czwartek, 17 lutego 2011

Artmix o kiczu - call for papers

Informujemy o możliwości nadsyłania tekstów do następnego numeru „Artmixa” poświęconego kiczowi.

Chcemy zastanowić się, jaka jest rola kiczu we współczesnej sztuce? Kiedy można mówić, że mamy do czynienia z kiczem? Czy pojęcie to jest w ogóle adekwatne do sztuki współczesnej? Czy istnieje definicja kiczu, jak odróżnić estetykę kiczu od innej? Czy kicz może zacierać podział na kulturę popularną i kulturę czy sztukę wysoką? Czy może być wykorzystany jako rodzaj prowokacji? Dlaczego to, co dobre, miłe i piękne tak często określane jest jako kicz? Jaka jest rola kiczu w oswajaniu tego, co wstrętne, przerażające i trudne? W jaki sposób nawiązują do niego feministyczne artystki? Jaką rolę pełni kicz w sztuce odwołującej się do wątków religijnych, ale również w sztuce odnoszącej się do kwestii seksualności i cielesności?

Teksty prosimy przesyłać na adres: artmix_obieg@tlen.pl
Termin przyjmowania tekstów do tego numeru to 15.03.2011.

Pozdrawiamy serdecznie - Iza Kowalczyk, Dorota Łagodzka i Edyta Zierkiewicz

---

‘Artmix’. Call for papers. The next issue: “Kitsch”

In the next ‘Artmix’ issue we would like to reflect on the role of kitsch in contemporary art. When can we say that we are dealing with kitsch? Does the concept of kitsch is relevant to contemporary art? Is there a definition of kitsch or kitsch aesthetics as distinguished from another? Can kitsch blur distinction between popular culture and high culture or art? Can kitsch be used as a kind of provocation? Why the good, nice and beautiful things are so often referred to as kitsch? What is the role of kitsch in confronting to that describing as disgusting, scary and difficult? How does it used by feminist artist? What is the role of kitsch in the art of appealing to religious themes, but also in the art relating to issues of sexuality and carnality?

Texts should be sent to: artmix_obieg@tlen.pl
Deadline for texts is 15/03/2011.

With best regards - Iza Kowalczyk, Dorota Łagodzka and Edyta Zierkiewicz

Julia Curyło, "Kuraki", olej na płótnie, 190 x 124 cm, 2009

---

środa, 16 lutego 2011

Pogranicza ludzkiej natury i granica zwana zwierzęciem

Daniel Lee, seria "Origin"

W najbliższym czasie szykuje się kilka ciekawych wydarzeń związanych ze zwierzętami w kulturze (Katowice - UŚ, Kraków - Goldex Poldex, USA - Wesleyan University). Zacznę od tego, w którym sama zamierzam brać udział. Będzie to konferencja "Potwory, hybrydy, mutanty. Pogranicza ludzkiej natury" na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach w dniach 23-25 lutego. O ile tylko wstęp na konferencje dla słuchaczy jest wolny ( a uważam, że powinno tak być i mam nadzieję, że jest) pragnę zaprosić ewentualnych zainteresowanych na mój referat "Ludzko-nieludzkie hybrydy w sztuce współczesnej", z którym według planu mam wystąpić 24 lutego jakoś między 16:15 a 17:15.

Referat ma być analizą tematu zwierzęco-ludzkich hybryd w twórczości wybranych artystów współczesnych: Patricii Piccinini, Sama Jinksa, Ewy Łowżył, Reinera Marii Matysik i Tomasza Rogalińskiego. Posługują się oni różnymi mediami, m. in. rzeźbą, fotografią i animacją. Ich dzieła analizuję w kontekście filozoficzno-etycznej teorii antygatunkowizmu prof. Petera Singera próbującej przełamać moralny antropocentryzm. Drugim punktem odniesienia są rozważania Giorgio Agambena o związku pomiędzy tym, co ludzkie i tym, co zwierzęce, które przeciwstawiają się konceptualizacji relacji człowiek-zwierzę w obrębie dyskursów humanizmu.
Tytułowe określenie "nieludzki" odnosi się do zwierząt nie-ludzkich lub inaczej pozaludzkich, czyli zwierząt innych gatunków niż człowiek. Gra słowna dotyczy tu także potocznego rozumienia etycznego wymiaru epitetu „ludzki” i stereotypowego rozumienia „zezwięrzęcenia”. Zezwierzęcenie i uczłowieczenie odnieść można do ontologicznych teorii Gillesa Deluze’a i Felixa Guattariego i ich rozumienia „stawania się zwierzęciem” oraz „stawania się człowiekiem”.
Analizy konkretnych dzieł pokazują, w jaki sposób przełamywanie antropocentryzmu w sztuce poprzez kreowanie hybryd łączy się ze świadomością medium artystycznego i organiczną estetyką tych prac.

