Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawa zwierząt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawa zwierząt. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 grudnia 2012

Gry ze streotypem prawdziwego mężczyzny w kampaniach społecznych ciąg dalszy...

Rysiek z Klanu zmienia image! - chciałoby się rzec. Ale tak naprawdę to Piotr Cyrwus miał dość wizerunku Ryśka z "Klanu" (za pierwszym razem cudzysłów celowo pominęłam). Ta postać tak przylgnęła do aktora, że musiałam sprawdzić, jak ma naprawdę na imię.

Trzeba przyznać, że mu się udało. Zaprezentował się jako szef mafii, typowy twardziel, stereotypowy prawdziwy mężczyzna. Bo przecież uczynny i dobry Rysiek prawdziwym mężczyzną nie był. Był mięczakiem i pantoflarzem, w najlepszym wypadku "miśkiem". Tak to pozornie wygląda, gdy poddamy się władzy stereotypów. Ale nowy bohater Cyrwusa okazuje się być jednak nie aż tak daleki od Ryśka. Grę ze stereotypem uważam tu za udaną, pokazuje ona, że wygląd twardziela nie musi oznaczać zatwardziałego serca. A przez pojawienie się w spocie policjanta jako tzw. "psa" zamiast prawdziwego psa nadaje filmowi wymowę podwójnie przeciwdziałającą przemocy - zarówno wobec zwierząt, jak i wobec ludzi.



---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
---

Czy prawdziwy facet zjada krowę w 5 sekund?



W najbliższy piątek w Kawiarni Fawory przy ul. Mickiewicza 21 w Wawie odbędzie się wernisaż  wystawy "Prawa człowieka - zobacz je" wraz z dyskusją. Na początku wkurzyłam się, że w kontekście praw człowieka promowane jest mięsożerstwo (więc i zabijanie zwierząt) oraz przy okazji stereotypowy model męskości. W naszej kulturze bardzo silnie zakorzeniony jest stereotyp, że prawdziwy mężczyzna musi jeść mięso. Źródła tego stereotypu są złożone, ale można przytoczyć choćby niektóre. Prawdziwy mężczyzna poluje na mamuty, zabija. Ale w tym modelu prawdziwa kobieta siedzi przy garach, co pokazuje, w jaki sposób taki "mięsny" model męśkości konotuje seksitowskie podejście do kobiet i utwierdza tradycyjne role społeczne kobiet i mężczyzn. Prawdziwy mężczyzna jest silny, ma mięśnie, jak pan na plakacie.  A żeby być silnym i mieć mięśnie jeszcze do niedawna (dzięki stereotypom medycznym) trzeba było bezapelacyjnie jeść mięso. Na szczęście lekarze i dietetycy stopniowo zmieniają zdanie. Poza tym przecież gej też może być wegetarianinem. A czy gej może być prawdziwym mężczyzną? Tak, pod warunkiem, że je mięso ;-)

Pomijam już, że prawdziwy mężczyzna, zgodnie z plakatem powstałym w ramach warsztatów Humanity in Action Polska jest łysy i niedogolony...  Ale już tego się nie czepiam. Nie chodzi przecież o to, że nie mam poczucia humoru. Zgrzytem jest jednak to, że plakat próbuje mówić o prawach człowieka traktując je przecież poważnie - taki jest cel, a jednocześnie żartuje sobie z praw zwierząt, z ich śmierci. Biorąc pod uwagę, że śmierć krów z powodu ich zjadania jest powszechnym masowym, codziennym procederem, jest to porównywalne do dowcipów o Żydach uciekających z Auschiwtz przez komin... W ciągu roku na świecie ginie ok. 24 mln zwierząt zabijanych na mięso. Można sobie policzyć ile ich ginie w ciągu 5 sekund.

Reakcja była spora, rozgorzały dyskusje, choć zdecydowana większość się ze mną zgadzała. Dotarłam jednak do informacji, że w Faworach serwowane są dania wegańskie. Knajpa deklaruje, że jest wegetariańska (choć chyba nie jest to do końca prawdą, gdyż podobno czasem serwują rybę). Ponadto Fawory podkreślają także, że są przeciw WSZELKIEJ dyskryminacji, co w tym kontekście miało potwierdzać także sprzeciw wobec dyskryminacji zwierząt.

Wydaje mi się więc, że umieszczenie niniejszego plakatu jako zdjęcia promującego wydarzenie było prowkacją, mającą na celu... No właśnie, co? Poruszenie ważnego tematu czy wypromowanie wydarzenia poprzez gorącą dyskusję. W sumie metoda okazała się skuteczna, w końcu dowiedziałam się o kawiarni, polubiłam na facebooku, żeby sprawdzić, co mają w menu, a jak się okazało, że wege jedzenie, to nie było powodu, żeby lubienie odkliknąć. Teraz w dodatku piszę na blogu, potem wrzucę to na swój facebook, w dodatku informacja dotrze do odpowiedniej grupy odbiorców, potencjalnych klientów. Tak zwany marketing wirusowy. Problem jednak w tym, że czasem może on przynieść efekt odwrotny, negatywny pogłos w tle... Nie jestem więc pewna, czy to dobrze, że Fawory będą kojarzyć się z tym plakatem. Gdybym była trochę mniej dociekliwa, nie dotarłabym do informacji, że serwowane są tam wege potrawy, więc również nie doszłabym do wniosku, że to prowokacja, a co za tym idzie nie miałabym najlepszego zdania o Faworach. Szkoda by było. Istnieje ryzyko, że nie ja jedna...

Ktoś zapytał "czy chodziło o to, żeby ktoś napisał, że plakat jest do dupy", ktoś napisał, że o to właśnie chodziło, by wzbudził emocje i by "drogie Panie zaczęły gorącą debatę o archetypie (...) mężczyzny. Właśnie po to jest to dzieło". Jest to "dzieło" trójki cudzoziemców, którzy uczestniczyli w warsztatach Humanity in Action Polska (nazwiska dodam jutro jak otrzymam je od organizatorów wystawy). Gdy zapytałam o autora plakatu, ktoś próbował mnie sprowokować do emocjonalnych wypowiedzi (nie udało mu się, więc rozmowa potoczyła się w miarę konstruktywnie). Zasugerowano mi jednak więcej dystansu. Tak samo można by poprosić o dystans do hasła "zakaz pedałowania" (też na swój sposób jest dowcipne). Niestety trudno o dystans, gdy żyje się w kulturze, w której mięsożerność i męskość kojarzone są ze sobą nader często i bardzo serio. Pojawiło się spostrzeżenie, że kontekst jest ważny. Owszem, hasło o zjadaniu krowy w 5 sekund jest tym bardziej żenujące, że występuje w kontekście praw człowieka. Gdyby wystąpiło w kontekście "konserwy" lub mowy nienawiści, wcale by mnie nie zdziwiło, ba, nawet bym się nie fatygowała, by dyskutować. Po tym, jak odkryłam wege jedzenie w menu Faworów, uznałam umieszczenie tego plakatu na profilu wydarzenia za prowokację do dyskusji, ale też sprytny zabieg marketingowy. Więc rzeczywiście kontekst jest ważny. 

Napisałam, że apeluję o usunięcie plakatu, ale  zaznaczyłam (dwukrotnie), że dotyczy to usunięcia plakatu z Facebooka jako reprezentatywnego dla tego wydarzenia. Dla jasności - nie chodziło mi o usuwanie go z wystawy. Na wystawie mają prawo zostać pokazane różne podejścia, także te głupie i stereotypowe.


---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
---

wtorek, 4 grudnia 2012

Zapis dotyczący sztuki w ustawie o ochronie zwierząt?


Po gliwickiej aferze z papugą Pani Ewa Chudyba z Muzeum w Gliwicach, która była moderatorką debaty "Zwierzę - żywe tworzywo artysty?" towarzyszącej wystawie Michała Brzezińskiego "Expanded Life Definition", podjęła inicjatywę mającą na celu wprowadzenie zapisu prawnego dotyczącego wykorzystywania zwierząt przez artystów. Pani Chudyba sporządziła internetową petycję, w której sformułowała wstępnie zapis prawny wraz z uzasadnieniem. 


