. Jednym z możliwych artystycznych komentarzy do tych rozważań są prezentowane na wystawie w Wozowni rzeźby Tomasza Rogalińskiego i filmy Filipa Sadowskiego.
Tym, co je łączy, jest postać psa. Jest on głównym bohaterem, człowiek pojawia się jako dopowiedzenie, uzupełnienie, bohater drugoplanowy. Wszystkie kontemplują też w jakiś sposób zwyczajność psa, zwierzęcia samego w sobie, nie zaś jako symbolu czegoś, co ludzkie, nie jako nośnika ludzkich znaczeń i metafor. W tych pracach psy pojawiają się jako konkretne jednostki, jako osoby, ale także jako uniwersalne znaki „psowatości” i zwierzęcości w ogóle. Prace uwidaczniają sposób bycia psa w świecie, nie abstrahują przy tym od relacji zwierzęcia z człowiekiem, przywołują na różne sposoby ludzką obecność.
Dzieła Rogalińskiego i Sadowskiego łączy też rodzaj emocjonalnej atmosfery: zawierają dozę swoistej czułości, uczucia, które bardzo trudno oddać w sposób, który nie trąciłby banałem lub kiczem. Im się to udało! Jest to czułość, której towarzyszy poczucie śmierci i sytuacja zagrożenia cielesności, przy czym u każdego z artystów wszystkie one przybierają inny wyraz. Wszak rzeźba i wideo art to dwa zupełnie inne media sztuki. (tekst: Dorota Łagodzka)
Tomasz Rogaliński - ur.1987, tworzy rzeźby, obiekty i instalacje rzeźbiarskie, mieszka i pracuje w Koszalinie.
Filip Sadowski – ur. 1983, tworzy filmy i kolaże, związany z warszawską galerią Kolonie, mieszka i pracuje w Warszawie.
---
ENGLISH version will be added soon!
---
Tomasz Rogaliński, "Pies w pościeli"
Filip Sadowski, "Klatka"
---
Niniejszy tekst i zdjęcia można kopiować i rozpowszechniać wyłącznie w celu informowania o wystawie, osobach ją tworzących lub galerii Wozownia, przy czym należy zamieścić nazwiska autorów.
ZWIERZenia. Czułość istnienia / Animals' Confessions. Tenderness of Being
artyści / artists: Tomasz Rogaliński, Filip Sadowski
kuratorka / curator: Dorota Łagodzka
7.01. - 13.02.2011
otwarcie: 7 stycznia, godz. 18.00 / opening: 7th January, 6 PM
Galeria Sztuki Wozownia / Wozownia Art Gallery
ul. Ducha Świętego 6, Toruń / Ducha Swiętego street No 6, Torun, Poland
www.wozownia.pl
dyrektorka / director: Anna Jackowska
Zwierz-am się, więc jestem – napisała Agata Araszkiewicz, parafrazując Jacquesa Derridę. Poprzez grę słów, możliwą tylko w języku polskim, do filozoficznych rozważań Derridy na temat zwierzęcości autorka dodała warstwę emocjonalną. Jednym z możliwych artystycznych komentarzy do tych rozważań są prezentowane na wystawie w Wozowni rzeźby Tomasza Rogalińskiego i filmy Filipa Sadowskiego.
Tym, co je łączy, jest postać psa. Jest on głównym bohaterem, człowiek pojawia się jako dopowiedzenie, uzupełnienie, bohater drugoplanowy. Wszystkie kontemplują też w jakiś sposób zwyczajność psa, zwierzęcia samego w sobie, nie zaś jako symbolu czegoś, co ludzkie, nie jako nośnika ludzkich znaczeń i metafor. W tych pracach psy pojawiają się jako konkretne jednostki, jako osoby, ale także jako uniwersalne znaki „psowatości” i zwierzęcości w ogóle. Prace uwidaczniają sposób bycia psa w świecie, nie abstrahują przy tym od relacji zwierzęcia z człowiekiem, przywołują na różne sposoby ludzką obecność.
Dzieła Rogalińskiego i Sadowskiego łączy też rodzaj emocjonalnej atmosfery: zawierają dozę swoistej czułości, uczucia, które bardzo trudno oddać w sposób, który nie trąciłby banałem lub kiczem. Im się to udało! Jest to czułość, której towarzyszy poczucie śmierci i sytuacja zagrożenia cielesności, przy czym u każdego z artystów wszystkie one przybierają inny wyraz. Wszak rzeźba i wideo art to dwa zupełnie inne media sztuki. (tekst: Dorota Łagodzka)
Tomasz Rogaliński - ur.1987, tworzy rzeźby, obiekty i instalacje rzeźbiarskie, mieszka i pracuje w Koszalinie.
Filip Sadowski – ur. 1983, tworzy filmy i kolaże, związany z warszawską galerią Kolonie, mieszka i pracuje w Warszawie.
---
ENGLISH version will be added soon!
---
Filip Sadowski, "Klatka"---
Niniejszy tekst i zdjęcia można kopiować i rozpowszechniać wyłącznie w celu informowania o wystawie, osobach ją tworzących lub galerii Wozownia, przy czym należy zamieścić nazwiska autorów.
poniedziałek, 1 listopada 2010
Mateusz i Marta
Krótka opowieść o przyjaźni i uczuciu Mateusza do Marty. Mateusz jest chłopcem. Marta kurą. Jest czarna i umie wszystko. Mateusz ją uwielbia.
Film zdobył główną nagrodę w konkursie "Bierzcie i kręćcie" w kategorii "L' OFF Story" na tegorocznym festiwalu Off Plus Camera.
Mateusz i Marta
zdjęcia, scenariusz i reżyseria: Bartek Tryzna
montaż: Krzysiek Herbreder
muzyka: Damian Hajdukiewicz
wystąpili: Mateusz i jego kura Marta
Bartek Tryzna to młody niezależny filmowiec, laureat tegorocznej Doliny Kreatywnej oraz reprezentant akcji Filmowe Podlasie Atakuje!.
--
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
Film zdobył główną nagrodę w konkursie "Bierzcie i kręćcie" w kategorii "L' OFF Story" na tegorocznym festiwalu Off Plus Camera.
Mateusz i Marta
zdjęcia, scenariusz i reżyseria: Bartek Tryzna
montaż: Krzysiek Herbreder
muzyka: Damian Hajdukiewicz
wystąpili: Mateusz i jego kura Marta
Bartek Tryzna to młody niezależny filmowiec, laureat tegorocznej Doliny Kreatywnej oraz reprezentant akcji Filmowe Podlasie Atakuje!.
--
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


