Konferencja skupia się na obecności potworów, hybryd, mutantów w literaturze, kinie, komiksie, serialach, nowych mediach, ale także w filozofii czy naukach humanistycznych i posthumanistycznych. Referaty mają być próbą odpowiedzi na pytanie, jak kultura przedstawia istoty nie-ludzkie, ale też jakie są reguły dyskursów produkujących wiedzę o tych formach, jakie funkcje (społeczne, polityczne, ideologiczne) spełnia nasza potoczna i „naukowa” wiedza o potworach, hybrydach, mutantach. Dotyczy zatem nie ludzi i zwierząt, czy też zwierząt ludzkich i nie-ludzkich, ale form pośrednich, które siłą rzeczy są intrygujące i kłopotliwe. Dotyczy istot, które, nawet jeśli tylko wyobrażone, teoretyczne, to zacierają pozornie oczywistą granicę miedzy tym, co ludzkie i tym, co nieludzkie.

Do problemu granicy między ludzkim i zwierzęcym odnosić się będzie także wykład Mateusza Borowskiego* "Granica zwana zwierzęciem. Maszyna antropologiczna i definicje humanitas", który odbędzie się 17 lutego o godz. 19:00 w krakowskim Goldexie-Poldexie. Pisałam o nim przy okazji wystawy prac Pimpka.
Wykład poświęcony będzie problemom przemian historycznych definicji człowieka, wytyczających za każdym razem inaczej granice między światem ludzi i zwierząt. Funkcjonowanie opisanej przez Giorgio Agambena "maszyny antropologicznej", wytwarzającej wyobrażenia na temat człowieczeństwa i jego relacji ze zwierzęcością, zostaną zilustrowane na dwóch przykładach - "Wyspy doktora Moreau" H. G. Wellsa i "Planety małp" Pierre'a Boule.

Tego samego dnia, kiedy kończy się konferencja w Katowicach, rozpoczyna się konferencja "Sex, Gender, Species" na Wesleyan University w Stanach Zjednoczonych.
Oczywiście nie mogę na niej być, nie wysyłałam nawet zgłoszenia, bo przecież nie stać mnie na podróż do Stanów w tym celu, ale mam nadzieję nabyć publikację pokonferencyjną. Organizatorem konferencji jest instytut animal studies na w. w. uczelni. Debata ma dotyczyć związków pomiędzy gender studies i animal studies, pomiędzy teorią feministyczną i animalistyczną, prawami kobiet i prawami zwierząt, innością kobiet i innością istot pozaludzkich, mechanizmami wykluczania jednych i drugich. Program konferencji dostępny jest na stronie instytutu: http://sexgenderspecies.conference.wesleyan.edu/conference-program/. Tej tematyce ma być też poświęcony kolejny numer amerykańskiego czasopisma filozofii feministycznej "Hypatia".

Daniel Lee, seria "Origin":
















---
* Mateusz Borowski - adiunkt w Katedrze Dramatu UJ, zajmuje się przede wszystkich historią i teorią współczesnego dramatu, kulturoznawstem i teorią queer.

---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.
---

wtorek, 15 lutego 2011

Motywy zwierzęce - Pola Dwurnik w Szarej

Pola Dwurnik „Motywy Zwierzęce“
Galeria Szara, ul. Srebrna 1, Cieszyn
19.02 – 23.03.2011
otwarcie: 19.02., godz. 19.00

Pola Dwurnik, "Tableau No 9: Pigs" z serii "Unnantural Death"

Wystawa zapowiada się ciekawie. Trochę wątpię, czy uda mi się wybrać do Cieszyna, ale może przynajmniej poinformuję innych. . Nie wiedziałam, że Polę Dwurnik interesują zwierzęta. Zazwyczaj nie przepadam za wywodami artystów na temat ich własnych prac, ale Dwurnik pisze akurat sensownie. Najbardziej chciałabym zobaczyć obrazy z serii "Unanatural Death", gdyż poruszyło mnie to, co artystka o nich napisała: "(...) w serii rysunkowych tablic „Unnatural Death“ sprzeciwiam się bezsensownemu zabijaniu bezbronnych istot. Na wzór eleganckich plansz ze staroświeckiego bestiarium tworzę kolekcje brutalnych śmierci. W tej serii kierunek metafory biegnie w drugą stronę; poprzez zestawienie wizerunków zwierząt z ludzkimi zwłokami przypominam o „człowieczeństwie“ ich ignorowanego cierpienia.".
Artystka odnosi się w swoim tekście także do Waltona Forda, a o którym ja pisałam tu: http://niezla-sztuka.blogspot.com/2010/03/bestiarium-waltona-forda.html


Wywiad z artystką na temat prac z serii "Unnantural death", czyli tych najistotniejszych ze względu na kwestie praw i wyzwolenia zwierząt, można przeczytać w "Obiegu": "Katharsis przez dotyka materii. Rozmowa z Polą Dwurnik".