Papuga, która umarła na wystawie "Expanded Life Definition" Michała Brzezińskiego w Czytelni Sztuki (Muzeum w Gliwicach)



PETYCJĘ MOŻNA PRZECZYTAĆ TU:

Główny postulat brzmi - domagamy się dodania w ustawie o ochronie zwierząt zapisu zakazującego „korzystania” przez artystów z żywych zwierząt bądź żywych komórek w celu stworzenia dzieła sztuki, który sformułowany jest wstępnie (dopuszcza się możliwe modyfikacje w zakresie formalnym, ale nie treści) następująco:

Zakazuje się tworzenia i wystawiania dzieł sztuki, których integralną część stanowią żywe zwierzęta bądź żywe komórki lub też dzieł sztuki, które powstały w konsekwencji manipulacji (także w obszarze genotypu i fenotypu) dokonywanych na żywym organizmie bądź żywych komórkach lub też dzieł sztuki, do stworzenia których artysta wykorzystał jako tworzywo/materiał żywe zwierzę bądź żywe komórki.

Ten zapis wydaje się odpowiedni, na pewno dobrze, że zostało podjęte jakieś działanie w tym kierunku. W jaki sposób go rozumieć, czego dokładnie ma dotyczyć? Czy wyłącznie używania w sztuce w sposób bezpośredni żywych zwierząt? Wtedy jednak zabicie lub użycie zwierzęcia poza galerią, poza aktem artystycznym już nie podpadałoby pod ten paragraf. Ja ma się ono do prac, w których zwierzę nie jest bezpośrednio obecne w galerii, a praca jest rejestracją pewnych działań?

Czy zapis prawny ma obejmować wyłącznie wyżej przytoczone zdanie, czy także całą pierwszą część petycji? Moim zdaniem postulat sformułowany na końcu petycji nie zupełnie pokrywa się w jej pierwszą częścią. Sformułowania ogólne użyte przy przytoczonych przykładach wymagają chyba jeszcze przemyślenia. Przykłady podane przez autorkę są dość oczywiste, niemniej istnieje mnóstwo różnorodnych sposobów pojawiania się zwierząt w sztuce, do których również można by odnieść te sformułowania. Zacytowane poniżej sformułowania zawarte w petycji, które, jeśli miałyby zostać przekształcone w zapisy prawne, niosłyby ze sobą pewne niebezpieczeństwo - ograniczania także tej sztuki, która nie stoi w konflikcie z dobrem zwierząt.  Poniżej przytaczam wraz z komentarzem fragmenty, które budzą moje wątpliwości, a tłustym drukiem zaznaczam te, które, moim zdaniem, wymagają ponownego przemyślenia, przedyskutowania i innego sformułowania. 

"STOP bio art. Petycja w sprawie Zmiany Ustawy o Ochronie Zwierząt."

Niestety już sam tytuł petycji budzi moje wątpliwości, bio-art nie jest bowiem pojęciem oczywistym, bywa różnie rozumiany i po prostu różny - także pod względem etycznym. Faktycznie, zazwyczaj jest wątpliwy etycznie, ale żeby pokazać zniuansowanie kwestii, której dotyka petycja przytoczę tu jeden ze sztandarowych dla bio-artu projekt Kathy High "Ambracing Animal", polegający na zaadoptowaniu przez artystkę schorowanych transgenicznych szczurów laboratoryjnych i zapewnienie im jak najlepszej opieki do końca ich życia. High filmowała ich życie i opiekę nad nimi, a podtytuł projektu brzmi znacząco: Rat Love Manifesto. Na stronie projektu artystka opisuje jak starała się dbać o rzeczywiste potrzeby szczurów, w polskim prawie określane mianem dobrostanu. Być może High też by można co nieco zarzucić, np. to, że przetrzymywała szczury w galerii zamiast w domu, ale jestem daleko od jednoznacznie negatywnej oceny jej projektu.

Szczur w projekcie Embracing Animal Kathy High


Teraz przejdę do konkretnych fragmentów z petycji (wspominanych sformułowań ogólnych, którym towarzysza przykłady - zawartych w pierwszej części petycji):

3) mamy do czynienia również z pracami, których powstanie wiązało się:
a) z uśmierceniem zwierzęcia bezpośrednio przez artystę
b) wykorzystaniem przez artystę faktu uśmiercenia zwierzęcia przez osobę trzecią. 

O ile pierwszy punkt nie budzi moich wątpliwości - artystom należy bezwzględnie zabronić uśmiercania zwierząt w celach artystycznych, o tyle drugi postaram się przemyśleć. Sformułowanie w punkcie b) jest tak szerokie, że może obejmować niemal wszystko, nawet wykorzystanie do rzeźby znalezionej w lesie czaszki. Takie rzeźby tworzył np. Xavier Bayle, artysta od wielu lat zaangażowany w ruch praw zwierząt, weganin.

Xavier Bayle, rzeźba z użyciem znalezionej czaszki


Oczywiście sporo jest przypadków, w których artyści zlecają lub w inny sposób inicjują uśmiercenie zwierzęcia do swoich celów artystycznych, jak to zrobiła np. Katarzyna Kozyra do "Piramidy zwierząt" (uśmierciła dwa koguty, choć użyła tylko jednego, zleciła zabicie klaczy) czy Guillermo Hababcuc Vargas, który posunął się do próby zagłodzenia psa uwiązanego w galerii. Ale są sytuacje, w których artyści używają zwierząt już wcześniej przez kogoś zabitych. Wtedy też można poddać w wątpliwość wykorzystanie ciała zwierzęcia (np. holenderska artystka Katinka Simonse używająca pseudonimu Tinkebell nie tylko uśmierca i torturuje zwierzęta, ale później ośmiesza ich ciała, przetwarzając je tak, że wyglądają "idiotycznie").

 ośmieszone ciało psa w rzeźbie Katinki Simonse (Tinkebell) (Holandia)


 

Poddawanie eutanazji klaczy Kasi - Piramida zwierząt Katarzyny Kozyry (Polska)


 Chory, zagłodzony pies złapany na ulicy, przywiązany w galerii Codice w ramach projektu Zagłodzić psa Guillermo Habacuca Vargasa (Nikaragua)

Niemniej pod podpunkt b) sformułowany w ten sposób podpadałyby także wszystkie działania artystyczne, w których użyte zostały produkty pochodzące z uboju zwierząt, a więc niewegetariańskie. W świecie, w którym żyjemy nie można niestety uczynić wszystkich wegetarianami (choć w przyszłości kto wie), a zatem trudno zabronić artystom używania w sztuce tego, czego wszyscy używają na co dzień - trupów zwierząt, które ludzie jedzą i noszą. Można argumentować, że sztuka to rozrywka, a użycie uśmierconego zwierzęcia do celów spożywczych lub obuwniczych jest uzasadnione, jednak  logika takiego rozumowania może być łatwo poddana w wątpliwość, gdyż cele spożywcze są bodaj jeszcze mniej uzasadnione niż artystyczne.

Pojawiają się różne niuanse: wyobraźmy sobie czterech artystów, którzy stworzyli prace, w których użyli jako materiału futra. 1. Jeden z nich zlecił zabicie na futro zwierzęcia, 2. Drugi kupił futro w zwykłym sklepie futrzarskim, produkt procederu okrutnego, ale niestety legalnego i akceptowanego przez sporą część społeczeństwa. 3. Trzeci użył futra, które znalazł od dawna nieużywane u babci na strychu. 4. Czwarty użył dobrej jakości sztucznego futra, wizualnie i dotykowo przypominającego naturalne i udało mu się osiągnąć ten sam efekt, co pozostałym artystom. Przypadek czwarty nie jest wątpliwy moralnie. Przypadek pierwszy jest ewidentnie niemoralny i zapis prawny powinien być tak sformułowany, by tego zabronić) Co począć jednak z artystą drugim i trzecim? Czy można sformułować zapis w taki sposób, by w sztuce zostało zabronione coś, co w galeriach handlowych jest akceptowane? Czy zapis podpunktu b) w obecnym kształcie nie dyskwalifikuje twórczości artysty nr 3?

Tomek Rogaliński użył sztucznego futra, a ślimaki wyrzeźbił...




 Jeżeli podważalibyśmy zasadność użycia przez artystkę Iris Schieferstein skóry krowy do rzeźby, chcąc zachować konsekwencję, musielibyśmy podważyć zasadność używania skóry do produkcji obuwia...


