Rysiek z Klanu zmienia image! - chciałoby się rzec. Ale tak naprawdę to Piotr Cyrwus miał dość wizerunku Ryśka z "Klanu" (za pierwszym razem cudzysłów celowo pominęłam). Ta postać tak przylgnęła do aktora, że musiałam sprawdzić, jak ma naprawdę na imię.
Trzeba przyznać, że mu się udało. Zaprezentował się jako szef mafii, typowy twardziel, stereotypowy prawdziwy mężczyzna. Bo przecież uczynny i dobry Rysiek prawdziwym mężczyzną nie był. Był mięczakiem i pantoflarzem, w najlepszym wypadku "miśkiem". Tak to pozornie wygląda, gdy poddamy się władzy stereotypów. Ale nowy bohater Cyrwusa okazuje się być jednak nie aż tak daleki od Ryśka. Grę ze stereotypem uważam tu za udaną, pokazuje ona, że wygląd twardziela nie musi oznaczać zatwardziałego serca. A przez pojawienie się w spocie policjanta jako tzw. "psa" zamiast prawdziwego psa nadaje filmowi wymowę podwójnie przeciwdziałającą przemocy - zarówno wobec zwierząt, jak i wobec ludzi.
---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
---
blog Doroty Łagodzkiej o zwierzętach w sztuce / Dorota Łagodzka's blog about animals in art
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą męskość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą męskość. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 13 grudnia 2012
Czy prawdziwy facet zjada krowę w 5 sekund?
W najbliższy piątek w Kawiarni Fawory przy ul. Mickiewicza 21 w Wawie odbędzie się wernisaż wystawy "Prawa człowieka - zobacz je" wraz z dyskusją. Na początku wkurzyłam się, że w kontekście praw człowieka promowane jest mięsożerstwo (więc i zabijanie zwierząt) oraz przy okazji stereotypowy model męskości. W naszej kulturze bardzo silnie zakorzeniony jest stereotyp, że prawdziwy mężczyzna musi jeść mięso. Źródła tego stereotypu są złożone, ale można przytoczyć choćby niektóre. Prawdziwy mężczyzna poluje na mamuty, zabija. Ale w tym modelu prawdziwa kobieta siedzi przy garach, co pokazuje, w jaki sposób taki "mięsny" model męśkości konotuje seksitowskie podejście do kobiet i utwierdza tradycyjne role społeczne kobiet i mężczyzn. Prawdziwy mężczyzna jest silny, ma mięśnie, jak pan na plakacie. A żeby być silnym i mieć mięśnie jeszcze do niedawna (dzięki stereotypom medycznym) trzeba było bezapelacyjnie jeść mięso. Na szczęście lekarze i dietetycy stopniowo zmieniają zdanie. Poza tym przecież gej też może być wegetarianinem. A czy gej może być prawdziwym mężczyzną? Tak, pod warunkiem, że je mięso ;-)
Pomijam już, że prawdziwy mężczyzna, zgodnie z plakatem powstałym w ramach warsztatów Humanity in Action Polska jest łysy i niedogolony... Ale już tego się nie czepiam. Nie chodzi przecież o to, że nie mam poczucia humoru. Zgrzytem jest jednak to, że plakat próbuje mówić o prawach człowieka traktując je przecież poważnie - taki jest cel, a jednocześnie żartuje sobie z praw zwierząt, z ich śmierci. Biorąc pod uwagę, że śmierć krów z powodu ich zjadania jest powszechnym masowym, codziennym procederem, jest to porównywalne do dowcipów o Żydach uciekających z Auschiwtz przez komin... W ciągu roku na świecie ginie ok. 24 mln zwierząt zabijanych na mięso. Można sobie policzyć ile ich ginie w ciągu 5 sekund.
Reakcja była spora, rozgorzały dyskusje, choć zdecydowana większość się ze mną zgadzała. Dotarłam jednak do informacji, że w Faworach serwowane są dania wegańskie. Knajpa deklaruje, że jest wegetariańska (choć chyba nie jest to do końca prawdą, gdyż podobno czasem serwują rybę). Ponadto Fawory podkreślają także, że są przeciw WSZELKIEJ dyskryminacji, co w tym kontekście miało potwierdzać także sprzeciw wobec dyskryminacji zwierząt.
Wydaje mi się więc, że umieszczenie niniejszego plakatu jako zdjęcia promującego wydarzenie było prowkacją, mającą na celu... No właśnie, co? Poruszenie ważnego tematu czy wypromowanie wydarzenia poprzez gorącą dyskusję. W sumie metoda okazała się skuteczna, w końcu dowiedziałam się o kawiarni, polubiłam na facebooku, żeby sprawdzić, co mają w menu, a jak się okazało, że wege jedzenie, to nie było powodu, żeby lubienie odkliknąć. Teraz w dodatku piszę na blogu, potem wrzucę to na swój facebook, w dodatku informacja dotrze do odpowiedniej grupy odbiorców, potencjalnych klientów. Tak zwany marketing wirusowy. Problem jednak w tym, że czasem może on przynieść efekt odwrotny, negatywny pogłos w tle... Nie jestem więc pewna, czy to dobrze, że Fawory będą kojarzyć się z tym plakatem. Gdybym była trochę mniej dociekliwa, nie dotarłabym do informacji, że serwowane są tam wege potrawy, więc również nie doszłabym do wniosku, że to prowokacja, a co za tym idzie nie miałabym najlepszego zdania o Faworach. Szkoda by było. Istnieje ryzyko, że nie ja jedna...
Ktoś zapytał "czy chodziło o to, żeby ktoś napisał, że plakat jest do dupy", ktoś napisał, że o to właśnie chodziło, by wzbudził emocje i by "drogie Panie zaczęły gorącą debatę o archetypie (...) mężczyzny. Właśnie po to jest to dzieło". Jest to "dzieło" trójki cudzoziemców, którzy uczestniczyli w warsztatach Humanity in Action Polska (nazwiska dodam jutro jak otrzymam je od organizatorów wystawy). Gdy zapytałam o autora plakatu, ktoś próbował mnie sprowokować do emocjonalnych wypowiedzi (nie udało mu się, więc rozmowa potoczyła się w miarę konstruktywnie). Zasugerowano mi jednak więcej dystansu. Tak samo można by poprosić o dystans do hasła "zakaz pedałowania" (też na swój sposób jest dowcipne). Niestety trudno o dystans, gdy żyje się w kulturze, w której mięsożerność i męskość kojarzone są ze sobą nader często i bardzo serio. Pojawiło się spostrzeżenie, że kontekst jest ważny. Owszem, hasło o zjadaniu krowy w 5 sekund jest tym bardziej żenujące, że występuje w kontekście praw człowieka. Gdyby wystąpiło w kontekście "konserwy" lub mowy nienawiści, wcale by mnie nie zdziwiło, ba, nawet bym się nie fatygowała, by dyskutować. Po tym, jak odkryłam wege jedzenie w menu Faworów, uznałam umieszczenie tego plakatu na profilu wydarzenia za prowokację do dyskusji, ale też sprytny zabieg marketingowy. Więc rzeczywiście kontekst jest ważny.
Napisałam, że apeluję o usunięcie plakatu, ale zaznaczyłam (dwukrotnie), że dotyczy to usunięcia plakatu z Facebooka jako reprezentatywnego dla tego wydarzenia. Dla jasności - nie chodziło mi o usuwanie go z wystawy. Na wystawie mają prawo zostać pokazane różne podejścia, także te głupie i stereotypowe.
---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
---
Subskrybuj:
Posty (Atom)