Pola Dwurnik, "Tableau No 4: Dogs" z serii "Unnantural Death"

A tak Dwurnik pisze o swoich "zwierzęcych" obrazach:

Kiedy byłam mała rysowałam zwierzęta jako ludzi na wzór dziecięcej literatury, komiksów i filmów animowanych. Pamiętam, że bardzo odpowiadała mi ta forma niedosłowności i chętnie wlewałam w zwierzęce postacie własne marzenia i historie. Od czasów Ezopa zabieg atropomorfizacji jest nieustannie obecny w literaturze i sztuce, ale w erze nowoczesności, coraz częściej spychany do edukacyjnej literatury dla najmłodszych. Niestety, wraz z procesem dojrzewania i wkraczania w dorosłe życie przestajemy postrzegać zwierzęta jako istoty nam bliskie, stworzenia archetypiczne, łączące nas z przyrodą, przeszłością i tradycją; odcinamy się od tajemnic świata Animalii zamykając za sobą drzwi dziecięcego pokoju. Ostatnio jednak zwierzęta niepowstrzymanie powracają do literatury i kultury wizualnej; jak choćby w ostatniej powieści Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych“ czy w wielkoformatowych alegorycznych akwarelach amerykańskiego artysty Waltona Forda.

Pola Dwurnik, z cyklu "Ogród Apolonii", olej na płótnie, 2010.

Na wystawie „Motywy zwierzęce“ w Galerii Szarej w Cieszynie pokażę kilka odrębnych cykli prac. W serii obrazów „Ogród Apolonii“ nawiązuje do libretta opery Georga Friedricha Haendla „Alcina“ (zaczerpniętego z jednej z pieśni z „Orlanda szalonego“ Ludovica Ariosta), w której mieszkająca na wyspie tytułowa czarownica zamienia byłych kochanków w rośliny i zwierzęta. Pod postacią zwierząt przedstawiam mężczyzn, z którymi łączyły mnie intymne relacje i idąc tropem tejże metafory analizuję moje z nimi związki. Z kolei w serii rysunkowych tablic „Unnatural Death“ sprzeciwiam się bezsensownemu zabijaniu bezbronnych istot. Na wzór eleganckich plansz ze staroświeckiego bestiarium tworzę kolekcje brutalnych śmierci. W tej serii kierunek metafory biegnie w drugą stronę; poprzez zestawienie wizerunków zwierząt z ludzkimi zwłokami przypominam o „człowieczeństwie“ ich ignorowanego cierpienia. Jeszcze inną perspektywę kreśli komiksowa seria ołówkowa „Życie dwóch klaczy“, którą narysowałam w wieku 12 lat w 1991 roku. Dopełniającymi elementami wystawy będą także połączony z muralem slide show oraz zbiór pojedynczych przedstawień zwierząt w najróżniejszych technikach i kontekstach. (Pola Dwurnik)

Pola Dwurnik, z cyklu "Ogród Apolonii", olej na płótnie, 2010.

Pola Dwurnik
Ur. w 1979 w Warszawie. Artystka wizualna. Uprawia malarstwo, rysunek, fotografię studyjną i pisze o sztuce. Równolegle podejmuje odmienne stylistyki, od wielkoformatowego, realistycznego malarstwa olejnego, przez konceptualny rysunek, po narracyjny komiks. Pasjonują ją także alternatywne formy ekspozycji sztuki współczesnej - od 2007 prowadzi miniaturową, częściowo tajną Apolonia Art Gallery, a od 2008 uprawia sztukę poczty w ramach Message from Edie S. Mail Art Series. W 2004 i 2005 roku była stypendystką Stiftung Laurenz-Haus w Bazylei, a w 2010 rezydentką mobilnej platformy artystycznej The Knot. Współpracuje z magazynem artystycznym Obieg. Mieszka w Berlinie i Warszawie. http://www.poladwurnik.com

Pola Dwurnik, "Przestępstwo" (autoportret), olej na płótnie, 210 x 150 cm.

poniedziałek, 14 lutego 2011

Nie ma jeży bez kolców

Serdeczny jeż z okazji Walentynek. Życzę Wam miłości do zwierząt i sztuki.


Hedgehog by Alessandro Sanna

P.S. Zachęcam do wsparcia Fundacji Igliwiak: http://www.jeze.com.pl/kontakt/

piątek, 28 stycznia 2011

Wystawa prac Pimpka. Zwierzę jako artysta?

W Krakowie, w miejscu o swojskiej nazwie Goldex Poldex pełniącym funkcję galerii sztuki współczesnej i innych działań kulturalnych, ma miejsce niezwykła wystawa i towarzyszące jej wykłady. Otóż jest to wystawa tworów psa, które przez jego opiekunów, Martę Ojrzyńską i Kubę de Barbaro, zostały uznane za obiekty artystyczne.