Przytoczone sformułowanie punktu b) dotyczy w zasadzie każdej sztuki z użyciem produktów będących skutkiem zabijania zwierząt, a więc mięs, skór futer. Być może jednak należałoby na artystów nałożyć obowiązek informowania o sposobie pozyskania części ciał zwierząt, ponieważ jest to istotne dla oceny zarówno ich jako ludzi jak i ich sztuki, a także do jej interpretacji i wpisania jej w odpowiedni kontekst. Ośmielę się posunąć się do stwierdzenia, że widz ma prawo wiedzieć, czy to, co ogląda jest produktem morderstwa czy nie. Niektóre formy pozyskiwania materiałów do sztuki powinny być nielegalne. Chciałabym np. wiedzieć, w jaki sposób Iris Schiefestein pozyskuje materiały do swoich rzeźb albo skąd Nicolas Galanin miał skórę całego wilka. Jeśli zlecił zabicie zwierzęcia jego praca może zostać zupełnie inaczej rozumiana i wpisana w inny kontekst niż gdyby się okazało, że znalazł je np. w piwnicy jakiegoś starego domu. Ale nie wiem tego, więc mogę jedynie spekulować, a póki nie mam pewności, to nie wiem też, czy działanie artysty jest moralne. Gdyby podpunkt b) przytoczony w petycji potraktować jako podstawę zapisu prawnego praca ta byłaby nielegalna, niezależnie od tego, czy jest moralna (tzn. niezależnie od tego jak pozyskano futro).


 
 Rzeźby Iris Schieferstein z wykorzystaniem fragmentów ciał zwierząt 


 
Praca Nicolasa Galanina - wypchany wilk próbujacy uwolnić się od bycia dywanem, od uprzedmiotowienia...

A jak owo sformułowanie można by odnieść do akcji aktywistów z hiszpańskiej organizacji działającej na rzecz praw zwierząt Igualdad Animal? Ich uliczne happeningi mają bowiem charakter artystyczny, a moim zdaniem także dużą wartość artystyczną. Wykorzystują oni jednak ciała zwierząt zabite przez innych - zbierają ze śmietników rzeźni, ferm i schronisk zwłoki zwierząt (m. in. odpady przemysłu mięsnego, jajczarskiego, mlecznego), a zatem podpadaliby pod ten paragraf. Jeżeli podpunkt b) stałby sie podstawą postulatu prawnego doszłoby do paradoksalnej sytuacji, w której ustawa mająca służyć dobru zwierząt mogłaby wykorzystana przeciwko osobom broniącym praw zwierząt.




2) przyczyniają się do ugruntowania w świadomości społecznej przekonania, że zwierzę jest „rekwizytem” i „narzędziem” artysty, którym może on dowolnie się posługiwać - a zatem usprawiedliwiają przedmiotowe traktowanie zwierząt. Nawet jeżeli istota żywa nie doznaje bezpośredniego uszczerbku ani w wymiarze fizycznym, ani psychicznym (przy czym nie mamy środków, by jednoznacznie i ostatecznie stwierdzić brak cierpienia zwierzęcia, szczególnie w przypadku niewielkich organizmów, takich jak wypławek - płaziniec) – angażowanie zwierzęcia w działania artystyczne, których celu ani sensu nie jest ono w stanie zrozumieć ani podjąć świadomej decyzji o uczestnictwie w nich – jest naszym zdaniem nieetyczne, stanowi również przesłankę do podejmowania analogicznych działań w obszarze sztuki wobec osób niepełnosprawnych intelektualnie czy dzieci; 

Gdyby chcieć potraktować powyższe postulaty jako podstawy do zapisów prawnych, to trzebaby zanegować sporo świetnych prac artystycznych, które w żaden sposób nie przyczyniają się do cierpienia zwierząt. Faktycznie, nie wiem, co kot Rudzik na to, że wystąpił w dwóch pracach Robakowskiego, że był pokazywany w Zachęcie i w CSW, nie wiem co jamniczka Brioche na to, że jest bohaterką prac swego opiekuna Hugo Fortesa, a jej zadanie polega na spaniu i zerkaniu od niechcenia w obiektyw... Te prace mówią o podmiotowości zwierząt, i w przeciwieństwie do pracy Brzezińskiego z użyciem papugi, nie zaprzeczają swojej idei. Dlatego uważam, że we wszystkich sformułowaniach zawartych w petycji powinno być wyraźnie podkreślone, ze mowa o działaniach/zachowaniach, które wiążą się z krzywdzeniem zwierzęcia. Albo należałoby dodać zapis, że uczestnictwo zwierząt w sztuce jest dopuszczalne tylko pod warunkiem, że nie istnieje żadne ryzyko uczyniania przez to zwierzęciu krzywdy, że praca artystyczna nie naraża zwierzęcia na żaden rodzaj dyskomfortu lub cierpienia fizycznego lub psychicznego.

 
Jamniczka Brioche w pracy Hugo Fortesa

Kot Rudzik w pracy Józefa Robakowskiego
 

Wnioskujemy o zmianę Ustawy o Ochronie Zwierząt w Rozdziale 4 art. 17 (Ustawy obowiązującej na dzień 8.11.2012 r.) poprzez dodanie zapisu zakazującego „korzystania” przez artystów z żywych zwierząt bądź żywych komórek w celu stworzenia dzieła sztuki.

No właśnie pytanie co nazywamy korzystaniem z żywych zwierząt, czyż każdy film przyrodniczy lub dokumentalny nie podpada pod ten paragraf? Wydaje mi się, że wiem, co autorka ma na myśli, ale znowu - uważam, że należałoby to może jakoś  inaczej sformułować. Należałoby zaznaczyć, że chodzi o korzystanie, które naraża zwierzę na ryzyko, na jakiegokolwiek rodzaju krzywdę, którą to krzywdę należałoby jakoś zdefiniować. 

Warto by było też zaznaczyć, że zapisy nie odnoszą się wyłącznie do zwierząt kręgowych, ale także do innych, np. owadów. 

Praca na tkankach i komórkach rzeczywiście wymagają sprecyzowania, nie jestem tylko pewna, czy w ustawie o ochronie zwierząt. Gdyby istniała ustawa o sztuce, o granicach swobody artystycznej, to należałoby w niej uwzględnić zarówno zwierzęta, jak i tkanki i komórki. Mowa jednak o ustawie o ochronie zwierząt, a komórki i tkanki to nie zwierzęta. Trzeba by wziąć pod uwagę pracę zarówno na tkankach zwierzęcych, jak i ludzkich. Bio-artem z pewnością można nazwać prace z zastosowanie biotechnologii lub praktyk jej podobnych, praca na tkankach i komórkach, operowanie na żywym organizmie z wnikaniem w jego szeroko rozumianą strukturę. W ustawie o ochronie zwierząt należałoby zatem uwzględnić sztukę, w której stosowane są manipulacje na zwierzęcych organizmach. Biotechnologia wraz ze swoim rozwojem z pewnością będzie wymagała coraz to nowych regulacji prawnych, choć niestety w Polsce bioetyka rzadko kiedy wykracza poza dyskusje wokół aborcji, eutanazji i in vitro. Nie jestem jednak pewna na ile użycie żywych zwierzat jako aktorów lub współuczetsników sztuki można nazwać bio-artem. W końcu nie nazywamy tak sztuki, w której występuje człowiek (zwierzę, ssak gatunku homo sapiens). Nie jestem też pewna, czy użycie fragmentów ciał zwierząt w sztuce można nazwać bio-artem, w końcu składniki pochodzenia zwierzęcego w farbach lub klejach były od wieków stosowane choćby w malarstwie. 

Na koniec dodam, że inicjatywa Ewy Chudyby jest dla mnie bardzo ważna. Moim celem nie jest jej blokowanie, ale dokładniejsze i bardziej przemyślane przygotowanie. Uważam, że radykalizm postulatu nie musi iść w parze ze zbyt szerokim jego sformułowaniem, tak jak szczegółowe sformułowanie, mające na względzie także wolność tworzenia, nie musi oznaczać konformizmu w etycznym podejściu do zwierząt. Mam nadzieję, że środowisko artystyczne i środowisko proanimalistyczne oraz organizacje na rzecz praw zwierząt podejmą wspólną inicjatywę, przedyskutują i wypracują postulaty prawne. Nie ma sensu wchodzenie w konflikt z artystami, nie ma sensu ograniczanie sztuki tam, gdzie nikomu to nie służy, a może zaszkodzić. Nie można jednak zapominać, że dobro zwierząt ma być tu wartością nadrzędną.

Podpiszecie petycję w tym kształcie czy nie? Ja mam pewne opory, ale chyba jednak podpiszę, gdyż potencjalne korzyści przewyższają potencjalne niekorzystne skutki. Dlatego proszę komentujcie, krytykujcie, wyrażajcie zdanie, piszcie spostrzeżenia!

P.S.
A ponieważ zaczęłam od afery z papugą w Muzuem w Gliwicach, i ponieważ afera ta spowodowała napisanie petycji przez Ewę Chudybę, dlatego też do niej wrócę. Informuję, że moje komentarze na blogu Pani Chudyby dotyczące pojęcia cenzury w odniesieniu do wystawy "Expanded Life Definition", dotyczące także współodpowiedzialności galerii za śmierć papugi, nie zostały opublikowane (są moderowane):
http://wersjerobocze.blogspot.com/2012/10/za-sztuka.html#comment-form 

---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
---

czwartek, 25 października 2012

Papuga umarła na wystawie w Gliwicach

Uwaga! Wpis został poprawiony i uzupełniony w dniu 6.11.2012 r. W poprzedniej wersji stanowisko Ewy Chudyby przedstawiłam nie do końca poprawnie, za co przepraszam.







fot. Gra Studzińska Cavour
opis pracy:
trans-species-communication
- papuga, komputer, software.
Papuga posługując się dźwiękami osadza słowa w zupełnie innej siatce odniesień do tego co człowiek zwykł utożsamiać z komunikacją. Postanowiłem zbudować instrument który będzie tłumaczył mowę papugi na język ludzki i jednocześnie będzie uczył papugę tego nowego kodu zrozumiałego dla człowieka.

Zacznę od tego, czego dowiedziałam się na końcu: papuga nie żyje. Jak napisali jedni "nastąpił zgon papugi", lub jak ujęli to inni "zdechła". Brała udział, czy też była częścią pracy Michała Brzezińskiego na wystawie "Expanded Life Definition" w Czytelni Sztuki - galerii, która jest częścią Muzeum w Gliwicach. (Na marginesie - nie wiedzieć czemu używano wyłącznie tytułu w języku angielskim, a przecież można go całkiem sensownie formułować po polsku jako np. "Rozszerzoną definicję życia"). Oprócz papugi na wystawie znalazły się rośliny, grzyby, pleśnie, a zatem różne organizmy żywe, tworzywa i multimedia. Brzeziński chciał pokazać, jak wąsko zazwyczaj definiujemy życie, a jak szerokie ma ono znaczenie, w jak wielu miejscach się pojawia, a także, że często jest tam, gdzie go nie dostrzegamy, np. na zamkniętym w gablocie kawałku salami. Na kawałku martwego zwierzęcia rozwija się nowe życie - życie pleśni. Dla artysty życie jest wszędzie tam, gdzie jest coś organicznego, biologicznego. W tym miejscu warto byłoby przywołać rozróżnienie na bio i zoo. Jak pisze prof. Monika Bakke we współczesnej debacie na temat życia jako takiego szczególnie przydatne okazuje się greckie rozróżnienie na bios i zoe, gdzie zoe wydaje się oznaczać życie w ogóle, życie wszelkich istot żywych(1). Wedle Karla Kerynyi, którego cytuje Bakke, znaczeniem słowa zoe jest wszelkie bliżej nieokreślone życie(2). Bio, według Arystotelesa, zarezerwowane było dla dobrego zycia, życia intelektualnego (czyli w praktyce wyłącznie ludzkiego, a konkretniej życia wolnego mężczyzny, a nie np. kobiety, niewolnika czy zwierzęcia)(3).

Brzeziński odwołuje się także do pojęcia "nagiego życia" Giorgio Agambena oraz jego maszyny antropologicznej, która generuje pojęcia tego, co postrzegamy jako ludzkie i nie-ludzkie. Powołuje się także na Donnę Haraway i na charakterystyczne dla bio-artu oraz teorii posthumanizmu przyrodniczego przypominanie o tym, że człowiek nie jest od świata i od innych żyć oddzielony, sam jest siedliskiem grzybów i bakterii.

fot. widok wystawy "Fake art", z archiwum Michała Brzezińskiego.

Jak rozumiem papuga miała się w te strategie wpisywać i je potwierdzać. Dla Brzezińskiego tematem jest posthumanizm i coś co nazywa egzoetyką, czyli tworzenie etyki międzygatunkowej dla świata bez ścisłych podziałów na formy życia, dla świata - jak to sam określa - postbiologicznego w którym zwierzęta i ludzie staną się partnerami równoprawnymi dzięki technologii. Artysta deklaruje, że o tym była  instalacja z papugą. Tłumaczy on, że zwierzęta mają być w jego sztuce partnerami człowieka, a śmierć, owszem, pojawia się w jego działaniach np. w performensie NANODISCO, kiedy artysta uśmierca mikroorganizmy Domestosem. Brzeziński próbuje skłonić odbiorcę do namysłu nad etyką i nad wszechobecnością życia. W jego zamierzeniu papuga miała żyć i, jak twierdzi, stworzył jej warunki porównywalne do sklepu czy domu. Starał się także zminimalizować jej stres, a nawet radził sie w sprawie wyboru gatunku, który najlepiej będzie umiał się przystosować do nowej sytuacji. Artysta nie jest w pełni przekonany co do tego, czy Czytelnia Sztuki zadbała o prawidłową opiekę nad ptakiem, gdyż nie wprowadziła poprawek, które sugerował po wernisażu. Z informacji, które uzyskałam w galerii wynika, że zrobili, co w ich mocy, by ptak miał odpowiednie warunki.

Są różne hipotezy na temat przyczyny zgonu ptaka - może nie wytrzymała stresu, może ktoś nakarmił ją czymś nieodpowiednim, być może po prostu była chora już w sklepie, co nie jest wykluczone, biorąc pod uwagę, że tuż przed śmiercią była mocno zarobaczona.  

Niepokojące są informacje (które otrzymałam od artysty, ale którym Muzeum w Gliwicach stanowczo zaprzecza) jakoby stan zdrowia papugi został zatajony przed artystą i jakoby dowiedział się on, że coś jest nie tak dopiero, gdy ptak był w stanie agonalnym. O śmierci poinformowano w trakcie dyskusji panelowej po hasłem "Zwierzę - żywe tworzywo artysty?", która wedle początkowych założeń miała się odbyć w trakcie trwania wystawy. Wzięli w niej udział Dariusz Gzyra ze Stowarzyszenia Empatia, Daniel Maliński - doktorant estetyku UŁ reprezentujacy artsytę, który nie mógł przybyć, dr Tomasz Pietrzykowski - prawnik, autor książki o prawach zwierząt, prof. Danuta Ślęczak-Czakon z Zakładu Etyki UŚ, a także z publiczności - Jacek Stapowicz z Galerii Sztuki Współczesnej ESTA. Spotkanie zainicjowała i poprowadziła Pani Ewa Chudyba z Czytelni Sztuki. Impulsem do podjęcia tej problematyki były tak ekstremalne przypadki jak "Zagłodzić psa" Guillermo Habacuca Vargasa, osławiona "Piramida zwierząt" Katarzyny Kozyry, a także prace z użyciem tzw. mokrych mediów z zakresu bio-artu, z których wiele jest etycznie wątpliwych, jak choćby "GFP Bunny" Eduardo Kaca.


fot. Gra Studzińska Cavour

Temat dyskusji z punktu widzenia Jacka Stapowicza był z góry ujęciem nie uwzględniającym współczesnych problemów związanych z organizmami transgenicznymi. Jednak w założeniu Ewy Chudyby debata miała poruszać także te problemy. Zakładanym rezultatem dyskusji miało być wyznaczenie granic swobody artystycznej, co, według Jacka Stapowicza, sprowadzałoby się do zakazania artystom używania żywych zwierząt w swoich działaniach. Temat debaty wpisał się w zaistniałą sytuację, bowiem wystawa została zamknięta przed dyskusją, więc żaden z zaproszonych dyskutantów nie mógł jej zobaczyć. Oficjalne ogłoszenie śmierci papugi odbyło się dopiero po około godzinie od rozpoczęcia dyskusji, co wprawiło w konsternację niektórych uczestników. W tym momencie dyskusja była zmuszona odnosić się do doświadczenia, nie mogła wygodnie pozostawać w sferze teoretyzowania.