W czasie trwania wystawy w galerii odbędzie się seria wydarzeń towarzyszących: wykład Joanny Warszy o performatywnych aspektach ogrodów zoologicznych, Mateusza Borowskiego o posthumanizmie, rozmowa z Pimpkiem prowadzona przez telepatyczny komunikator. Niestety nie mogę wybrać się do Krakowa, czego bardzo żałuję. Ciekawa jestem jednak, w jaki sposób Warsza podchodzi do ogrodów zoologicznych, czy jej tekst jest radosna apoteozą performatywnych cech tych ogrodów, które mogą być wątpliwą zaletą co najwyżej dla ludzi, czy może, czego bym sobie życzyła, krytycznie podejdzie do tematu, patrząc na ZOO jako na miejsce więzienia do zwiedzania. Interesuje mnie też, w jaki sposób Borowski rozumie pojęcie posthumanizmu, do którego, po pierwszym zauroczeniu (co widać być może w pierwszych wpisach na moim blogu), podchodzę już bardziej ostrożnie. Myślę też, że odchodzenie od antropocentryzmu wcale nie musi być jednoznaczne z rezygnacją z humanizmu, a niektóre wymiary posthumanizmu jawią się jako dalece ambiwalentne. I wreszcie ostatnie z tych wydarzeń, rozmowa z psem-artystą przez telepatyczny komunikator, brzmi dość infantylnie lub satyrycznie. Pomysł ten wydaje mi się poniekąd wtłaczaniem zwierzęcia na siłę w obręb jakichś ludzkich pojęć i działań. Nie mogę jednak ostatecznie oceniać, póki nie wiem, na czym to w rzeczywistości polega. Niestety - Kraków daleko.

Zagadnienie zwierzęcia jako artysty poruszone zostało przez autorów wystaw z 2009 roku: "Tier-Werden, Mensch-Werden" w NGBK i "Tierperspektiven" w Georg-Kolbe Museum w Berlinie. Jedna z kuratorek, Jessica Ullrich, opowiada w wywiadzie dla Artmixa m. in. o pracy Bärbel Rothhaar, stworzonej we współpracy ze społecznością pszczół. W tej instalacji pszczoły otrzymują jedno piętro z woskowymi popiersiami i kartkę zapisaną notatkami z wywiadów. Zwierzęta łamią, przebudowują i przeżuwają te woskowe i papierowe przedmioty, a przez to stają się współtwórcami sztuki. Rzeczywiście niesamowite jest, w jaki sposób pszczoły przekształcają woskowe głowy. Niesamowita work in progress. Operują co prawda na rzeźbach stworzonych przez jakiegoś człowieka, ale bazowanie na czyichś pracach i przetwarzanie ich to wszak jedną z najbardziej charakterystycznych cech postmodernistycznej sztuki.

Bärbel Rothhaar, Talking Heads, 2008/2009,(wystawa "Tierperspektiven")

Tymczasem prace Pimpka z wystawy w Krakowie to raczej przetworzone przedmioty, ready mades. Unicestwianie zaś przedmiotów, sprowadzanie ich do "nieistnienia", do strzępów to dynamiczny performance, a to, co z niego pozostaje to prace swoiście minimalistyczne. Z jednej strony brzmi to żartobliwie, ironicznie lub naiwnie, z drugiej zaś taka działalność zwierząt faktycznie jest bardzo bliska twórczości niektórych artystów. Różni je niekiedy jedynie świadomość artystów i nieświadomość (której zresztą nie możemy być pewni) zwierząt, że tworzą sztukę. Ale czy świadomość jest decydującą cechą definicji sztuki?

Niemniej zastanawiam się, na ile ma sens rozważanie artystycznego wymiaru czynności zwierząt i przedmiotów przez nie tworzonych lub przetwarzanych. W perspektywie etycznej uznanie zwierząt za potencjalnych artystów miałoby znaczenie o tyle, że byłby to kolejny aspekt, który zrównuje zwierzęta z ludźmi, a tym samym nie pozwala ich krzywdzić, np. wykorzystując je bez ich zgody jako materiał w pracy artystycznej. Z drugiej strony artyści przekraczają tę granicę również względem ludzi (np. "Łaźnia" i "Łaźnia II" Kozyry). Niemniej, zarówno konsekwencje prawne jak i ich własna mentalność sprawiają, że praktyka artystyczna nie sięga np. zabijania ludzi dla sztuki. Konkludując optymistycznie: gdyby zwierzę miało status artysty i zakładając, że artyści nie zabijają innych artystów w imię sztuki, wówczas artyści nie zabijaliby zwierząt w imię sztuki. :-D

Istnieje jeszcze inny wymiar twórczości zwierząt, o którym wspomniałam we wpisie na temat sztuki ziemi: gdzie przebiega granica między sztuką a naturą? A także: co odróżnia sztukę od reszty kultury? Czy każdy tworzony lub przetwarzany przez zwierzę przedmiot ma być sztuką, np. gniazdo ptasie? Wszak nie każdy przedmiot wytwarzany przez człowieka nią jest.

Uff... Czasami zastanawiam się, jak długo jeszcze sztuka i teoria sztuki pociągną bez jakichkolwiek granic i definicji?

Poniżej zamieszczam informację na temat wystawy w Goldexie Poldexie w oryginalnym kształcie z tą tylko różnicą, że poprawiłam dwa błędy językowe (jeden dotyczył nieprawidłowego tworzenia imiesłowu, drugi nieprawidłowej odmiany przez przypadki - tak modny ostatnio błąd stosowania dopełniacza zamiast biernika). Przyznam, że upadek kultury językowej i niestaranne redagowanie książek, które się coraz bardziej upowszechnia, czasem mnie dobijają. Humaniści nie maja pracy, a tymczasem dobrzy redaktorzy, choć i tak jest ich jak na lekarstwo, zarabiają grosze...