Stapowicz miał obawy, że dyskusja sprowadzi się do krucjaty przeciwko artyście, tak się jednak nie stało. Zaznaczył także, że najważniejszym głosem w dyskusji był głos Dariusza Gzyry ze Stowarzyszenia Empatia. W tym miejscu odsyłam nie po raz pierwszy do jego bardzo wartościowego tekstu, który ukazał się w Artmixie, a który jest rozwinięciem i uzasadnieniem argumentacji przedstawionej m. in. podczas debaty w Gliwicach: http://www.obieg.pl/artmix/16522. Według mnie oznacza to, że coś się zmienia na lepsze jeśli chodzi o porozumiewanie się i poważną wspólną dyskusję środowisk artystycznych i obrońców praw zwierząt, co w latach 90-ych było abstrakcją. Trudno było o sensowną dyskusję wokół "Piramidy zwierząt", była to raczej wojna dwóch środowisk: artystycznych, którym brakowało wiedzy, empatii i otwartości w kwestii zwierząt oraz obrońców zwierząt, którym brakowało wiedzy o sztuce współczesnej i chęci jej zrozumienia, ale przede wszystkim języka, którym mogliby wyrazić swoje argumenty, w taki sposób, by były przekonujące dla artystów i krytyków. Poważna dyskusja o zwierzętach, także w sztuce staje się nie tylko możliwa, ale i ważna. Mam nadzieję, że w najbliższych latach znajdzie to swoje odbicie zarówno w strukturach instytucjonalnych i akademickich oraz w prawie, a te z kolei będą miały pozytywny wpływ na życie zwierząt. Warto jednak przytoczyć spostrzeżenie Stapowicza, że właściwie żadna z osób, które wzięły udział w dyskusji (poza Danielem Malińskim) nie zajmuje się właściwie sztuką (choć nie wiedział może, że Gzyra jest artystą). Zabrakło z pewnością teoretyka sztuki.

Wedle relacji Stapowicza Ewa Chudyba, moderatorka dyskusji z ramienia Czytelni Sztuki, uważała, że działania Brzezińskiego, który pragnie uczynić zwierzęta podmiotami, dzięki technologicznemu zapośredniczeniu dopuścić je niejako do głosu, w gruncie rzeczy dają efekt odwrotny. Samo użycie papugi jako obiektu sztuki sprawia, że zostaje uprzedmiotowiona i w świadomości ludzi (odbiorców) utwierdza się przekonanie o tym, że tego typu wykorzystywanie zwierząt jest czymś dopuszczalnym, normalnym. Stapowicza sugeruje, że takie ujęcie sprawy jest raczej niezrozumieniem nie tylko intencji artysty, ale i samej instalacji. Jest także przejawem hipokryzji społecznej, o której mówił Gzyra. Hipokryzja ta ujawnia się w wydzielaniu dwóch obszarów, z jednej strony codzienności, w której zabijamy zwierzęta i nie budzi to moralnego niepokoju, z drugiej sztuki, którą często krytykuje się w chwili jej wejścia w codzienność czy też czerpania z niej, z obszaru estetyki której nie chcemy doświadczyć (np ubojni). Zgadzam się jednak z Ewą Chudybą, że powyższy zarzut hipokryzji mentalnej nie tylko nie rozwiązuje problemu, ale może stanowić formę ucieczki od dyskutowanej kwestii. Myślę, że może zostać też wykorzystany odwrotnie do zamierzeń Gzyry, czyli na zasadzie: skoro i tak jest tyle zła na świecie, to można zrobić coś jeszcze złego, skoro wszyscy postępują źle, to artyści też mogą. Ciekawe, że swoisty radykalizm i abolicjonistyczna konsekwencja Gzyry w obronie zwierząt mogą zostać zrozumiane oraz wykorzystane odwrotnie - jako swoisty konformizm. Wedle Chudyby Gzyra nie mógł się zdecydować, czy bronić zwierząt czy artystów. Wydaje się to jednak dość dziwne, gdyż Gzyra wyraźnie zaznaczył, że jest przeciwny wykorzystywaniu zwierząt.

Wracając do papugi Brzezińskiego potraktował on papugę - by przywołać pytanie postawione w tytule debaty - jako żywe tworzywo artysty. Co prawda nie miał zamiaru jej robić krzywdy, ale w rezultacie to uczynił. Prawdopodobnie nie jest on bezpośrednio odpowiedzialny za jej śmierć, gdyż w jego zamierzeniu zwierzę miało mieć odpowiednie dla siebie warunki, a za realizację tych założeń odpowiadała galeria. Z pewnością jednak można mu zarzucić, że potraktował papugę instrumentalnie. Jego idea partnerstwa i komunikacji międzygatunkowej wydaje się w tym kontekście może nie tyle pustą deklaracją ile tworzeniem teorii, która funkcjonuje w pewnym oderwaniu od rzeczywistości. Wydaje mi się, że pojawił się tu problem kluczowy dla studiów nad zwierzętami (animal studies) - problem "konstruowania zwierzęcia", a więc myślenia i wypowiadania się o zwierzęciu w gruncie rzeczy abstrakcyjnym, życzeniowym, nie zaś prawdziwym, rzeczywistym zwierzęciu samym w sobie, takim jakie ono naprawdę jest. Chudyba dostrzegła jakie skutki dla prawdziwej, cielesnej papugi może mieć stosowanie wyabstrahowanej teorii o podmiotowości zwierząt.


fot. Gra Studzińska Cavour

Efekt debaty nie jest jednoznaczny. Wedle niektórych uczestników nieprzemyślany i spłycający problematykę był wniosek wyciągnięty przez Czytelnię Sztuki jako instytucję. Opierał się on na przekonaniu, że została przekroczona granica sztuki i odtąd Czytelnia nie będzie angażować się w wystawy z żywym materiałem. Trudno stwierdzić czy chodzi również np.o tkanki, drobnoustroje itp. Faktycznie, choć w zamierzeniu Chudyby leżało przedyskutowanie kwestii bio-artu, w tym także pracy z tkankami, komórkami, to ostatecznie kwestie te zostały zepchnięte na drugi plan. W ocenie Stapowicza nakreślenie granic sztuki wygłoszone w imieniu instytucji przez Pania Chudybę brzmi złowrogo. Porównał on jej wypowiedź do wypowiedzi posłów LPR o Nieznalskiej. Moim zdaniem kompletnie niesłusznie. Nie można instrumentalnie traktować przypadku Nieznalskiej, by blokować wszelkie próby nakreślenia granic sztuki. Jak słusznie zauważa Chudyba warto zadać pytanie, czy wolność w sferze przekazu, jaki artysta kieruje do odbiorców, oznacza równocześnie nieograniczoną swobodę wyboru „tworzywa”, sposobów, za pośrednictwem których tego przekazu dokonuje? Ponadto kwestie symboliczno-abstrakcyjnie, takie jak obraza uczuć religijnych nie są bynajmniej analogiczne do problemów z obszaru bioetyki. Nie można porównywać obrazy czyichś odczuć (samo to sformułowanie jest dość dziwne, powinno się raczej mówić o obrazie osób, jak można obrazić uczucie?) do wykorzystywania żywych, rzeczywistych, cielesnych istot.

Osobną sprawą jest tu odpowiedzialność Czytelni Sztuki, a więc Muzeum w Gliwicach. Galeria podjęła się zorganizowania takiej wystawy, wzięła na siebie odpowiedzialność za zapewnienie papudze odpowiednich warunków, podpisała umowę z artystą. Nie w porządku była reakcja muzeum na zaistniałą sytuację - choroby i śmierci papugi. Artysta otrzymał list informujący o zamknięciu wystawy i konieczności odebrania prac w określonym krótkim terminie, w razie nie zastosowania się do tego zalecenia odesłanie prac na koszt artysty. W tym wypadku galeria postąpiła odgórnie, zachowując się wobec artysty z wyższością, narzuciła warunki, które po negocjacjach jednak złagodziła. Uważam jednak, że nie w porządku było zamknięcie całej wystawy "Expanded Life Definition". Brzeziński zadeklarował, że godzi się, by kontynuować wystawę, a jednocześnie zabrać papugę z wystawy, gdy jeszcze żyła i objąć ją opieką weterynaryjną, a następnie przekazać ją pod domową opiekę pracownika galerii, który zgłosił taką gotowość. Artysta uznał, że całą sytuację można uznać za część wystawy, a pustą klatkę za pracę za pracę artystyczną w zmienionym kształcie. Galeria jednak bezdyskysyjnie zamknęła całą wystawę, choć nie było żadnych przesłanek, by to zrobić. Dopiero w tym momencie artysta uznał, że zastosowano wobec niego cenzurę. Jest jednocześnie rozżalony z powodu zniszczenia pracy z salami obrastającym pleśnią, zamkniętym w szklanej w gablocie z podświetlonym dnem. Galeria chciała odzyskać gablotę. Konkludując ten akapit - w większej mierze zgadzam się z Chudybą, (która deklaruje, że reprezentuje stanowisko nie tylko swoje, ale też Czytelni Sztuki, która jest integralną częścią Muzeum w Gliwicach, i jego dyrektora Grzegorza Krawczyka), nie rozumiem jednak decyzji o zamknięciu całej wystawy. Należałoby raczej pociągnąć temat, a pustą klatkę po papudze np. wykorzystać do informowania o realnych skutkach fantazji artystów o komunikacji międzygatunkowej w duchu posthumanizmu. Obawiam się jednak, że galeria bała się czarnego PR-u i ewentualnych skutków prawnych, gdyż, co prawda wbrew zamorzeniom, niejako wręcz wbrew własnej woli, ale jednak dopuściła do śmierci papugi w ramach organizowanego przez siebie wydarzenia.

fot. Gra Studzińska Cavour

opis pracy:
T-issue:feed-the-world
- gablota, pożywka, podświetlane podłoże, salami.
Wszelkie ciało I każda tkanka jest pełna wewnętrznego życia które
ulegając anarchistycznej emancypacji zacznie się rozwijać podczas
trwania wystawy. Salami które zostało wyprodukowane z namnozonej
tkanki mojego uda zostanie powtórnie ożywione przez mikroorganizmy
obecne w galerii dzięki zamknięciu ich w sprzyjających warunkach.


Ewa Wosz z Czytelni Sztuki deklaruje, że:

" (...) działania Czytelni Sztuki podjęte w związku z tym, że „elementem” jednej z instalacji na wystawie "Expanded Life Definition" pana Michała Brzezińskiego było żywe zwierzę, przebiegały dwutorowo. W wymiarze praktycznym decyzję o zawarciu umowy z panem Michałem Brzezińskim i zorganizowaniu wystawy  uzależniliśmy od otrzymania pozytywnej opinii Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Gliwicach, do którego skierowaliśmy prośbę o ocenę i zatwierdzenie programu wyżej wskazanej wystawy. Zgodę taką otrzymaliśmy. Papuga została nabyta przez pana Brzezińskiego w sklepie zoologicznym i przywieziona do Czytelni Sztuki."

Tu wtrącę swoje trzy grosze: Cóż na formalizm i naiwność. Powiatowi inspektorzy weterynarii pozwalają na wszystko, na wszelkie ohydne praktyki wobec zwerząt, reaguja nap[rawdę w nielicznych przypadkach i zazwyczaj pod naciskiem organizacji pozarządowych.

Dalej Wosz pisze: "Od momentu, gdy 4 października 2012 r. znalazła się w naszej przestrzeni wystawienniczej podjęliśmy wszelkie możliwe działania zmierzające do zapewnienia jej możliwie najlepszych warunków dla zdrowia. Spośród pomocy muzealnych dyrektor wyznaczył osoby, których zadaniem była codzienna opieka nad ptakiem: karmienie (odpowiednim pokarmem), czyszczenie klatki,  monitorowanie zachowania. Ponadto dyrektor wydał dyspozycję, aby  raz w tygodniu stan zdrowia papugi kontrolował weterynarz.

W czwartek 11 października weterynarz zaordynował papudze antybiotyk i preparaty witaminowe, które zostały podane zwierzęciu.  Poinformował nas również, że z uwagi na pasożyty stan zdrowia ptaka jest poważny i w ciągu najbliższych 24 godzin okaże się, czy  zwierzę wyzdrowieje czy nie. Rano stwierdzono, że papuga zdechła. Dyrektor podjął wówczas decyzję o likwidacji i zdemontowaniu wystawy o czym poinformował Michała Brzezińskiego. Od wernisażu minął tydzień."

fot. Gra Studzińska Cavour

Trzeba przyznać, że galeria mając świadomość, że posłużenie się przez artystę żywym zwierzęciem może budzić wątpliwości natury etycznej, podjęła się zorganizowania debaty i zwróciła się szerokiego grona osób, które mogłyby się na ten temat wypowiedzieć. Ostatecznie nie wszyscy przyjęli zaproszenie, pewne jest jednak, że galeria nie unikała tematu i była gotowa na konfrontacje poglądów i teoretyczną dyskusję wokół wystawy, choć decyzja o zamknięciu wystawy jest jednak unikiem. Problemem traktowania zwierząt jako „narzędzi” artysty galeria starała się zainteresować również media, jednocześnie sama w taki sposób potraktowała zwierzę.

Jak zaznacza Ewa Wosz celem Czytelni Sztuki jest przybliżanie różnych nurtów sztuki współczesnej, nigdy jednak galeria nie zdecydowałaby się na zaprezentowanie jakiegokolwiek projektu artystycznego, którego intencją jest łamanie podstawowych norm etycznych – bez względu na to, czy ich podmiotem są ludzie, czy inne istoty żywe. Intencje Brzezińskiego były bowiem pozytywne, jego celem było upodmiotowienie zwierzęcia. Wydaje mi się, że utopijnie i naiwnie podszedł on do myśli posthumanistycznej. Faktycznie w tym wypadku, gdyby papuga mogła rzeczywiście skomunikować się z człowiekiem za pośrednictwem technologii, przekazałaby zapewne Brzezińskiemu, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Wosz słusznie spostrzega, że galeria przekonała się, że konsekwencje sztuki w wymiarze praktycznym mogą naruszać granice, których nie powinno się przekraczać. Te, które oddzielają dobro od zła, życie od śmierci.

Konkluzją dla całej tej historii jest zwrócenie uwagi na szerszy kontekst społeczny. Absurdem jest to, że egzotyczne papugi w ogóle znajdują się w Polsce, że ptaki są trzymane są w klatkach, że zwierzę w ogóle jest towarem w sklepie.

Mimo dobrych intencji zarówno artysty jak i galerii nie ma wątpliwości co do tego, że papuga stała się ofiarą instrumentalnego podejścia do zwierząt. Szkoda natomiast, że za sprawą decyzji galerii zamknięto całą wystawę i ucięto poniekąd dyskusję na temat wszystkiego, co wedle kryteriów biologii jest organizmem żywym, na temat wszystkich odkryć biotechnologii, co do których stanowiska etyczne dopiero trzeba wypracować. Także w obszarze sztuki.

Szkoda, że papuga umarła.

















fot. Gra Studzińska Cavour

---
Przypisy:
(1) M. Bakke, Bio-transfiguracje. Sztuka i estetyka posthumanizmu, Poznań 2010, s. 38.
(2) Cyt. za ibidem.
(3) Por. ibidem oraz Arystoteles, Polityka, tłum. L. Piotrowicz, w: Arystoteles, Dzieła wszystkie, Warszawa 2001.
---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
---

niedziela, 16 września 2012

Projekt naukowy "Znaczenie studiów nad zwierzętami dla badań nad kulturą w Polsce"

Z radością informuję, że razem z Anią Orzechowską-Barcz otrzymałyśmy dofinansowanie na projekt w całości poświęcony zwierzętom w kulturze, którego wynikiem ma być m. in. międzynarodowa konferencja i wystawa sztuki współczesnej oraz publikacja, będąca połączeniem dwujęzycznej publikacji pokonferencyjnej i katalogu wystawy. Grant pozyskałyśmy za pośrednictwem Instytutu Badań Literackich PAN, ale naszym marzeniem jest, by przy okazji tego projektu zainicjować współpracę trzech placów: Instytutu Sztuki PAN, Instytutu Filozofii i Socjologii PAN oraz oczywiście Instytutu Badań Literackich PAN. Trzymajcie kciuki!