Mimo wszystko warto przeczytać poniższy tekst:

----------
Spółdzielnia Goldex Poldex
Józefińska 21/12, Stare Podgórze
Kraków

"Czy zwierzę może być artystą"

W sobotę, 22 stycznia o godz. 19, Spółdzielnia Goldex Poldex zaprasza na wystawę prac Pimpka, psa Marty Ojrzyńskiej i Kuby de Barbaro.

Piesek wykazuje wyjątkowy pociąg i energię do radosnej destrukcji: drze na strzępy szmaty, gryzie buty i fotele, rozszarpuje na części książki czy gazety. Powstałe obiekty uwodzą kompulsywną precyzją wykonania - patyk rozgryziony zostaje na setki kawałków, chusteczka higieniczna znika. Zoopsychologia podpowiada nam że jednym z głównych przycz...yn destrukcyjnych popędów zwierząt domowych jest lęk przed porzuceniem. Pozostawiony sam w domu pies zaczyna kompensować stres niszcząc elementy otoczenia. Pimpek jednak zdaje się wykonywać swoją pracę ze szczerą radością.

Czy zwierzę może być artystą?

Co najmniej od czasów oglądniętego w dzieciństwie Blade Runnera wiadomo że granice człowieczeństwa nie są sztywne; podobna refleksja na pewno towarzyszyła komuś kto spojrzał w oczy małpie.

Nie ulega wątpliwości ze zwierzęta się bawią, odczuwają radość i tracą energię na pozbawione celu czynności: przynoszą patyki, biegają w kółko za własnym ogonem czy podają łapę. Psychoanalityczne teorie twórczości szukały jej źródeł w sublimacji lęków pochodzących z nieświadomości. Być może zatem procesy zachodzące w głowie Pimpka drącego na kawałki polarowy koc można porównać do emocji - na przykład - Jacksona Pollocka czy Edwarda Dwurnika dziko wylewających farbę na dużych rozmiarów płótna. Niektóre prace pieska są też zaskakująco podobne do obiektów, które można ostatnio zobaczyć na międzynarodowych targach sztuki.

Przede wszystkim jednak te przedmioty po prostu bardzo nam się podobają, dlatego od ponad roku je zbieramy i dlatego postanowiliśmy pokazać je na tej wystawie.

Wystawa trwa do 20 Lutego 2011.
----------

A na zakończenie rozważań muszę bez fałszywej skromności przyznać, że mój pies Gwidon jest doskonałym performerem. W swojej twórczości używa najczęściej zabawek, które dostanie, najlepiej piszczących. Pierwszym elementem performansu jest zazwyczaj entuzjastyczna, wręcz namiętna eliminacja intrygującego gwizdka przez precyzyjne rozgryzienie, wobec czego reszta show odbywa się w ciszy. Następnie cała reszta gumowej zabawki zostaje konsekwentnie przetwarzana na marne strzępy w ciągu zaledwie jednej do trzech godzin. Fakt ten nie jest bez znaczenia, gdyż tego typu zabawki wedle zamierzeń producentów mają służyć przez długi czas. ;-)

Gwidon, "Zabawa w destrukcję"

---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.

środa, 19 stycznia 2011

Straszne bajki Basi Bańdy

Basia Bańda, z serii "Bajka o takim, co wyruszył w świat, żeby nauczyć się bać"


Zauważyłam, że ostatnio ożywiły się pod względem artystycznym i kulturalnym różne zakątki kraju. Ciekawe wystawy pojawiają się coraz częściej w mniejszych miastach czy też mniej znanych galeriach. Wcześniej pisałam o Przemyślu, tym razem o BWA w Olsztynie. Odbywają się tam obecnie dwie, jak mniemam ciekawe, oddzielne, ale równolegle trwające wystawy: Eli Jabłońskiej "Nadzwyczaj(nie)udanedzieło" i Basi Bańdy „Bajka o takim, co wyruszył w świat, żeby nauczyć się bać". Chciałabym się wybrać do Olsztyna, póki co zaś mogę wnioskować na podstawie zapowiedzi na stronie galerii i dotychczasowego dorobku artystek. Magda Ujma jako kuratorka wystawy Jabłońskiej też brzmi obiecująco.

Elżbieta Jabłońska, "Supermatka"

Basia Bańda, z serii "Bajka o takim, co wyruszył w świat, żeby nauczyć się bać"