Tytuł projektu:
Znaczenie studiów nad zwierzętami dla badań nad kulturą w Polsce
Autorki projektu:
mgr Anna Orzechowska-Barcz (IBL PAN),
mgr Dorota Łagodzka (IS PAN)

Opiekun naukowy:
prof. dr hab. Grażyna Borkowska (IBL PAN)
Konkurs:
PRELUDIUM 2, ogłoszony 15 września 2011 r.

Studia nad zwierzętami (animal studies) w krajach anglojęzycznych kształtują nową dziedzinę nauki mającą istotny wpływ na teorię i krytykę sztuki oraz literatury. Dziedzina ta rozwija się także w krajach niemieckojęzycznych. Na gruncie polskiej nauki brakuje teoretycznej podbudowy badania problematyki animalistycznej w kulturze, analizy i interpretacji sztuki i literatury, w których pojawiają się zwierzęta.

Celem tego nowatorskiego projektu jest wprowadzenie do badań nad kulturą w Polsce transdyscyplinarnych studiów nad zwierzętami, pokazanie zwierząt jako wpływowych aktorów, szczególnie w polskiej humanistyce, w której wciąż dominuje zainteresowanie człowiekiem. W krajach angloamerykańskich i niemieckojęzycznych zainteresowanie zwierzętami odsłoniło nowe przemiany w kulturze i etyce relacji człowieka ze zwierzętami. Zaczęto zastanawiać się, na czym polega bliskość, a na czym oddalenie między gatunkami tak bardzo widoczne w przestrzeniach paradygmatycznych dla hierarchicznych stosunków ludzi nad zwierzętami (w zoo, w cyrku, w laboratorium, w rzeźni).

Projekt ten dowartościowuje relacje wspólnotowe ze zwierzętami. Ma na celu pokazać za pomocą analizy teorii znanych filozofów, takich jak Jacques Derrida, etyków jak Peter Singer oraz znanych tekstów literackich i prac artystycznych, że nasze stosunki ze zwierzętami powinny ulec zmianie, ponieważ przynoszą cierpienie istotom, które tak jak człowiek czują. Udowodniły to nauki ścisłe, teraz należy pokazać ten problem w humanistyce.

Jednym z działań podejmowanych w ramach projektu będzie zorganizowanie pierwszej międzynarodowej konferencji, która ośmieli naukowców w Polsce do wypowiedzenia się w kwestii zwierząt z nowej, przyjaznej im perspektywy. Ponadto, w kontekście filozoficzno-etycznym analizowane będą teksty literackie i historyczne oraz dzieła artystyczne. Autorów dzieł humanistycznych (zarówno dawnych, jak i współczesnych) poruszających tę tematykę jest wielu, o czym świadczy miejsce zwierząt w naszej kulturze. Zwierzęta od dawna są w niej obecne, ale od niedawna ta obecność wywołuje nowe reakcje – krytykę nieograniczonej działalności człowieka i uwzględnienie interesów zwierząt. Ważną przesłanką podejmowanych badań jest więc ich umocowanie praktyczne i przekonanie o możliwości oddziaływania na ludzkie postawy za pośrednictwem sztuki czy literatury. Pierwsze na taką skalę w Polsce zakrojone sympozjum będzie okazją do zaproszenia osób pracujących nad zmianą postrzegania zwierząt w kulturze zarówno w kraju, jak i za granicą. Konferencji towarzyszyć będzie wystawa sztuki współczesnej, ponieważ to w sztuce dzisiaj, krytycznej i zaangażowanej, odbijają się nowe tendencje i przekonania, także postrzeganie zwierząt. Publikacja pokonferencyjna i katalog wystawy mają zarysować najważniejsze przyczynki do rozwoju studiów nad zwierzętami w Polsce. Wszystkim działaniom opisanym w projekcie służyć będzie także przygotowywana strona internetowa, gdzie po raz pierwszy opublikowane zostaną wyniki badań. Strona www będzie miejscem promującym tę tematykę na polskim gruncie, a w przyszłości źródłem informacji dla badań zagranicznych. Powodów do podejmowania studiów nad zwierzętami jest niezwykle wiele, od fascynacji po deprecjonowanie zwierzęcych stworzeń w kulturze, lecz najważniejszy to poprawa sytuacji bytowej cierpiących zwierząt.

Konferencje posthumanistyczne

Sama nie wiem, czy posthumanizm jest odpowiednim słowem, nie jestem do tego pojęcia 100% przekonana. Ale być może posthumanizm rzeczywiście ma miejsce, nie wiemy tylko jeszcze jak go definiować, gdyż jesteśmy wewnątrz. Nie wiadomo dokładnie czym jest - to się dopiero okaże. W "Artmixie" próbowałyśmy ostatnio poruszyć ten temat, tworząc numer o posthumanizmie, za którego część można uznać studia nad zwierzętami (animal studies). W kolejnym numerze, który ukaże się niebawem zastanowimy się nad posthumanizmem technologicznym. Tymczasem informuję o trzech konferencjach, które odbędą się tej jesieni. Dwie z nich związane są ze studiami nad zwierzętami, trzecia zaś z posthumanizmem rozumianym jako badania nad tym co nieczłowiecze (non-human).

Najbliższą z nich organizuje Etyka Praktyczna na Uniwersytecie Szczecińskim, kolejna konferencja będzie międzynarodowa, a odbędzie się w Instytucie Badań Interdyscyplinarnych UW. Pojawi się na niej sporo ważnych osób zajmujących się studiami nad zwierzętami w krajach anglojęzycznych. Co do reprezentacji polskich naukowców, to wybór referatów odbył się w sposób tajemniczy, nie znalazłam też nigdzie zawołania konferencyjnego z informacją o możliwości nadsyłania abstraktów. Trzecia konferencja, również międzynarodowa odbędzie się w Czechach i jeszcze przez kilka dni można nadsyłać propozycje referatów. Jest to trzecia edycja konferencji z serii NON-HUMAN IN...

Oto programy tych wydarzeń zamieszczone chronologicznie:


"Takie jak my"
Uniwersytet Szczeciński, Wydział Humanistyczny
28-29 października 2012

http://etykapraktyczna.pl/wpis/2012/06/23/konferencja-takie-jak-my

28.09.2012 (piątek) - sala 227

09.00-09.45 - rejestracja uczestników (hol główny Wydziału Humanistycznego, wejście od ul. Karkowskiej 71-79)

09.45-10.00 - powitanie w sali 227

CZŁOWIEK A ZWIERZĘ

10.00-10.30 mgr Jolanta Rypień-Wilczek (UŚ), Biocentryczna etyka ekologiczna Paula Taylora jako propozycja nowego spojrzenia na relację człowiek-zwierzę
10.30-11.00 mgr Olga Cielemęcka (UW), Czym jest różnica między człowiekiem a zwierzęciem?
11.00-11.30 dyskusja
11.30-11.40 przerwa kawowa
11.40-12.10 Ryszard Bobrowicz (UW) Dusza ludzka i zwierzęca - różnica substancjalna czy akcydentalna?
12.10-12. 40 mgr Aleksanda Szulc (US), Odpowiedzialność człowieka za zwierzęta – w myśli Edith Stein
12.40-13.10 dyskusja
13.10-14.30 przerwa obiadowa

STATUS PRAWNY ZWIERZĄT

14.30-15.00 mgr Michał Peno (US), Węzłowe nieporozumienia wokół tzw. statusu prawnego zwierząt w polskim krajowym porządku prawnym. Perspektywa teoretyczno-prawna
15.00-15.30 mgr Agnieszka Gruszczyńska (SWPS), Karnoprawna ochrona zwierząt w Polsce – ujęcie systemowe
15.30-16.30 dyskusja, podsumowanie dnia

29.09.2012 (sobota) - sala 227

W OBRONIE ZWIERZĄT


9.30-10.00 Anna Hnatów (UAM), Rola organizacji ochrony zwierząt w systemie prawnokarnej ochrony przed aktami okrucieństwa i znęcania się nad zwierzętami
10.00-10.30 dr hab. Barbara Grabowska (UMK), Nieposłuszeństwo obywatelskie w obronie zwierząt
10.30-11.00 dyskusja
11.00-11.10 przerwa kawowa

TAKIE JAK MY?

11.10-11.40 Katarzyna Piwko (UW), O ewolucyjnych źródłach moralności
11.40-12. 10 mgr Krzysztof Czerniawski (US), Tacy jak one, czyli dlaczego źle traktujemy zwierzęta
12.10-12.40 ks.dr hab. prof. ChAT Mirosław A. Michalski, Status zwierząt w chrześcijaństwie – w poszukiwaniu poglądu biblijnego
12.40-13.10 dyskusja
13.10-14.30 przerwa obiadowa

BADANIA NA ZWIERZĘTACH

14.30-15.00 Katarzyna Błachuta (US), Aspekty prawne doświadczeń na zwierzętach w polskim systemie prawnym
15.00-15.30 mgr Maksymilian Szeląg-Dylewski (AI), Prawo, etyka i praktyka czyli o celowości udziału zwierząt w badaniach klinicznych
15.30-16.30 dyskusja
30.09.2012(niedziela) - sala 227

PRAWA I INTERESY ZWIERZĄT

10.00-10.30 Dariusz Gzyra (Stowarzyszenie Empatia), Problem osobowości zwierząt pozaludzkich we współczesnej teorii praw zwierząt
10.30-11.00 mgr Urszula Zarosa (US), Etyka praw a etyka interesów zwierząt - spór teoretyczny, czy praktyczny?
11.00-11.30 dyskusja
11.30-11.40 przerwa kawowa
11.40-12.10 dr Wacław Janikowski (US), Pascalyzacja utylitaryzmu preferencji w zastosowaniu do kwestii szacowania wartości życia zwierząt
12.10-12.40 prof. Roman Tokarczyk (UMCS), Kompleksowe ujęcie ochrony normatywnej zwierząt w świetle biojurysprudencji
12.40-13.10 dyskusja
13.10-14.30 przerwa obiadowa

DYDAKTYKA

14.30-15.00 mgr Anna Wąs (U Wr), Symbolika i wymiar dydaktyczny zwierząt w literaturze
15.00-15.30 mgr Ewelina Waląg, Uczeń w transgatunkowym świecie - zajęcia na temat etyki praw zwierząt
15.30-16.00 czas na dyskusję

16.00-16.30 dr hab. prof. US Wojciech Krysztofiak, Kwestia aborcji na tle problemu podmiotowości zwierząt

Na wszystkie wykłady wstęp wolny, zapraszamy do ich wysłuchania i udziału w dyskusjach.


"The Experience of Animality in Culture, Science & Daily Life"
11-13th October 2012
http://www.blogger.com/img/blank.gif
http://www.animality.ibi.uw.edu.pl/programme.html

THURSDAY October 11

09.00-09.30 Inaugural address
09.30-09.45 Welcome and Opening of the Conference: Professor JERZY AXER

09.45-10.30 Keynote lecture: KENNETH SHAPIRO, The Emerging Field of Human-Animal Studies: Application to Companion Animal Abuse

10.30-11.15 Keynote lecture: MONIKA BAKKE, Biotech Animal: Tissues, Cells and Genomes as Animals

11.15-11.30 Coffee break



THE HUMAN-ANIMAL RELATIONSHIP


11.30-12.00 SZYMON WRÓBEL, Praise for Monstrosities. The Case of Niccolò Machiavelli

12.00-12.00 PIOTR LASKOWSKI, Wegen dem Pferd. The Fear and the Animal Life

12.30-13.00 MAGDALENA DĄBROWSKA, Cynological Sports: A New Paradigm for Human- animal Relationships?

13.00-14.00 Lunch

14.00-14.45 Keynote lecture: MARY TRACHSEL, Beyond Words: A Socio-Biological History of Human-Nonhuman Animal Relationships on the University of Iowa Campus (1847-2012)

14.45-15.00 Coffee break

THE ANIMAL ETHICS

15.00-15.30 KATHLEEN PERRY LONG, Evil and the Human/ Animal Divide: From Pliny to Paré

15.30-16.00 JAN HARTMAN, Animals are Good People Too

16.00-16.30 PAWEŁ ZAŁĘSKI, Ethics and Aesthetics of Vegetarianism

16.30-17.00 KRZYSZTOF SKONIECZNY, The Ethics of Becoming-Animal in Michel de Montaigne


FRIDAY October 12

09.00-09.45 Keynote lecture: KRZYSZTOF ZIAREK, The Modern Privilege of Life: Rethinking the Human-Animal with Regard to the World

09.45-10.00 Coffee break


ANIMALS IN LITERATURE


10.00-10.30 MIROSŁAW LOBA, Literature and the Darwinian Turn: From Flaubert to Gombrowicz

10.30-11.00 JOANNA PARTYKA, Wolves and Women: À Propos the Clarissa Pinkola Estés’ Book

11.00-11.30 PRZEMYSŁAW KORDOS, Saurians, Khepri and Graphomanus Spasmaticus: Zoomorphism in Science-Fiction Creations

11.30-12.00 EWA DOMANSKA, I Am an Animist. Ecological Humanities and Personhood

12.00.-12.30 KINGA JĘCZMIŃSKA, Attitude towards Animality in Stories about Werewolves and Vampires Analysed from a Medical Perspective

12.30-13.00 TOMASZ GARNCAREK, Shamanic Worlds of Gombrowicz and Castaneda

13.00-14.00 Lunch

14.00-14.45 Keynote lecture: EWA MAZIERSKA, Animals and Humans in the Films of Béla Tarr

14.45-15.00 Coffee break


ANIMALS IN ART AND CULTURE

15.00-15.30 EWA ŁUKASZYK, Towards Other Modalities of Being: Transgression into the Animal Condition in Post-Humanity, Primitive Humanity and Contemporary Art

16.00-16.30 JOANNA WALEWSKA, The Beech Marten Project. The Use of Low Technologies for Human-Animal Communication in the Urban Niche

16.30-17.00 PAWEŁ MOŚCICKI, The Cloth of Man. Contribution to a Study on the Human-Animal Pathos

20.00 Conference dinner (all speakers invited)

Saturday October 13

09.00-09.45 Keynote lecture: TOM TYLER, The Bad Faith of Being Human

09.45-10.30 Keynote lecture: CLAIR LINZEY, If You Disparage the Creature, You Disparage the Creator

10.30-10.45 Coffee break


ANIMALS, RELIGION AND THEOLOGY


10.45-11.15 ALINA MITEK-DZIEMBA, Animal Theology: The Case for a Post-Secular Sacrality

11.15-11.45 JACEK DOBROWOLSKI, Atheology of Animality as Emancipation Tool of Modern Humanity

11.45-12.15 RAFAŁ ZAWISZA, Not Being Angel. Manichaeism as an Obstacle to Thinking New Approach to Animality

12.15-13.15 Lunch

13.30-14.15 Keynote lecture: LOUISA SHEA, Living Like a Dog: On Cynic Animality

14.15-14.30 Coffee break


ANIMALS AND POLITICAL PHILOSOPHY

14.30-15.00 NINA GŁADZIUK, Protean Manifestations of Social Darwinism in American Political Thought

15.00-15.30 AGNIESZKA KOWALCZYK, Animality and Nature in Marx Thought – Beyond Modern Assumptions ?

15.30-16.00 PAWEL MIECH, Being a Rat vs. Identifying With a Rat – a Psychoanalytic Inquiry into Human-Animal Divide

16.00-16.30 MATEUSZ JANIK, People and Other Political Animals – Do We Need Dehumanization of Politics?
http://etykapraktyczna.pl/wpis/2012/06/23/konferencja-takie-jak-my



NON-HUMAN IN SOCIAL SCIENCE III: Past Trajectories – Future Prospects

The third conference in the non-human series will concentrate on the non-human and its role in (re)shaping (the future of) social science.

Based on the two preceding conferences, the topic of the non-human will be divided into three basic thematic sections:

plants and animals
material culture and spaces
technologies and institutions

Apart from directly addressing these issues on an empirical level, we welcome papers devoted to developing epistemological, theoretical as well as methodological understanding of the non-human in contemporary social sciences, as well as papers dealing with the issues of changes in the scholarly attitude and approach to the non-human, presenting novel ways of scholarly work rooted in the engagement with the non-human topic, and reflecting the problems arising from such endeavor.

For more info, visit our webpages at http://www.fhs.cuni.cz/nonhuman