W obrazach Basi Bańdy zaczęły się od jakiegoś czasu coraz liczniej pojawiać zwierzęta. Na prezentowanej w olsztyńskiej galerii wystawie zwierzęta obecne są chyba w każdym obrazie. Podobnie jak w bajkach i baśniach, w obrazach Bańdy są nośnikami różnych znaczeń. Stają się symbolami sił natury, seksualności, reprezentantami cech różnego rodzaju istot, obarczone niepokojącymi, nie do końca jasnymi znaczeniami. Syntetyczne, doskonale uchwycone sylwetki zwierząt sąsiadują z dziwnymi, często odstręczającymi postaciami ludzkimi, półludzkimi, hybrydalnymi, embrionalnymi, pokawałkowanymi, niepełnymi, obgryzionymi... Artystka obrazuje niebezpieczne sytuacje zachodzące pomiędzy światem przyrody i wkraczającym w niego człowiekiem, stosując delikatną, ładną formę, przypominającą ilustrację z dziecięcej książki. Obłe, świetliste plamy słodkich, pastelowych kolorów zderza z brunatnym, czernią lub brązem przybierającymi dziwne, przypominające różne rzeczy, kształty. Sposób kładzenia transparentnej farby delikatnymi dotknięciami pędzla integruje wszystkie rodzaje plam. Dzięki temu powstaje wrażenie, że to, co urocze i bezpieczne współistnieje w świecie z tym, co wstrętne i groźne. Obrazy te przypominają mi obrazki i ilustracje książek dla dzieci Józefa Wilkonia. U niego jednak świat jest bardziej prostolinijny, bezpieczny i realistyczny. Bańda zaś abstrahuje bardziej od rzeczywistości widzialnej, sięgając głębiej w pełną brudów podświadomość ludzką. Jej obrazy to ilustracje do nieistniejących baśni dla dorosłych.

Basia Bańda, "Myśliwa"

Basia Bańda, "Calineczka"

Basia Bańda, "Nocą"

Józef Wilkoń, "Baśnie perskie"

Józef Wilkoń, "Księga dżunglii"

Józef Wilkoń, paw

Józef Wilkoń, kotek

Warto wspomnieć także o katalogu wystawy Basi Bańdy z tekstem Wojciecha Kozłowskiego.

A tak o wystawie pisze Ewelina Bobińska:

„Bajka o takim, co wyruszył w świat, żeby nauczyć się bać" - Basia Bańda

BWA w Olsztynie
Sala Kameralna
14 stycznia – 24 lutego 2011

Najnowszy projekt Basi Bańdy to seria obrazów, powstałych pod wpływem czytanych na nowo legend ludowych i baśni braci Grimm. Gdy dorosły siada do dawno zapomnianych lektur, odkrywa inne treści niż te, które potrafi przyswoić małe dziecko. Złe siostry, macochy i staruchy lub uległe sierotki to postaci stereotypowo utożsamiane z kobiecą aktywnością/pasywnością. Basia Bańda dokonuje w swych obrazach reinterpretacji baśniowych wizerunków wyznaczających podziały w społeczeństwie na bierne role kobiece i aktywne postawy męskie, a jednocześnie przywołuje lęki i obawy z dzieciństwa.

Wśród dominującej w pracach landrynkowej aury pojawia się czasem cielisto-różowa, zdeformowana postać. To człowiek, który stracił pierwotny kontakt z naturą, umiejętność zrozumienia jej prawideł. Basia Bańda wplata w historie swoich obrazów duszną atmosferę i nastrój grozy, z fascynacją obserwując jak surowa natura wymierza sprawiedliwą karę baśniowym bohaterom. Ich bezbronne ciała kąsane i atakowane przez wysłanników przyrody momentami stają się hybrydami ze zwierzęcymi paszczami, pazurami i włochatymi łapami. A wszystko to w prześlicznej oprawie delikatnych niczym akwarele plam farby, którą artystka maluje nam dziecięce wizerunki świata. /Ewelina Bobińska/

Basia Bańda, z serii "Bajka o takim, co wyruszył w świat, żeby nauczyć się bać"

Basia Bańda, z serii "Bajka o takim, co wyruszył w świat, żeby nauczyć się bać"

---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.

sobota, 8 stycznia 2011

Artmix nr 25(15) "Intymność"

To już 25. - jubileuszowy numer naszego pisma! Zarazem w tym roku stuknie "Artmixowi" 10 lat! Z tej okazji pijemy za zdrowie dawnych i obecnych redaktorek, autorek i autorów, współpracowniczek i współpracowników oraz za powodzenie dalszych numerów. Dla Aleki serdeczne podziękowania za współpracę oraz za "ćwiartkę na ćwiartkę"! ;-)

We wstępie do tego numeru znajdziecie kilka słów na temat początków "Artmixa" i fragmenty manifestu feministycznego z pierwszego numeru pisma.









Artmix nr 25(15) "Intymność"

Spis treści:

Wstępniak

Matylda Szewczyk, Momenty kryzysu. Stan Brakhage i Marjorie Keller o doświadczeniu porodu

Ewelina Jarosz, Intymny dystans. Sztuka lesbijska w Polsce

Dorota Łagodzka, Intymność w kontakcie ludzi i zwierząt w twórczości Janine Antoni, Kiry O'Reilly i Catherine E. Bell a wybrane idee ekofeminizmu

Eliza Bernatowicz, Janusowe oblicze Louise Bourgois

Agnieszka Kwiecień, Egzystencje intymności w obrazach Natalii LL

Edyta Zierkiewicz, Harda Wenus. Obrazy kobiet niestandardowo pięknych?

Izabela Kowalczyk, Przestrzenie intymności u Klaudii Urbanek-Kękuś

Angelika Richter, Self Directing. Women Artists from the GDR and the Expansion of their Art in Performance and Actions
Janine Antonie, "2038", 2000

Stan Brakhage, "Window Water Baby Moving", 1959

---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.

piątek, 31 grudnia 2010

Sylwestrowo i Noworocznie

Życzę udanej zabawy sylwestrowej bez fajerwerków, bowiem wywoływany przez nie huk jest wybitnie niekomfortowy dla maleńkich dzieci, osób starszych, chorych, a dla większości zwierząt domowych i dzikich jest po prostu koszmarem.
Tak więc życzę udanej imprezki bez poobrywanych paluchów, bez uszkodzeń słuchu i wzroku!
A w Nowym Roku wszystkiego najwspanialszego oraz wielu inspirujących spotkań ze sztuką! :-)



---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.

czwartek, 30 grudnia 2010

Zwierzęce wątki na wystawach w Krakowie i Przemyślu

W Przemyślu:


Iwona Demko, "Uroki miasta", 2010 (fot. materiały BWA w Przemyślu)

...i w Krakowie:


Jarosław Modzelewski, "Zabijanie świni", 1983

W Muzeum Narodowym w Krakowie do 16 stycznia 2011 trwa wystawa "POKOLENIE'80. Niezależna twórczość młodych w latach 1980-1989", w ramach której prezentowany jest niezwykły obraz Jarosława Modzelewskiego przedstawiający człowieka zabijającego świnię. Obie postacie, w szczególności zaś człowiek, przedstawione są w syntetycznej formie lekko zgeometryzowanych kształtów figur, wypełnionych plamami niemal jednolitych kolorów. Taki sposób malowania charakterystyczny jest dla twórczości Modzelewskiego z wczesnych lat osiemdziesiątych, a zatem z czasów, gdy m. in. z jego inicjatywy powstała Gruppa - grupa artystyczna działająca poza głównym, oficjalnym obiegiem sztuki. Wystawa w MNK jest w założeniu - jak można przeczytać na stronie instytucji - prezentacją prac powstałych w tzw. „drugim obiegu” w latach 1980-1989, tworzonych przez artystów, którzy debiutowali w kręgu Kultury Niezależnej. Okazją do zorganizowania tej wystawy jest przypadająca w 2010 roku 30. rocznica powstania NSZZ „Solidarność” i Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Do Gruppy należał także Marek Sobczyk, w którego obrazach bardzo często pojawiają się zwierzęta, choć nie ma to nic wspólnego z programem artystycznym Gruppy. Na krakowskiej ekspozycji znajduje się na przykład jego obraz "Afrykańskie pieski".


Marek Sobczyk, "Dwa afrykańskie pieski", 1983.

Znajdziemy tu także obraz Włodzimierza Pawlaka "Droga z piekła do piekła", na którym zwierzęce postacie - również ujęte syntetycznie, w formie jednokolorowej plamy w uproszczonym kształcie ciała - wprzęgnięte zostają w symbolikę społeczno-polityczną. Ich nogi widniejące an tle sowieckiej gwiazdy, układają się w kształt swastyki. Interpretując ten obraz w perspektywie antygatunkowistycznej, można powiedzieć, że tytuł i przedstawienie jest o tyle trafne, że żaden z XX-wiecznych systemów politycznych, żadna z władz, żaden z masowych ruchów społecznych, nie miał na celu zmiany sytuacji zwierząt i nie podejmował kwestii etyki wobec nich. Dla zwierząt piekłem był nie tylko faszyzm i komunizm, dla nich piekłem jest także dzisiejsza demokracja z jej kapitalizmem, który napędza przemysłową hodowlę i rzeź - współczesne obozy śmierci, współczesne łagry.


Włodzimierz Pawlak, "Droga z piekła do piekła", 1985.

Dla równowagi wątki zwierzęce na wystawie "Artefakty" w BWA w Przemyślu prezentują się zupełnie inaczej - dowcipnie, ironicznie, z nutką kiczu. Jaskraworóżowe, antropomorfizowane pieski, ubrane w lateksowe miniówy i dresy otoczone są uroczymi, milusimi, różowymi kupami z tkaniny i równie sympatyczną plamą moczu pod murkiem, uszytą z połyskującego materiału. Abiekt, jakim są odchody został przez artystkę, Iwonę Demko, przetworzony na ładny, przyjemny w dotyku przedmiot, przypominający zabawkę. Mimo ładnego koloru i gładkiej, miękkiej tkaniny, pozostaje w nich coś odrzucającego, przypominają też robale.


Iwona Demko, "Uroki miasta", 2010 (z archiwum artystki)

Jak pisze Agata Sulikowska-Dejena, kuratorka wystawy, projekt Demko to komentarz do agresywnej urbanizacji, która wyrywa miastu każdy skrawek zieleni. Psy miejskie pojawiły się jako reakcja na toczącą się aktualnie w Paryżu walkę z opiekunami zwierząt i zabetonowywanie wysepek zieleni. Artystka tworzy miękkie, kolorowe, domagające się dotyku prace, w których ze zjadliwą ironią paradoksalnie wypowiada się o poważnych sprawach.


Iwona Demko, "Uroki miasta", 2010 (z archiwum artystki)

Demko operuje estetyką kiczu, tak charakterystyczną dla otaczającego nas nadmiaru byle jakich przedmiotów, efektów masowej produkcji i importu z Chin. Rzeźby te atakują widza nie tylko kolorem, ale też hałasują na różne sposoby, przez co stają się metaforą nadmiaru bodźców, którymi traktuje nas rzeczywistość współczesnych miast, przepełniona obrazami i dźwiękami. Wczoraj byłam z koleżanką na kawie w warszawskim centrum handlowym Złote Tarasy, gdyż spotkałyśmy się przypadkiem w przebieralni sklepu z ciuchami. Wybrałyśmy najspokojniejsze piętro -1, ale wypicie tam herbaty okazało się czynnością niebywale męczącą, ponieważ wszelakie dźwięki (nasz rozmowa, reklamy, muzyka) rozlegały się nie w ciszy, ale we wszechogarniającym przestrzeń szumie. Mam wrażenie, że współcześni architekci często zapominają o akustycznych właściwościach projektowanych przez siebie budynków i w ogóle o wpływie przestrzeni na samopoczucie przebywających w nim osób, w szczególności zaś na "efekt zmęczenia".


Iwona Demko, "Uroki miasta", 2010 (z archiwum artystki)

---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.

czwartek, 23 grudnia 2010

Gwiazdka (z butelek)

Czytelni(cz)kom mojego blogu życzę miłych Świąt bez martwego karpia. A w Nowym Roku spokoju ducha i dużo energii do działania!



W tym roku nie kupowałam choinki. Tuż przed Świętami dzwonił do mnie Greenpeace z prośbą o zwiększenie kwoty przekazywanej comiesięcznie na ratowanie drzew w Puszczy Białowieskiej. Nie zgodziłam się, bo nie stać mnie na to, poza tym pragnę wspierać także inne organizacje. Ale nie byłam potem w stanie wydać ani grosza na ścięte drzewo. Dlatego zrobiłam bukiet-stroik ze znalezionych gałązek świerkowych. Jak widać nie ja jedna miałam taki dylemat. Na zdjęciu - jeden z ciekawszych rezultatów alternatywnych rozwiązań choinkowych, estetycznie całkiem satysfakcjonujący. Choinka Sebastiana Płocharskiego, będąca przykładem recyklingowego dizajnu, otrzymała pierwsze miejsce w konkursie "Zielone Święta" zorganizowanym przez ekologiczną inicjatywę All For Planet.

A w Nowym Roku czyhajcie na nowy numer Artmixa :)
---
Wszystkie teksty opublikowane na blogu Nie-zła sztuka objęte są prawem autorskim na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Cytując teksty z niniejszego blogu, musisz podać imię i nazwisko autorki oraz nazwę i adres blogu.

niedziela, 19 grudnia 2010

Animals' Confessions. Tenderness of Being

artists: Tomasz Rogaliński, Filip Sadowski
curator: Dorota Łagodzka

7.01. – 13.02.2011
opening: 7th January, 6 PM

Wozownia Art Gallery
Ducha Św. street No 6, Torun
www.wozownia.pl
director: Anna Jackowska


I confess as an animal, that therefore I am – Agata Araszkiewicz wrote to paraphrase Jacques Derrida. Through a play on words ‘to confess’ and ‘animal’, possible only in Polish, the author added emotions to Derrida's philosophical reflections on animality. One of the artistic comments on these considerations are presented on the exhibition in Wozownia: the sculptures of Tomasz Rogaliński and the videos of Filip Sadowski.

The thing that unites them is the figure of a dog. It is the main character; a man appears as apposition, addition, the hero of the second plan. All works contemplate, in some way, the ordinariness of the dog, of the animal in itself, rather than as a symbol of something human, not as a carrier of human meanings and metaphors. In these works the dogs appear as specific individuals, as persons, but also as universal signs of “what-is-doggy” and animality in general. The works reveal a way of being a dog in the world and they are not abstracted from the animal's relationship with the man; they bring on the different ways of human presence.

The works of Rogaliński and Sadowski are full of emotional atmosphere: they contain specific measure of sensitivity and feelings that are very hard to put in a way that is not banal or kitsch. They did it! It is the sensitivity, which is accompanied by a sense of death and by a situation of threatened carnality but in each of the artists' work they all take another look. After all, the sculpture and the video art are two completely different art media.
(text: Dorota Łagodzka, translated by: Anna Orzechowska-Barcz)


Tomasz Rogaliński – born in 1987; he creates sculptures, objects and sculptural installations; he lives and works in Koszalin.

Filip Sadowski – born in 1983; he makes films and collages; he is associated with the Warsaw gallery Kolonie; he lives and works in Warsaw.

Filip Sadowski, Cage

Tomasz Rogaliński, Dog in bedclothes

---
'Nie-zła sztuka' by Dorota Lagodzka is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska License. If you quote text from this blog, you must specify the name of the author and the blog.